O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Artysta

Reżyseria Michel Hazanavicius. W rolach głównych: Jean Dujardin i Berenice Bejo. 

Cóż za wspaniały trybut złożony kinu! Osiemdziesiąt lat po tym, jak z ekranów powoli zaczęły znikać nieme filmy, oglądamy film praktycznie bez mówionych dialogów, który święci triumfy na festiwalach, zbiera pochwały od krytyków, a widownia go kocha. Przepis na sukces - jakże prosty - zrobić film o przełomie kinowym, gdy kino nieme odchodziło do lamusa, a w jego miejsce weszły "talkies", czyli filmy dźwiękowe. Zaraz, zaraz, powie ktoś, przecież to już było w "Deszczowej piosence". Ano było, ale "Artysta" wraca do tematu z taką gracją, że to oczywiste zapożyczenie bynajmniej nie przeszkadza, a komuś takiemu jak ja, kto "Deszczową piosenkę" uważa za najlepszy musical wszechczasów, tylko to w graj.

Zapożyczeń jest więcej. Jean Dujardin w roli gwiazdy kina George'a Valentina wygląda jak skrzyżowanie Douglasa Fairbanksa i Gene'a Kelly'ego. Berenice Bejo jako Peppy Miller historią zwykłej dziewczyny, z której rodzi się gwiazda jako żywo nawiązuje do Kathy Selden z "Deszczowej piosenki". Ba, mają nawet scenę w strugach ulewnego deszczu, choć na szczęście reżyser wiedział, kiedy powiedzieć "stop" i nie zrobił powtórki ze słynnego tanecznego numeru Kelly'ego. 

Choć film jest czarno-biały, to kostiumy, dekoracje, zdjęcia, znane z niemych filmów czarne tablice z dialogami oraz wspaniała muzyka sprawiają, że ogląda się "Artystę" z ogromną przyjemnością. Bo niby "to już było", a jednak fabuła nie jest wtórna, a wątek romansowy jest poprowadzony pięknie i subtelnie. Oto George Valentin, gwiazda kina niemego, zupełnie niechcący promuje nową twarz kina mówionego, nieznaną wcześniej nikomu Peppy Miller. Sam jednak zupełnie nie odnajduje się w nowej rzeczywistości i tak jak nieme filmy odchodzi w niepamięć, podczas gdy Peppy robi karierę i staje się gwiazdą nowej ery. Aktorzy w rolach głównych zasługują na wielkie brawa. Jean Dujardin, z zawadiackim wąskiem i  uśmiechem godnym gwiazdy Hollywoodu jest po prostu fantastyczny i będę mu kibicowała podczas Oskarów za miesiąc (trochę mi szkoda Brada Pitta, przyznam, ale Dujardin zagrał genialnie). Gra swojego bohatera naturalnie i swobodnie, a jednocześnie bez nieco śmiesznej maniery kina niemego. Nominowana za drugoplanową rolę żeńską Berenice Bejo stworzyła również bardzo wiarygodną postać nowicjuszki stawiającej pierwsze kroki w show bussinesie. Peppy w jej wykonaniu jest świeża, ale nie naiwna, pewna siebie, a jednocześnie skromna. No i oczywiście pies Valentina. Nie sposób go pominąć wymieniając głównych aktorów. Jeśli widzieliście galę Złotych Globów i myśleliście, że Uggie (bo tak naprawdę ma na imię) był śmieszny i rozbrajający na scenie, to poczekajcie aż zobaczycie go w filmie. 

"Artysta" niezwykle udanie łączy i miesza gatunki filmowe. Komediowy w formie przeplata romans, dramat i musical. Dawno zapomniana sztuka kina niemego zostaje tutaj ożywiona. I to w jaki sposób! Wychowana się na niemych filmach Charliego Chaplina, Harolda Lloyda, Laurela i Hardy'ego, znanych jako Flip i Flap (jakimż było dla mnie zdziwieniem dowiedzieć się kiedyś, że oni nigdy tak się nie nazywali), wróciłam z prawdziwą przyjemnością do czasów wczesnej młodości, gdy z wielkim uśmiechem na twarzy oglądałam w telewizji wygłupy komików z tamtych czasów. Życzę oglądającym, aby podczas seansu bawili się tak dobrze jak ja. Brawo "Artysta"! 

środa, 01 lutego 2012, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/02 18:53:22
właśnie zmieniono a raczej przyspieszono datę polskiej premiery - film wejdzie do kin już za tydzień. Czekam mocno aby samemu przekonać się jaki to film, a Twoja pozytywna recka tylko wzmaga moją niecierpliwość. Coś mi się wydaje, że Artysta zawładnie Oscarami całkowicie.
-
2012/02/24 02:12:26
wszyscy mile widziani u mnie
www.rysowanie.blox.pl
www.ospsancygniow.blox.pl
www.freefullgamedownload.blox.pl
blogi o wartościowej ciekawej i interesującej treści..
-
froasia
2012/02/26 19:15:32
Obejrzałam. Nie zachwycił mnie totalnie, ale doceniłam urok i lekko mu się poddałam :)