O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Fighter

Reżyseria David Russell. W rolach głównych: Mark Wahlberg i Christian Bale. Premiera polska 11 lutego 2011 r.


Nie sądziłam, że po "Million Dollar Baby" zobaczę jeszcze film bokserski, który mnie tak poruszy. Nie myślalam, że o tym sporcie można powiedzieć coś więcej, lepiej, ciekawiej. Jakaż czekała mnie niespodzianka w pierwszy dzień nowego roku: porządny, surowy i znakomicie zagrany film z boksem w tle. Scenariusz filmu oparty jest na prawdziwej historii i po raz kolejny okazało się, że życie pisze najciekawsze scenariusze.

Reżyser David Russell część zdjęć nakręcił w Lowell, Massachusetts, skąd pochodzą główni bohaterowie filmu. Obraz tego miasteczka w początku lat 90., gdy rozgrywa się "The Fighter" stanowi znakomite tło do całej historii braci bokserów. Zapuszczone, zaniedbane, z kokainowymi jointami, depresyjne i toksyczne ubarwia film i staje się także jego bohaterem. Ileż jest takich miasteczek, zmarnowanych talentów i zaprzepaszczonych szans. Nie wiem, co wywarło w tym filmie na mnie większe wrażenie: ten dołujący obraz Ameryki, czy historia relacji rodzinnych bohaterów.

A są nimi przyrodni bracia Micky Ward (Wahlberg) i Dicky Eklund (Bale). Oglądając ten film, miałam wrażenie, że Christian Bale jest na haju, podobnie jak jego bohater, niegdyś chluba i bokserska legenda Lowell, a obecnie uzależniony od kokainy czterdziestolatek z brakami w uzębieniu. Może i był, bo zagrał tę rolę nieomal za intensywnie. Jest to z jednej strony fascynujące, a z drugiej niemal przerażające widzieć, co ten aktor jest w stanie zrobić na ekranie, w sensie fizycznym i aktorskim. Wygląda jak szczapa, nie tak jak w "Mechaniku", ale normalnie sama skóra i kości. Tak właśnie wyobrażałabym sobie kogoś uzależnionego - rozedrganego, nerwowego i wysuszonego nałogiem. Portet Eklunda w wykonaniu Bale'a jest w stanie prawie przesłonić, co dzieje się w filmie. Ciekawe, jak reżyser utrzymał aktora w ryzach, bo Bale mógł rozsadzić cały projekt.

Bale na pewno ukradł ten film Wahlbergowi, który choć zdążył się już nieźle poobracać w świecie filmu i zagrać parę porządnych ról, nie ma jednak tej charyzmy, co Bale. Trzeba mu jednak oddać, że jego bahater takiej estymy miał chyba nie mieć. Micky Ward, przyrodni i młodszy brat Eklunda, podobnie jak Dicky zajął się boksem. Ich wspólna matka Alice (rewelacyjna Melissa Leo) zajmuje się treningiem i managementem Micky'ego. Zrobiła z tego rodzinny biznes, z którego utrzymuje siebie, męża, synów-bokserów i pozostałe siedem dorosłych córek (takiej ilości natapirowanych włosów dawno nie było na ekranie). Powiedzieć, że jest to związek i biznes toksyczny, to za mało. Portret rodzinny na tle zrujnowanego, zapyzianego amerykańskiego miasta jest niewiarygodnie depresyjny. Destrukcyjna osobowość Dicky'ego wpływa na Micky'ego, który nie umie, nie chce, czy nie może przerwać tego błędnego koła i zacząć kariery na własną rękę. Biernie podporządkuje się matce i bratu i ma niewiele do gadania. Widać, że dobry z niego chłopak, ale zagubiony - mimo iż umie przywalić z piąchy, nie wie, jak poradzić sobie z własnym życiem i rodziną, która ciągnie go na dno. Potrzeba będzie kilku dramatycznych wydarzeń oraz spotkania z miejscową kelnerką Charlotte (dobra Amy Adams), aby Micky przejrzał na oczy.

"The Fighter" wywarł na mnie naprawdę duże wrażenie, bo nie jest to tylko kino bokserskie, ale także świetny dramat społeczny. Niesamowite, że ta historia naprawdę się wydarzyła. Polecam nie czytać Wikipedii przed filmem i dowiadywać się, jak potoczyły się losy braci. Ja nie wiedziałam o nich nic i może też dlatego łyknęłam ten film jak młody pelikanik. Jak dla mnie rewelacyjny początek kinowego roku.

środa, 05 stycznia 2011, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/10 15:46:33
u nas w marcu dopiero w kinach, ale nie wiem czy wytrzymam do premiery, szczególnie w kontekście Oscarów i mocno prawdopodobnej nagrody dla Bale'a.
-
aniabuzuk
2011/01/12 18:54:00
Nominacje juz niedlugo, wiec zobaczymy.
-
Gość: hmblog, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/18 14:11:23
To niesamowite, że Bale, który nie był głównym bohaterem przyćmił na ekranie swojego kolegę. Film bardzo dobry i oczywiście wart polecenia.
-
aniabuzuk
2011/03/18 17:31:20
Prawda? To powinien byc Oskar za role pierwszoplanowa.
-
Gość: Tranikowa, *.81-166-168.customer.lyse.net
2011/03/27 21:58:16
Widziałam wczoraj i oczywiście film bardzo mi sie podobał. Jak to jest, ze jest tyle ciekawych scenariuszy z okolic Bostonu? Jeśli chodzi o Marky marka'a to moim zdaniem on ma słodka buzie, ale aktor z niego kiepski. Kluchowaty. Ale i tak go lubię
Obraz rodziny załamuje totalnie. Szczególnie te siostry. Boże, co za kurnik!
-
aniabuzuk
2011/03/27 23:20:15
A widziałaś go w "Date Night" he he?
-
quentinho
2011/03/28 20:17:26
Dla mnie na razie film roku. Genialna, choć tak naprawdę typowo ludzka, historia, wybitny Bale, wielkie Leo i Adams, piękna muza, no i bardzo dobrze zrealizowane walki. Zasłużone Oscary i to jak najbardziej.
-
aniabuzuk
2011/03/29 00:12:33
Popieram w całej rozciągłości.