O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Seks w wielkim mieście 2

Reżyseria Michael Patrick King. W rolach głównych: Sarah Jessica Parker, Kim Cattrall, Kristin Davis, Cynthia Nixon i inni.

Przezabawny, romantyczny i bardzo udany. Tak pisałam o pierwszej części "Seksu". Pisanie o drugiej mogę zacząć zaś od słów - nudnawy, przegadany i o niczym.

Niestety, druga część jest tylko popłuczynami po pierwszej, że o serialu nie wspominając. Trzeba było coś wymyśleć jakieś nowe tło, bo same kiecki i buty od Manolo nie wystarczyłyby na 2,5 godziny filmu, więc gwiazdy udały się do Abu Zabi w Emiratach Arabskich. Zresztą, między Bogiem a prawdą, ciuchy w filmie specjalnie mnie nie porwały. Owszem, stroje, któe nosiły aktorki w Abu Zabi tematycznie, kolorystycznie i stylistycznie nawiązywały do pustyni i upałów, ale nie zrobiły mnie takiego wrażenia jak kreacje z pierwszej części.

W każdym bądź razie, Emiraty były świetnym tłem dla Samanthy i jej menopauzy oraz później dla jej sekscesów. Pozostałe panie zdawały się być li tylko tłem, a przygoda Carrie przewidywalna od początku. Wiadomo było też, że w scenariuszu musi pojawić się też motyw kryzysu głównej bohaterki z Bigiem. W poprzedniej części był to ślub, tym razem rutyna małżeńska. Bałam się, że scenarzyści pójdą dalej i zafundują Carrie rozważania nad macierzyństwem, a może nawet niespodziewaną ciążę. Chwała Bogu, że do tego nie doszło, gdyż film stałby się swoją własną parodią. Kryzys małżeński Biga i Carrie przedstawiony został mdło i nijako, a Carrie wyszła - moim zdaniem - na zakompleksioną blondynkę, która po latach związku z facetem swojego życia obawia się, że zje ich rutyna, nuda, a każdy wieczór skończy się przed telewizorem. Poza tym, po ledwie dwóch latach małżeństwa chyba za wcześnie na takie obawy?

"Seks w wielkim mieście" po 12 latach od premiery serialu zdążył się "wyseksić" i wypalić. Kinowa dwójka nie ma lekkości serialu ani humoru poprzedniego filmu. Fabuła ledwie liznęła zawodowy kryzys Mirandy i rodzinne problemy Charlotte. Carrie staje się już nudna z tym swoim szukaniem szczęścia, ideału, a krótko rzecz ujmując - dziury w całym. Na szczęście jest Samantha, które wybujałe życie daje pole do popisu, no ale jedna nimfomanka nie może unieść całego filmu. Fajnie, że fabularna wersja SATC pojawiła się w kinach, ale na pierwszej można spokojnie byłoby poprzestać. Lepiej wypić kosmo i pooglądać stare odcinki.

czwartek, 17 czerwca 2010, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2010/06/17 23:30:01
o bozenku- az 2.5 godziny? mam isc w sobote z kolezanka, a przeftem jeszcze na jakis obiad. bede sobie chyba ze 4 godziny musiala zarezerwowac ...
-
2010/07/06 08:12:21
Czy przypadkiem tytul filmu nie brzmi "Sex and the City"? Czy to takie polskie dowolne tlumaczenie? Wydaje mi sie, ze jest roznica miedzy obydwoma tytulami. "Seks w wielkim miescie jest tylko o seksie" a "Seks i wielkie miasto" o o seksie i o miescie. Niby niewielka roznica, a jednak duza. To troszke podobnie jak z tym filmem "Smokey and the Bandit", w Polsce nazywal sie ... "Mistrz kierownicy ucieka":-))
-
2010/07/06 08:15:36
Zapomnialam napiszac, ze blog jest swietny. Tak trzymac! :-)
-
aniabuzuk
2010/07/06 14:46:20
Takie jest tlumaczenie polskiego dystrybutora, wiec takowym sie posluzylam. Witam i dzieki za mile slowa.
-
milczacy_krytyk
2010/07/25 17:29:27
Aniu widziałaś już może "Inception" Nolana?
-
aniabuzuk
2010/07/26 10:37:04
Niestety nie. Jestem w Polsce i tez czekam z wielka niecierpliwoscia na ten film.