O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Spadkobiercy

("The Descendants") Reżyseria Alexander Payne. W roli głównej George Clooney. W Polsce od 17 lutego. 


Matt King, grany przez George'a Clooneya, jest zapracowanym od rana do nocy prawnikiem w średnim wieku, któremu nagle świat wali się na głowę.  Jego żona ulega wypadkowi podczas jazdy łodzią motorową i zapada w śpiączkę. King zostaje nagle samotnym rodzicem swoich dwóch córek, dziesięcioletniej Scottie i siedemnastoletniej Alex (rewelacyjna Shailene Woodley). Jak sam mówi, ostatni raz zajmował się tą pierwszą, gdy miała 3 lata. Ze starszą, przebywającą w prywatnej szkole z dala od domu, widzi się tylko podczas uroczystości rodzinnych. Do tego King jest kilka dni od sfinalizowania gigantycznej sprzedaży dziewiczych terenów na hawajskiej wyspie Oahu, należących do jego rodziny od 1860 roku. Mimo iż ziemia jest współwłasnością rodziny, to Matt jest głową funduszu zarządzającego sprzedażą i do niego należy ostateczna decyzja o tym komu i za ile ziemia zostanie sprzedana. 

Ma więc czym się chłop martwić. Żona w śpiączce, młodsza córka wysyłająca obsceniczne esemesy do koleżanki i starsza, wysłana do prywatnej szkoły na inną wyspę Hawajów, najprawdopodobniej nie tylko w ramach lepszej edukacji, ale także za karę za "drugs and boys", jak mimochodem wspomina Matt. Do tego Alex wyjawia ojcu pewien sekret i ta wiadomość spada na niego jak grom z jasnego nieba. A wszystko dzieje się w przepięknej scenerii Hawajów (gdzie nawet prawnicy noszą koszule w kwiaty i sandały), jakże nieprzystającej do jakichkolwiek problemów codziennego życia. 

"Spadkobiercy" nie byliby pewnie w połowie tak dobrym filmem, gdyby nie George Clooney. Obsadzony chyba pierwszy raz w roli ojca i męża, sprawdza się znakomicie na ekranie. Jest to rola dojrzała i zagrana bez zwykłego zawadiactwa, do którego zdążył przyzwyczaić aktor. Bardzo lubię Clooneya w nonszalanckich rolach jak Danny Ocean czy Ryan Bingham z "Up in the Air", ale tutaj pokazał się z zupełnie innej strony i według mnie sprawdził się na 100%. Widać George jak wino. 

Alexander Payne znakomicie żonguje emocjami na ekranie, mieszając groteskowy humor i dramat. Są w tym filmie sceny o ogromnym napięciu emocjonalnym, jak np. ta, w której Matt "rozmawia" z żoną, a raczej wściekle wyrzuca jej wszystkie przewinienia i grzeszki, podczas gdy ta leży nieprzytomna na szpitalnym łóżku. Są kapitalne sceny z nastoletnią córką bohatera, w których nawzajem się ranią - on ją, gdy mówi jej o stanie matki, ona jego, gdy wyjawia mu tajemnicę matki. Jest wojna pokoleń, brak zrozumienia, szacunku i umięjętności rozmawiania ze sobą. Nieznana mi wcześniej Shailene Woodley jest dla Clooneya równorzędną partnerką, mimo iż prawie bez ekranowego doświadczenia. Reżyser zręcznie ukrywa też prawdy o bohaterach. Żona i matka okazuje się nie do końca być kryształowa. Chłopak Alex, na pierwszy rzut oka niezbyt rozgarnięty małolat, maską wesołka ukrywa uczucia po stracie kogoś bliskiego. A sam King przechodzi szybki kurs dorastania w średnim wieku. Sprzedaż ziemi uświadamia mu co tak naprawdę liczy się w życiu. Musi być nienormalnie, żeby zaczęło być normalnie. Trzeba coś stracić, aby coś zyskać. Ot, kilka prostych prawd w scenerii rajskich Hawajów, gdzie bieda, choroby i nieszczęścia dotykają ludzi tak jak gdzie indziej. Do tego George i dwa Złote Globy na deser. Nie jest to kino przez wielkie "K", ale lekkość z jaką reżyser miesza komedię z dramatem oraz doskonała gra Clooneya i Woodley warte są dwóch godzin w kinie. 

piątek, 20 stycznia 2012, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/21 11:16:09
u nas jeszcze troszkę do premiery. Jestem bardzo ciekawy czy pokona "Artystę" w rywalizacji Oscarowej.
-
aniabuzuk
2012/01/21 20:55:56
Też jestem ciekawa. "Artysty" jeszcze nie widziałam. Może jutro.
-
Gość: tranikowa, *.81-166-168.customer.lyse.net
2012/03/15 20:33:54
obejrzalam. podobal mi sie ten film. clooney moim zdaniem zasluguje na oskara, zagral swietnie. pomimo tego, ze byla to taka niby normalna historia, to w sumie scenariusz byl bardzo oryginalny. pokazal tez troche taka amerykanska psychoze. niezla byla kolezanka mlodszej corki, a takze wszyscy 'przyjaciele' i rodzina, ktorzy tak naprawde bardziej interesowali sie sprzedaza ziemi niz stanem drowia zony bohatera.