O filmach zza oceanu
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
I'm finished

Tymi słowami zakończyło się "Aż poleje się krew" i tymi słowami zamykam Bez popcornu. Po 2,5 latach pisania głównie o nowościach kinowych zza oceanu czuję, że osiągnęłam w prowadzeniu blogu moment krytyczny. Filmy oczywiście nadal oglądam, ale głównie na dvd bądź nagrane z telewizora, a do kina zaglądam rzadziej. Kłóci się to nieco z moją własną koncepcją tego blogu, który w założeniu miał być poświęcony głównie premierom kinowym. Dodatkowo - jak być może niektórzy doczytali się na moim drugim blogu - od września raczej nie będę miała czasu na regularne wizyty w kinie. Nadszedł więc chyba dobry moment, aby podziękować wszystkim czytelnikom za odwiedziny i komentarze. Będę nadal zaglądać do Michała, Milczącego_Krytyka, Froasi, Countersv, Irkag1 i innych.

Pozdrawiam,

Ania
środa, 05 września 2007
O szkodliwości popcornu

Nauka radziecka nie znała takiego przypadku, ale amerykańska właśnie odkryła, że masło używane w popcornie zawiera szkodliwe opary. Mężczyzna, który codziennie przez wiele lat spożywał kilka toreb popcornu prażonego w kuchence mikrofalowej, wykazuje te same objawy niewydolności oddechowej, co pracownicy fabryk popcornu. Dotychczas był to tylko ich problem, teraz okazuje się, że dotyczy on też zwykłych miłośników kukurydzy. National Institute for Occupational Safety and Health zajął się sprawą. Centers for Disease Control and Prevention pracuje nad odpowiedzią na doniesienia lekarzy. Kongres oraz Food and Drug Administration zdążyły już debatować nad nowymi zasadami bezpieczeństwa dla pracowników narażonych na wdychanie popcornu. Jeden z producentów zadeklarował już zastąpienie masła innym składnikiem, bezpieczniejszym dla zdrowia. Olaboga.

W świetle tych doniesień blog Bez popcornu nabiera nowego znaczenia i od dziś promuje zdrowy tryb życia.

wtorek, 24 października 2006
Nie lubię popcornu

Jedyny, jaki mi smakuje to karmelowy z Garrett Popcorn Shops. Jestem niereformowalna i nie uznaję jedzenia i picia w kinie, a popcornu w szczególności. Nie cierpię tego smrodu, kiedy wchodzę do sali kinowej. Lubię kino i nie zamierzam z tego zrezygnować z powodu kukurydzy, choć mnie drażni.

Pamiętam czasy, kiedy chodziłam ze swoją klasą z podstawówki albo liceum na przeróżne seanse, najczęściej ekranizacje szkolnych lektur. Połowa klasy od razu wyciągała jakieś batony czy ciastka i zaczynała szeleszczenie, po czym nauczyciele wszystkich uciszali i przez resztę czasu był względny spokój. A teraz? Eh, zapomnij. Ironią losu przyszło mi mieszkać w Juesej, skąd wątpliwa popcornowa tradycja do nas przywędrowała ku mojej rozpaczy. Nie daj Boże iść na film, który miał niedawno premierę, więc sala nabita po brzegi i każdy z czterolitrowym kubkiem Coca-Coli, do tego kubeł popcornu i maniery jak z lasu. Żrą co poniektórzy, a nie jedzą. Czemu ludzie muszą zawsze i wszędzie coś jeść? Nie można po prostu usiąść i przez dwie godziny nie wpychać łap do gęby?

Może kiedyś jakaś sieć kin wprowadzi seanse na salach wolnych od popcornu? Piszę się (w ciemno).

Zakładki:
Bardzo porządna dziewczyna.
Kontakt
Piszą o filmach i nie tylko
W potrzebie
Zaglądają tutaj
Zrecenzowane filmy