O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Slumdog Millionaire

Reżyseria Danny Boyle. W rolach głównych: Dev Patel i Freida Pinto. W Polsce 27 lutego.

Po ostatniej niedzieli "Slumdog Millionaire" Danny'ego Boyle'a stał się według wielu krytyków czarnym koniem nadchodzących Oskarów. Na razie nie znane są jeszcze nawet nominacje, więc może za wcześnie dzielić skórę na niedźwiedziu, ale myślę, że film Boyle'a znajdzie wśród tych nominowanych w kategorii najlepszego filmu roku. Jak na razie "Slumdog Millionaire" nie tylko cieszy się uznaniem krytyki, ale również popularnością wśród widzów, którzy prawie do ostatniego miejsca wypełnili salę kinową w niedzielę, gdy widziałam film (rzutem na taśmę tuż przed galą Złotych Globów).

Choć nie znam kina bollywoodzkiego i przyznam, że niespecjalnie mnie ono interesuje, to "Slumdog Millionaire" film reżysera "Trainspotting" określiłabym jako zachodnią wariację na temat Bollywoodu począwszy od zupełnie niesamowitej ferii kolorów, poprzez muzykę aż po historię, z lekka nieprawdopodobną, czyli dokładnie taką, jaką zdaje się oferuje kino z Indii. Fabuła może wydać się naciągana, ale nawet po kolejnych coraz bardziej nieprawdopodobnych wytłumaczeniach głównego bohatera dlaczego znał odpowiedzi na pytania w indyjskiej wersji programu "Milionerzy", byłam po wrażeniem płynności historii i pomysłowości twórców. "Slumdog Millionaire" być może nie ma wielkiej głębi i nie zostawił mnie z dziesiątkami egzystencjalnych pytań, ale nie sądzę też, aby było to celem filmu. Prędzej już obstawiłabym po prostu filmowy romans angielskiego reżysera z intrygującą nowelą indyjskiego pisarza, której bohaterem jest Jamal, chłopak ze slumsów biorący udział w popularnym teleturnieju. Gdy Jamal odpowiada na przedostatnie pytanie, zostaje po zakończeniu programu aresztowany po zarzutem oszukiwania. Pod przymusem policji zaczyna snuć opowieść o swoim życiu, tłumaczącą dlaczego zna odpowiedzi na teleturniejowe pytania.

Połączenie wciągającej fabuły, z bardzo dynamicznym montażem, hinduską muzyką, niesamowitymi kolorami i plenerami sprawiają, że "Slumdog Millionaire" jest jednym z bardziej oryginalnych filmów, jakie ostatnio widziałam. Ten film po prostu tętni, gna do przodu i nie zatrzymuje się. Ta bollywoodzka wariacja niesie ze sobą, co - wydaje mi się - charakteryzuje indyjskie kino: kolor, tragiczno-romantyczna historia miłosna, muzyka, przystojni aktorzy oraz coś ku pokrzepieniu serc, tak aby miliardy Hindusów, które co tydzień oglądają w kinach bollywoodzkie produkcje mogli wyjść z kina podniesieni na duchu, że oprócz ich slumsów, lepianek i biedy jest gdzieś lepszy świat. To Boyle'owi udało się znakomicie i mimo pewnej trywialności opowiedzianej historii tak własnie czułam sie, gdy wyszłam z kina. Ku pokrzepieniu serc.

PS. Czy ktoś kiedyś mi powie, kto tłumaczy tytuły filmów? No jak można zrobić z tego tytułu taką bełkotliwa polsko-angielską hybrydę (tytuł filmu w polskim tłumaczeniu brzmi "Slumdog. Milioner z ulicy"). Czy nie mógłby to być zwyczajnie "Milioner ze slumsów", żeby już nie komplikować?
środa, 14 stycznia 2009, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ania k, *.cisco.com
2009/01/14 00:21:49
moze polscy tlumacze mysleli, ze Slumdog to imie wlasne? ja obstawiam "best director" (czyli to, za co dostal Golden Globe). "Best Picture" obstawiam Benjamin Button.A w ogole to moze sie pozakladamy wirtualnie, co? Raz bylam na imprezie Oskarowej u szwagierki i wygralam bodajze $50, bo zgadlam najwieksza ilosc kategorii. Wiec wiesz, jestem godnym przeciwnikiem jakby co.
-
jestesmyglodni
2009/01/14 01:33:43
naprawde nie interesuje cie bollywood?
ja mam w houston kolezanke, ktorej siostra jest ponoc jakas tam gwiazda bollywood. widzialam zdjecie. panienki z hollywood chyba nie dorastaja jej do piet.
-
aniaposz
2009/01/14 08:25:49
Co ja sądzę o filmie - już wiesz. I trochę, przyznam, liczyłam na to, że Twoje odczucia będą podobne, bo kilka razy się już zdarzyło, iż to, czym zachwycają się wszyscy wokół, nam obu podobało się niespecjalnie. No, ale trudno, będę dalej trwać w moim osamotnieniu, jeśli o ten film chodzi. ;)

Nie wiem co z nominacjami, ale jeśli nie pojawi się wśród nich "Frost/Nixon" to ostatecznie zwątpię w profesjonalizm Akademii. ;)
-
aniabuzuk
2009/01/14 16:44:03
Ania K, obstawiac moge i robie to od lat na organizowanych u siebie Oscar party, gdzie wszyscy dostaja kartki z nominacjami i typuja zwyciezcow. Mamy tez oskarowe menu. Tutaj wiecej bezpopcornu.blox.pl/2007/01/Oscar-party.html

Jestesmyglodni, pytasz serio, czy zartujesz z tym Bollywoodem? Nie, nie interesuje mnie zupelnie.

Aniapaosz, "Frosta/Nixona" jeszcze nie widzialam, ale mam nadzieje, ze uda mi sie zanim film zniknie z kin.
-
Gość: radarek123, *.dhcp.embarqhsd.net
2009/01/15 04:08:25
Tytuly filmow wymyslaja ci co robia u dytrybutora. Znajoma z w-wy pracuje ( pracowala ? ) w WB i wlasnie kiedys bylem swiadkiem wymyslania jednego tytulu, generalnie to wyglada troche po partyzancku - zbieraja sie w pokoju, rzucaja jakies tytulu pozniej kazdy popyta znajomych i cos tam zawsze sie wymysli :-) W tym przypadku Ledger byl jakims rycerzem i tytul polski mial cos z rock n rollem. W kazdym razie pytalem sie znajomej o glupie tytuly i w sumie kazdy jakos tam da sie marketingowo wytlumaczyc ...

W Slumdogu nie podobal mi sie glowny watek - tak sie zastanawialem co ta niunia jeszcze by musiala zrobic zeby ten biedny kolo przestal sie cale zycie za nia uganiac ? :-)))
Revolutionary Road i Frost sorry ale tez takie sobie ...
-
Gość: iza, 85.14.85.*
2009/01/16 23:16:46
tak czytam te recenzje slumdoga już któryś raz z kolei i muszę to w końcu obejrzec ._.
pozdrawiam
-
Gość: Agniecha, 193.151.50.*
2009/01/17 16:02:12
muszę obejrzeć ten film. A jeżeli chodzi do tytułu to już czytałam chyba z 3 artykuły na ten temat. Tworzą tytuł, aby był chwytliwy. Tak więc wszystko idzie o marketing.
pozdrawiam ;**
-
2009/01/17 16:56:27
ja miałem bardzo podobne odczucia.Film świetny i niesamowicie pomysłowy. Wart tych wszystkich wyróżnień, które otrzymuje. A co do polskiego tytułu zamysł dystrbutora był ponoć taki, aby zostawić również częśc oryginalnego tytułu w celu łatwiejszej identyfikacji tytułu dla klienta. Niespecjalnie im się ten tytuł udał:)a ogólnie upodobanie polskich dystrybutorów do wariacji z oryginalnymi tytułami jest również dla mnie niezrozumiałe. Zaczeło się to wszystko chyba od "Wirującego Seksu":)
-
aniaposz
2009/01/17 19:07:45
Hehe, mówiłam, że będę jedną z nielicznych, którym ten film się średnio podobał. :)
-
froasia
2009/01/25 09:55:35
Wszyscy się nakręcają na ten film. W Polsce jeszcze chwilę na niego poczekamy. A co do tytułów ... nie skomentuję, wielokrotnie też się irytowałam z tego powodu.
-
bhuvan
2009/02/02 01:24:54
A dla mnie "Slumdog..." niestety jest kiepski. Zwłaszcza w kontekście tych wszystkich nagród, które się na niego posypały. Amerykanie chyba zachwycili się orientalnością tego filmu i przymknęli oko na wszystko inne.
Okej, może i film jest dobrze zrobiony, ma rewelacyjną muzykę, znakomite zdjęcia itd. Ale jest do bólu płytki, jednoznaczny i przewidywalny. W dodatku wyprany z emocji.
I nijak nie nazwałbym go wariacją na temat Bollywoodu. Ba! Nawet niczego charakterystycznego dla jakiejkolwiek części indyjskiego kina w "Slumdogu..." nie było. Jak dla mnie porażka. Zamiast filmu Boyle'a lepiej obejrzeć jakieś indyjskie filmy o indyjskich "slumdogach". Choćby "Salaam Bombay" - ale po niego nikt nie sięgnie, bo co z tego, że znakomity, skoro jest z Indii. :P
-
froasia
2009/02/22 15:02:39
Wczoraj widziałam. Dla mnie - genialny. Jestem pod totalnym wrażeniem.
-
nomaderro
2011/08/08 20:23:42
mimo, że jest strasznie długi, to mnie zachwycał każdą minutą. Świetny film!!