O filmach zza oceanu
sobota, 28 sierpnia 2010
Salt

Reżyseria Phillip Noyce. W rolach głównych: Angelina Jolie, Liev Schreiber i Daniel Olbrychski. Premiera w Polsce: dziś.


Nie wiem czemu po raz kolejny tracę czas i pieniądze na film akcji z Angeliną Jolie. Mam do niej jakąś słabość i ilekroć na ekrany trafia gniot typu "Wanted" albo "Salt", to idę do kina, a potem wychodzę zła. No dobra, tym razem, tak naprawdę poszłam zobaczyć Olbrychskiego, którego bardzo lubię i sprawdzić, czy ludzie w Hollywood nie poznali się na jego słowiańskim akcencie i podłożyli mu świnię, tzn. głos innego aktora (bo takie chodziły ploty). Nie podłożyli, na szczęście. Olbrychskiego, niestety, było na ekranie zdecydowanie za mało, a jego bohater  oraz aktorstwo przypominało mi graną przez Armina Muellera-Stahla postać Semyona z "Wschodnich obietnic". Taki skurczysynowaty typ.

Angeliny było zaś na ekranie pełno, no ale to truizm i nie wierzę, że to piszę, podobnie jak nie wierzę, że nie dość, że sama poszłam na tą chałę, to jeszcze wyciągnęłam męża. No okay, może nie chałę, ale doprawdy nic oryginalnego scenarzyści nie wymyślili. Jak Orlov-Olbrychski zaczął snuć opowieść o rosyjskich szpiegach w amerykańskim społeczeństwie, to normalnie coś mnie trafiło. Od czasu (i chyba do czasu) "Bez wyjścia" z Kevinem Kostnerem nic lepszego się chyba na ekranach w tej materii nie pojawiło. Teorii spiskowych, pościgów samochodowych po ulicach wielkich miast, podwójnych tożsamości już się trochę naoglądałam, a "Salt", moim zdaniem nie oferuje niczego, czego wcześniej już gdzieś nie było. Nie wiem, jak "Salt" wypadł w amerykańskim box offce i nawet nie chce mi się sprawdzać, ale podejrzewam, że nie za rewelacyjnie, no bo ile razy można przerabiać łupankę, rozpierduchę i sceny z parkourem w tle? Niby była parę miesięcy temu afera z rosyjskimi szpiegami i wymianą ich na amerykańskich w Wiedniu, czy gdzie to tam było, ale mimo iż Jolie to nadal gorące nazwisko (choć chyba bardziej tabloidów niż Hollywood), to jednak aż tak to filmowi nie pomogło. Jolie nie wygląda nawet jakoś specjalnie sexy w tym filmie. We wspomnianym "Wanted" przynajmniej można było oko na niej zawiesić, a tutaj jakieś włóczkowe czapki i bezkształtne płaszcze.

Fabułę zmilczę, bo nie chcę nudzić tych, którzy jeszcze czytają moje wypociny co trzy miesiące, a poza tym za dużo w niej bzdur, żeby z każdą się tu rozprawiać. Phillip Noyce, który "Salt" wyreżyserował ma na koncie dobre i uznane filmy kina akcji z Harrisonem Fordem oraz znakomity "Rabbit-Proof Fence" (choć to inna bajka filmowa), to tym razem zaliczył wsypę. Jolie, z którą współpracował wiele lat temu przy "Kolekcjonerze kości" nie dała rady przy kiepskim scenariuszu. Do tego, w filmach akcji Angelina gra na jednej (słabej) nocie i niestety to widać. Można sobie darować.

Zakładki:
Bardzo porządna dziewczyna.
Kontakt
Piszą o filmach i nie tylko
W potrzebie
Zaglądają tutaj
Zrecenzowane filmy