O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Reżyseria David Fincher. W rolach głównych: Brad Pitt i Cate Blanchett. W Polsce od 6 lutego.

Jest coś lekko odrażającego i przyprawiającego o gęsią skórkę w postaci siedmioletniego chłopca, o twarzy 80-letniego Brada Pitta, który bawi się żołnierzykami. Podobnie, jak ojciec tytułowego Benjamina Buttona, który porzucił go zaraz po urodzeniu, tak i ja czułam lekkie obrzydzenie patrząc na te hydrydę dziecka i starca. Zdecydowanie przyjemniej patrzy się na Pitta, gdy młodnieje, zwłaszcza gdy jeździ motocyklem i wygląda jak Marlon Brando. Piękne oblicze Pitta i obrobiona komputerowo twarz Cate Blanchett to jednak ciut za mało moim zdaniem, aby nagrodzić film aż 13 nominacjami. Wprawdzie, jak dowodzi historia "Tytanika", filmu przeciętnego, który skosił oskarowe żniwo, nominacje ani Oskary nie są wyznacznikiem jakości filmu, ale mimo wszystko wydawać by się mogło, że akademia wyróżnia filmy wartościowe i oryginalne. A "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" poza piękną i przyjemną dla oka historią nie wyróżnia się niczym aż tak nadzwyczajnym, aby zostać najlepszym filmem roku.

Brad Pitt w roli tytułowego Benjamina Buttona, który rodzi się jako stare, pomarszczone dziecko i dorasta młodniejąc, w wielu opiniach zagrał najlepszą rolę w karierze, z czym nie do końca się zgadzam. Pamiętam go ze znakomitego "Zabójstwa Jesse'ego Jamesa prze tchórzliwego Roberta Forda", gdzie stworzył prawdziwą kreację. W filmie Finchera, połowa uznania za rolę należy się specom od charakteryzacji i efektów specjalnych, którzy znakomicie zrobili z aktora starca, pana w średnim wieku i młodego chłopaka. Nie to, że Pitt zagrał źle. Zagrał bardzo dobrze, ale nie była to rola wybitna, podobnie zresztą, jak rola Cate Blanchett, która była moim zdaniem wyjątkowo zimna emocjonalnie na ekranie. Piękne za to były zdjęcia i aż było mi szkoda, że nie pokazano więcej Nowego Orleanu, miasta bardzo fotogenicznego i przeze mnie bardzo lubianego. Wspaniale również dopracowano kostiumy i scenografię, zwłaszcza w domu opieki prowadzonym przez przybraną matkę Benjamina.

"Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" trwa ponad dwie i pół godziny. Na plus trzeba zapisać ekipie, że żadna z minut się nie dłuży, a narracja jest gładka, nieprzerywana niepotrzebnymi wtrąceniami i sprawia, że łatwo można zatopić się w świecie Benjamina Buttona. Pod koniec filmu zaczynają się jednak pewne niekonsekwencje scenariuszowe, ale nie będę spoilerować. Zresztą, druga część filmu znacznie "siada", jakby niemal w myśl maksymy, że zawsze przyjemniej jest gonić króliczka.

Ten film to spory duży zwrot w karierze reżyserkiej Davida Finchera, twórcy "Siedem", "Zodiaku" i "Podziemnego kręgu", którego poprzednie filmy były raczej drapieżne, a momentami bardzo brutalne. Tutaj Fincher pojawia się w wersji soft i szczerze powiem, że wolę go w dotychczasowych wcieleniach. "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" jest piękną historią, ale magii, o której wspominają krytycy i widzowie, za wiele się w nim nie dopatrzyłam. Trochę szkoda, ale dodaję do "Dobrych" za dobre chęci.
poniedziałek, 26 stycznia 2009, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
countersv
2009/01/26 21:22:53
Mi sie w Buttonie wlasnie historia za bardzo nie podobala. Sceny wybrane z zycia. Pewnie, ze pokazac cale zycie w 3 godziny jest bardzo trudno, ale mimo wszystko, skoro to byly te najlepsze sceny z zycia, to facet, ktory urodzil sie stary nie byl zbyt ciekawym czlowiekiem.
Nie widzialem jeszcze wszystkich aktorskich nominacji, ale uwazam, ze DiCaprio zostal obrabowany z nominacji kosztem Pitta wlasnie. A dawanie po 13 nominacji filmom to naprawde spore naduzycie. Szczegolnie takim, jak Benjamin Button, ktory moim zdaniem az na taki rozglos nie zasluguje.
I po tym wszystkim dalej twierdze, ze to dobry film :)
-
aniabuzuk
2009/01/26 21:27:58
No to zgadzamy sie, ze 13 nominacji za duzo, ale film calkiem calkiem. Nie bardzo tylko rozumiem, co masz na mysli piszac, ze "skoro to byly te najlepsze sceny z zycia, to facet, ktory urodzil sie stary nie byl zbyt ciekawym czlowiekiem". Ze starzy ludzie sa nudni, czy ze za dlugo ciagneli etap, gdy byl stary?
-
hjuston
2009/01/26 21:41:35
a w jakim filmie Cate Blanchett nie jest zimna na ekranie? bo ja chyba jeszcze takiego nie widzialam. moim zdaniem ona jest zimna w kazdym.
-
aniabuzuk
2009/01/26 21:55:26
"Veronica Guerin", "Niebo". Mysle, ze uroda predestynuje ja do grania raczej chlodnych postaci, typu krolowa Elzbieta, czy Galadriel z "Wladcy pierscieni".
-
Gość: Agniecha, 193.151.50.*
2009/01/26 22:10:24
mam zamiar obejrzeć ten film choćby w kinie :D historia jest niezwykle fascynująca.
pozdrawiam ;**
-
Gość: ania k, *.cisco.com
2009/01/26 22:20:15
a mi sie podobal, bardzo. glownie za scenariusz. wiadomo, film zupelnie inny niz "fight club". ale ta innosc mi nie przeszkadza.
-
froasia
2009/01/26 22:21:15
A ja nie lubię Brada Pitta i zupełnie nie mogę się do niego przekonać. Te 13 nominacji to totalne zdziwienie, choć filmu nie widziałam. Czekam z zainteresowaniem.
-
aniabuzuk
2009/01/26 22:21:28
O, jest nasza kalifornijska narciarka!
-
aniabuzuk
2009/01/26 22:24:12
Froasia, wiem, ze nie lubisz, wiec pewnie sie nie przekonasz, ale poczekam na Twoja recenzje.
-
countersv
2009/01/27 15:34:32
Chodzilo mi o to, ze poza tym, ze zamiast starzec sie, mlodnial, to tak naprawde nie byl jakims nadzwyczajnym czlowiekiem. Ot zwykly, szary czlowiek, ktory nawet nie byl poddany jakims specjalnie ekstremalnym sytuacjom. A i nawet to, ze mlodnial, zamiast starzec sie, nie wydawalo sie go zbytnio zaprzatac.
Podsumowujac: swietnie zrealizowany i bardzo dobrze zagrany film o nieciekawym facecie, ktorego jedyna cecha wyrozniajaca z mnostwa innych takich samych facetow bylo to, ze z wiekiem mlodnial.
-
2009/01/27 16:07:49
Oczywiscie wcale by mnie nie zdziwilo jakby Brandzelina dostala Oscara, zeby tylko mieli wiecej o nich do napisania.
Filmu nie widzialam, ale na pewno zobacze.
-
aniabuzuk
2009/01/27 16:42:51
Nie dostana. Wsrod facetow wygra albo Penn albo Rourke, a wsrod babek pewnie Winslet. Oczywiscie, gdyby stalo sie tak, jak mowisz, to gazety by oszalaly.
-
Gość: brudzia79, 204.225.7.*
2009/01/27 19:29:57
Ja tam chcialabym zeby dostal Jenkins za Visitor-a, chociaz dobrze zagral tez w Stepbrothers. Praktycznie to co rok-dwa sa nominowani ci sami aktorzy i aktorki.
-
froasia
2009/01/31 10:46:52
A Milka widziałaś? Właśnie w tym tygodniu zobaczyłam. Na dniach recenzja. Penn moim zdaniem znakomity, ale Josh Brolin ... po prostu wybitny.
-
aniabuzuk
2009/01/31 17:56:24
No wlasnie myslalam, zeby dzis jechac, bo to juz ostatnia chwila na zobaczenie w kinie (graja od listopada).
-
2009/02/04 18:59:24
troche mnie nudzil na poczatku, ale jak zaczelam plakac, tak ryczalam do konca; jesli jest jakies glosowanie to ja wybieram, jako najlepszy film roku :)
-
aniabuzuk
2009/02/04 19:01:00
Dla mnie jak na razie najlepszy jest "Milk" (zbieram sie i nie moge zebrac do recenzji).
-
2009/05/20 16:15:12
zgadzam się odnośnie niekonsekwencji! wszyscy film wychwalają, a nikt niemal nie zauważa, że ma on podstawowe błędy scenariuszowe. Jest męczący (pomimo tego, że dobrze się go oglada) i drażniący. Prócz świetnej realizacji technicznej, kompletne nic.
-
rodion19
2009/06/25 02:38:31
Dokładnie, film przereklamowany i zbytnio rozwleczony, ciągnie się niemal w nieskończoność co rzecz jasna psuje końcowy efekt odbioru tego obrazu
-
2013/03/30 11:54:27
To był świetny film. Włączyłem go licząc swój podatek podatek od dochodów z nastawieniem że będzie sobie leciał w tle ale zaciekawił mnie na tyle że odłożyłem wyliczenie na później i skupiłem się na oglądaniu. Polecam