O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Winter' Bone

Reżyseria Debra Granik. W rolach głównych: Jennifer Lawrence i John Hawkes. W Polsce od 25 lutego.


"Winter's Bone" to jedyna niskobudżetowa i mniej znana szerokiej publiczności produkcja w gronie nominowanych do Oskara za najlepszy obraz. Bardzo dobrze, że członkowie Akademii docenili film, który zdążył już zgromadzić na swoim koncie wiele nagród z przeróżnych festiwali filmowych. To zdecydowanie lepsza decyzja niż potencjalna nominacja dla "The Town", który - choć dobry - nie jest jednak niczym więcej niż porządnym filmem akcji w porównaniu z "Winter's Bone".

Debra Granik wyreżyserowała dramat z krwi i kości o życiu czteroosobowej rodziny w górach Ozark na pograniczu Missouri i Arkansas. Siedemnastoletnia Ree Dolly jest głową rodziny i opiekuje się dwójką młodszego rodzeństwa oraz matką, która tkwi w psychicznej i fizycznej izolacji od realnego świata. Ojciec Ree, Jessup, zajmuje się tym, czym wielu mężczyzn z okolicy - robieniem metamfetaminy w prowizorycznych laboratoriach rozsianych wśród gór. Działalność ta doprawdziła jego żonę i matkę Ree do depresji, a rodzinę do nędzy. Za produkcję narkotyku poszukuje go policja. Jedyną cenną rzeczą, którą ma Ree jest dom. O resztę musi troszczyć się sama - o edukację swojego rodzeństwa, drewno na opał i co włożyć do przysłowiowego gara (wybór, jak ktoś będzie oglądał, jest dość szokujący, choć wcale nie wyssany z palca). Kiedy więc dowiaduje się od szeryfa, że Jessup zastawił dom w sądzie i jeśli nie pojawi się na rozprawie, dom przepadnie, świat wali jej się na głowę. Ree rusza na poszkiwanie ojca. Odwiedza jego dawnych kolegów, próbuje rozmawiać z lokalnymi grubymi rybami, z bratem ojca i wszędzie napotyka opór. Zdana sama na siebie, w patriachalnej społeczności, gdzie zdanie kobiet, a cóż dopiero nastoletnich dziewcząt nie liczy się, wydaje się toczyć skazaną na porażkę walkę.

"Winter's Bone" oferuje rzadki w sumie obraz amerykańskiej prowincji. Nie takiej, jak np. w "Fighterze", gdzie tłem jest nieduże miasto, ale prowincji zapyziałej, gdzie bieda piszczy ze wszystkich kątów, mężczyzni robią narkotyki, kobiety dają na to ciche przyzwolenie, a ich córki rodzą dzieci w wieku 16 lat. Taką biedę i depresję nieczęsto widzi się na ekranie, a film Granik pokazuje rzeczywistość w bardzo oszczędny i surowy sposób, znakomicie współgrając zdjęciami i dialogami z depresyjną, ponurą przyrodą wokół. Mało znana Jennifer Lawrence w roli Ree daje prawdziwy popis i po Natalie Portman jest to moim zdaniem druga najlepsza rola sezonu.

Michał z Filmówki pisał, że "Winter's Bone" jest dostępne w Polsce w ledwie dwóch kopiach. Szkoda, bo mimo iż to niełatwy obraz, wart zdecydowanie wyprawy do kina.

środa, 23 lutego 2011, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
milczacy_krytyk
2011/02/24 23:48:31
Mi się średnio podobał. Kolejny film, który gdyby nie główna aktorka, byłby zdecydowanie słabszy. Masz rację, po Natalie Portman, Jennifer Lawrence to druga najlepsza aktorka tego sezonu.
Pozdrawiam
-
aniabuzuk
2011/02/25 15:55:04
O, jak fajnie, ze ktos jednak widzial jedna z tych dwoch kopii.
-
milczacy_krytyk
2011/02/25 23:52:20
Kopii jest jednak więcej niż tylko dwie. :)
-
renbor1
2011/02/27 11:37:21
Dołączam do tych, którzy są filmem poruszeni.
Z całym szacunkiem dla Łabądka i Króla (naprawdę nie podważam profesjonalizmu tych filmowych opowieści), Winter`s Bone ma pewną nadwyżkę, aneks do warsztatu. Magnetycznie przyciąga i zaskakuje (choć akcja ma średnie tempo i nie wykracza poza zamknięty krąg - co też fenomenalne: bo jest i zamknięcie i film drogi w jednym). Można by, zważywszy na sinobłękitną tonację, szukać tu ciężkiego kina społecznego. Ale choć wgniata w fotel, nie dołuje. W tym sensie, że nie jest to festiwalowe kino dla maniaków udręczenia.

Oglądałam - nomen omen - na Festiwalu Filmów Amerykańskich we Wrocławiu, w październiku.
Hmm... co do Oscarów, to realista nie może pielęgnować zbyt gorących oczekiwań...
Pozdrawiam
ren