O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Reader


Reżyseria Stephen Daldry. W rolach głównych: Kate Winslet i Ralph Fiennes. W Polsce jako "Lektor" od 13 marca.

Najlepszy film, jaki widziałam w tym roku. Kapitalne aktorstwo Winslet, do tego Ralph Fiennes w jak zwykle świetnej formie, znakomite zdjęcia powojennych Niemiec i intrygująca fabuła. A tak nie chciałam oglądać tego filmu. Przylepiono mu etykietę z Holocaustem, którego oglądaniem jestem już trochę zmęczona, więc nie bardzo mi było śpieszno do kina. A tu bach, kino może nie super wybitne, stylistyką (brak chronologicznej kolejności) i tematyką (rozterki moralne) kojarzące mi się z tym, co Daldry pokazał w "Godzinach", ale na pewno warte dwóch godzin w kinie.

Bohaterami tego filmu są wina i wstyd. Bohaterka grana przez Winslet, woli kłamać przeciwko sobie na sali sądowej niż przyznać się do intelektualnej ułomności. Jej nastoletni kochanek sprzed lat mimo iż domyśla się, jaką tajemnicę skrywa Hanna, nie robi kroku do przodu i nie informuje o łagodzącej dla bohaterki okoliczności. Bo jak rozważyć głos serca i uczucia do pierwszej, namiętnej miłości życia wobec faktu, że kobieta, którą pokochał i pożądał jako nastolatek była w czasie drugiej wojny światowej dozorcą w Oświęcimiu? Jak wybrać mniejsze zło? Jak przyznać się do faktu romansu z obozowym kapo, a jednocześnie jak stanąć w obronie kogoś, kto być może nie popełnił wszystkich zarzucanych jej zbrodni?

Decyzja Michaela (w wersji nastoletniej granego przez młodego niemieckiego aktora Davida Krossa, a w dorosłej przez Fiennesa) okaże się być nie tylko decyzją dotyczącą Hanny, ale i jego samego. Michael skazuje siebie na emocjonalną pustkę, będącą najpierw skutkiem porzucenia przez Hannę, która lata wcześniej bez słów skończyła ich romans, potem ujawnienia faktu, że była dozorcą obozu i wreszcie ciężaru informacji, która mogła zmienić życie byłej kochanki. Reżyser perfekcyjnie pokazuje emocjonalną szarpaninę bohatera, szukającego ukojenia w seksie z koleżanką ze studiów, małżeństwie zakończonym rozwodem, brakiem dobrego kontaktu z córką. W finale filmu rozmawia z kobietą, która przeżyła Oświęcim i była świadkiem w procesie Hanny. Nie szuka jednak zrozumienia dla Hanny, ale bardziej dla siebie za to, co zrobił bądź czego nie zrobił. I Hanna i on są winni, każde czego innego i choć jej wina jest bezspornie większa, to każde z nich gdzieś po drodze wybrało mniejsze zło, bądź zdecydowało przeciwko wyborom, od których być może zależało ludzkie życie.

Kate Winslet jako Hanna Smitz jest po prostu fantastyczna. Już od samego początku filmu widać, że ciąży na niej piętno. Jej bohaterka żyje samotnie i stroni od ludzi. Romans z nastoletnim Michaelem to owoc zakazany (mówimy tutaj o związku trzydziestoletniej kobiety i piętnastolatka pod koniec lat 50. XX wieku), z którego Hanna czerpie nie tylko satysfakcję seksualną, ale również, a w zasadzie przede wszystkim dostęp do tego, czego nigdy nie było dane jej zaznać (bez spoilerów, więc nic więcej nie piszę). To, co daje jej Michael w przyszłości okaże się jej wybawieniem. Brawa dla Kate, Oskar jak najbardziej zasłużony. Brawa też dla scenarzysty i reżysera za kino kameralne, intrygujące, wzruszające i bez jednoznacznych odpowiedzi. Tym razem chciało mi się wysilić zwoje mózgowe i pomyśleć nie tylko przez 10 sekund po napisach końcowych (patrz "Wątpliwość").
czwartek, 26 lutego 2009, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ania k, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/02/26 05:29:34
i tu sie akurat z Toba zgodze, i to w 100% ;-) swietne kino. a tez podeszlam sceptycznie. i tez mi dal wiele do myslenia. u nas temat holocaustu pojawia sie na tapecie czesciej niz pewnie u wiekszosci ludzi.
-
jestesmyglodni
2009/02/26 14:34:01
mam nadzieje, ze nie za duzo tresci opisalas w tej recenzji
-
2009/02/26 15:12:25
czyli Oscar zasłużony dla Kate. Myślę też,że Stephen Daldry to jeden z najbardziej utalentowanych współczesnych reżyserów, ale strasznie niedoceniany, a nakręcił już przynajmniej dwa wybitne filmy - "Billy Elliota" i "Godziny". Plus teraz "Lektor".
-
2009/02/26 23:52:51
Oj Ania, chyba sie wygadalas o co chodzi. Moze pojde na to do kina na tzw "welfare tuesday", wiesz za $4.50 a nie za $12.00.
-
froasia
2009/02/27 10:21:54
Czekam na ten film oczywiście z dużą niecierpliwością. Zwłaszcza na rolę Kate Winslet, bo - moim zdaniem - już w "Revolutionary Road" była genialna, a nie za tę rolę przecież została nominowana ... Oczywiście wiem, że to wcale nie oznacza z automatu, że jedna rola jest lepsza od drugiej, ale mam taką nadzieję ;)
-
aniabuzuk
2009/02/27 18:03:11
Sorry, sisters, nie napisalam chyba ani wiecej ani mniej niz w kazdej innej recenzji. O co chodzi mozna domyslic sie w pierwszych 15 minutach, wiec to nie tak, ze zdradzam tu tajemnice z ostatnich 5.

Ania K, prawda? Mile rozczarowanie.

Michal, wiesz ze na smierc zapomnialam, ze "Billy Elliot" to jego film? Uwielbiam te historie.

Froasia, ja sie zastanawiam, czy moze w ten weekend jednak nie zmierzyc sie z ta "Revolutionary Road", bo latwiej mi sie zmusic do wyjazdu do kina niz potem ogladac u siebie w domu.
-
aniaposz
2009/02/27 22:57:21
A mnie się podobał, owszem, ale znów nie jakoś szczególnie. Chyba robię się coraz bardziej wymagająca względem kina. ;) Oczywiście zgadzam się, że film zmusza do refleksji, stawia ważne pytania i przede wszystkim pokazuje, że nic nie jest nigdy czarno-białe, gdy w grę wchodzi ludzka natura, ale... no jakoś wielkiego wrażenia na mnie zrobił. Zresztą jak większość okołooscarowych obrazów.
-
aniabuzuk
2009/02/27 23:04:02
Z tym sie zgodze - w tym roku oskarowe kino nie jest najwyzszych lotow.
-
froasia
2009/03/11 21:37:40
Ja zawsze wolę w kinie oglądać filmy niż w domu. Mam wrażenie, że połowę tracę bez dużego ekranu i kinowego nastroju.
-
aniabuzuk
2009/03/11 21:53:39
Dokladnie. A na "RR" jednak nie dojechalam.
-
Gość: radarek123, *.sip.mco.bellsouth.net
2009/03/13 15:21:30
taki sobie ten reader , z nowych bashir super a the class moze byc ale tez nudnawe .
-
2009/04/19 00:45:30
Bardzo mi sie podobal ten film, plakalam chyba ze trzy razy, chociaz nie rozumiej jej wyboru, ja bym wybrala wstyd niz to co ona wybrala. No i podobal mi sie sposob w jaki pokazano, ze nie wszystko jest czarno-biale.
-
hjuston
2009/04/19 04:17:59
I Hanna i on są winni, każde czego innego i choć jej wina jest bezspornie większa, to każde z nich gdzieś po drodze wybrało mniejsze zło, bądź zdecydowało przeciwko wyborom, od których być może zależało ludzkie życie.

wczoraj obejrzalam tego readera. dobry byl, owszem, ale nie ryczalam.
dal wiele do myslenia- pytanie hanny do sedziego na sali sadowej (co ty bys zrobil na moim miejscu) pokazalo, ze nie wszystko mozna latwo zaszufladkowac. owszem, hanna byla straznikiem, ale zapisala sie nieswiadomie i tak naprawde nie wiemy czy mogla sie po prostu wypisac. pewnie nie mogla. czy kazdy na jej miejscu palnal by sobie kulke w leb? z drugiej strony latwo jest bronic, a przeciez wiadomo jak w pozniejszych niemczech traktowano zbrodniarzy. reakcje na komentarze kolegi z grupy byly swietnym przykladem jak bardzo micheal obawial sie potepienia.
moim zdaniem dodatkowym bohaterem byla takze mlodosc. hanna w obozie miala tylko 22 lata. podobnie jak michael na sali sadowej. ich bledy byc moze spowodowane byly niedojrzaloscia.
film byl dobry, ale te sceny lozkowe moim zdaniem mogly byc skrocone o polowe. pierwsza godzina to same randki. troche nudnawe.