O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The American

Reżyseria Anton Corbijn. W roli głównej George Clooney. W Polsce od 15 października.


Anton Corbijn wyreżyserował kilka lat temu "Control", film o liderze Joy Division, zebrał niezłe recenzje (u mnie taką sobie) i trochę zniknął z filmowego świata. Wrócił z hollywoodzką gwiazdą w głównej roli, znów zebrał dobre recenzje i znów u mnie będzie średnio.

Kto pamięta "Control", myślę, że zobaczy wiele podobieństw stylistyczych między tamtym filmem a "The American". Choć film dzieje się współczesnie, to można spokojnie dać się oszukać, że jest osadzony ze 30 lat temu. Do tego niespieszna akcja i cholerna deprecha przebijająca z ekranu, czyli jak w "Control". George Clooney wygląda jak nie z tej epoki: bokobrody, niedzisiejsze okulary i ubranie, a na dodatek niechęć do komórek. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, gdy go zobaczyłam, to to, że bardzo, ale to bardzo przypomina mi postacie grywane przez Alaina Deloina. Nie znam dobrze filmografii francuskiego aktora, ale widziałam wiele lat temu kątem oka parę filmów, w których grał samotników, na bakier z prawem, na którego polują szemrane typy. Jestem ciekawa, czy tylko mi tak to się skojarzyło, czy jak zobaczycie ten film też będziecie mieli podobne odczucia.

Clooney gra Jacka/Edwarda (posługuje się oboma imionami), tak do końca niewiadomo kogo: płatnego mordercę oraz człowieka zajmującego się robieniem broni na zamówienie jemu podobnych. Jego przeszłość okrywa tajemnica i wiele niedomówień, a robota, którą się zajmuje jest dość ryzykowna i jak się okazuje bohater ma nie za czyste ręce (jak tylko płatny morderca może mieć), bo polują na niego Szwedzi, którzy brutalnie przerywają mu sielski pobyt na szwedzkiej wsi. Jak się wkrótce okazuje, Jack nie ma wielu skrupułów jeśli chodzi o osoby, które za dużo widziały. Po akcji w Szwecji wyjeżdża do Włoch i zaszywa się w małej mieścinie, gdzie robi broń na zamówienie pewnej pani, która gęsto i często zmienia kolor włosów. W międzyczasie wdaje się w romans w miejscową prostytutką i prowadzi życiowe rozmowy z księdzem, przy okazji odkrywając jego sekret.

"The American" nie jest filmem za jaki mógłby uchodzić sądząc po zajawkach. Nie jest to kino w dżejmsbondowym albo dżejsonobornowym wydaniu. To raczej filmowa etiuda o człowieku, który żyje w niepewności i samotności, aby gdzieś na końcu świata znaleźć miłość, która miała się nie zdarzyć. Corbijn i jego operator wykonali świetną robotę zdjęciową, filmując bohatera w wielu statycznych, powolnych ujęciach i na dużym zbliżeniu, co podkreślało izolację Jacka. George Clooney gra bardzo dobrze, jak to ma w zwyczaju od paru dobrych lat, gdy trafiają mu w ręce scenariusze pokroju "Michaela Claytona", czy w "W chmurach". Drugi plan - zimna, seksowna kilerka Mathilda, prostytutka Clara i tajemniczy (jakże by inaczej) szef Jacka tworzą soczyste kreacje. "The American" ma ładną europejską aurę. Nie ma tu hollywoodzkiego efekciarstwa, tandetnej sensacji i wyolbrzymionych emocji. Mimo to - w moim odczuciu - z ekranu nieco wiało nudą. Podobnie jak przy "Control", miałam problem z "wciągnięciem" się w historię. Do mnie do końca chyba nie trafiają filmy tego reżysera, bo inaczej nie umiem wytłumaczyć dlaczego film ładny wizualnie, dobrze zagrany i w sumie niebanalny (choć trochę przewidywalny) zostawił mnie z bardzo letnimi uczuciami. W każdym bądź razie, polecam, ale ostrożnie. Ciekawa jestem, co sądzą o filmie ci, którym podobało się "Control".

poniedziałek, 20 września 2010, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
countersv
2010/09/20 12:14:19
Corbijn nie tyle zniknął po Control, co zajął się przygotowaniem teledysko-filmu ilustrującego całą nową płytę U2 (No line on the horizon). W edycji specjalnej DVD jest ponad czterdziestominutowy film łączący w całość wszystkie utwory z płyty. Taki bardzo rozbudowany teledysk, ale podejrzewam, że w tydzień się go nie dało zrobić. ;)
-
aniabuzuk
2010/09/20 16:46:45
Aaaa. Dzieki za wyjasnienie.
-
2010/10/04 14:36:47
muszę obejrzeć. Control było całkiem dobre jak dla mnie.
-
froasia
2010/10/04 17:58:04
No i masz, u nas to tak zawsze. Najpierw cały wrzesień praktycznie nie było czego oglądać, a teraz wchodzą po dwa-trzy warte obejrzenia filmy tygodniowo ... Paranoja!
-
Gość: FilmowY, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/06 20:10:21
Przepraszam za komentarz nie na temat, ale chciałbym do
Ciebie napisać.
Czy mógłbym prosić o adres e-mail?

Pozdrawiam
-
aniabuzuk
2010/10/07 22:03:24
A w jakiej sprawie?
-
Gość: FilmowY, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/08 18:42:54
W sprawie propozycji współpracy :)
-
milczacy_krytyk
2010/11/05 20:53:29
"Control" nie widziałem, ale "Amerykanin" podobał mi się. Trochę inne kino, spodziewałem się bardziej dynamicznej historii, ale tą którą zobaczyłem wspominam dobrze. Super Clooney, piękne zdjęcia, ładna muzyka, dobrze zagrane postacie drugoplanowe. Jak dla mnie na plus. :]
Pozdrawiam.