O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Changeling

Reżyseria Clint Eastwood. W roli głównej Angelina Jolie. W Polsce od 6 lutego 2009.

Najnowszy film Clinta Eastwooda to obraz wielowymiarowy i poruszający wiele wątków, od pozycji kobiet w latach 20. ubiegłego wieku, przez korupcję w policji Los Angeles i jej bezduszne uprawnienia, aż do kary śmierci i jej stosowania za niewyobrażalne zbrodnie. Pomimo nagromadzenia tematów, reżyser wychodzi z tej układanki nie tylko obronną ręką, ale także z tarczą, a "Changeling" w mojej opinii jest najciekawszym i najlepszym jak dotychczas filmem jesieni.

Klucze do sukcesu artystycznego tego filmu to przede wszystkim konstrukcja oraz zdjęcia. W czasach, gdy większość trailerów nie tylko sprzedaje najlepsze onelinery, ale także treść, a czasem i finał filmu, Eastwood nie zdradził nic, co naprowadziłoby widzów na trop właściwej akcji. Historia toczy się wokół Christine Collins, młodej kobiety wychowującej samotnie kilkuletniego syna, jego zniknięcia oraz odnalezienia przez policję. Gdy LAPD odnajduje Waltera, Christine nie rozpoznaje w chłopcu swojego syna. Zmanipulowana przez policję zabiera go do domu, tylko po to, aby znaleźć więcej i więcej dowdów, że chłopiec nie jest jej synem.

Ten motyw wystarczyłby, aby uczynić ten film interesującym. Fabuła jednak pędzi naprzód, a reżyser powolnymi, spokojnymi zdjęciami w niewiarygodny sposób buduje napięcie, prowadząc historię przez meandry niepewności i niewyobrażalnego okrucieństwa, jednocześnie niewiele pokazując dosłownie. "Changeling", oprócz dobrej konstrukcji, jest znakomicie sfilmowany, a motyw muzyczny napisany przez samego Eastwooda po prostu przepiękny. Twórcy zadbali również o wizualną stronę, wierne odtworzając realia Ameryki z lat 20., począwszy od samochodów, wnętrz, strojów, gadżetów w postaci wrotek, których używa w pracy główna bohaterka aż do makijażu (nie sposób nie zapamiętać czerwonych ust Angeliny Jolie i jej wielkich oczu). Eastwood smakuje każdy kadr, dopieszcza go i pozwala widzowi docenić szczegóły prowadząc akcję powoli, ale z nerwem i napięciem.

Historia opowiedziana jest z perspektywy Christine Collins i Angelina Jolie udźwignęła w pełni ciężar roli. Podobno początkowo nie chciała grać Collins ze względu na ogromny balast emocjonalny, jaki niesie ze sobą grana przez nią postać, ale można śmiało stwierdzić, że aktorka wtopiła się w rolę znakomicie. Kiedy policja próbuje wmówić Collins, że odnaleziony chłopiec jest jej synem, Jolie świetnie zarysowała obłęd, niepewność i wahanie granej postaci, która zaczyna gubić się w tym, co widzi i czuje. Niemożebnie szczupła sylwetka aktorki komponuje się znakomicie z żerającym ją stresem, niepokojem, szaleństwem i strachem.

Historia, którą opowiada film wydarzyła się naprawdę. Makabryczna zbrodnia, którą odkryła policja również. Gdyby nie to, że obraz oparty jest na autentycznych wydarzeniach, doprawdy trudno byłoby zaakceptować fantazję scenarzysty. I tak trudno jest zaakceptować, że tragedia opisana w filmie zdarzyła się w rzeczywistości i świadomość, że ogląda się fabularną rekonstrukcję tych zdarzeń wciska w fotel.

Czy jest to najlepszy film Clinta? Nie wydaje mi się, ale na pewno wpisuje się na listę jego lepszych obrazów. Reżyser powraca też do tematu przemocy wobec dzieci, z którym zmierzył się wcześniej w "Doskonałym świecie" oraz "Mystic River". Tragedia pokazana w filmie stanowi również tło do niekończącej się dyskusji o karze śmierci i jej humanitarno-legalnym sensie. Realizm egzekucji przedstawionej w filmie jest porażający, jakby reżyser - sam popierający najwyższy wymiar kary - pytał, czy taki koszmar jest rzeczywiście potrzebny i czy naprawdę przynosi ukojenie rodzinom ofiar.

Mnie cieszył pokaźny tłum na sali kinowej. Czy przyszli "na Angelinę", czy "na Eastwooda", nie ma znaczenia, bo dostali kawał porządnej filmowej roboty.
piątek, 07 listopada 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ania k, *.cisco.com
2008/11/07 02:51:07
no to trzeba sie przejsc.
-
hjuston
2008/11/07 04:51:51
moze tez sie wybiore. poki mama jest i moze siedziec z frankiem ;)
-
aniabuzuk
2008/11/07 05:38:08
Polecam, choc dosc ciezki to obraz. Pani obok mnie jeczala z przejecia przez pol filmu, az ja musialam w pewnym momencie uciszyc krotkim "szzzzzz", bo nie moglam sie skupic.
-
2008/11/07 19:02:02
czyli Clint nie zawiódł. Ciekawe jak wypadnie jego drugi nowy obraz, który też ma niedlugo wchodzić do kin, jeśli mnie pamięć nie myli.
-
aniabuzuk
2008/11/07 19:35:04
Nie myli Cie. Ma byc w kinach w grudniu. Widzialam trailer przed "Changeling" i wygladalo to jak "Brudny Harry" 30 lat pozniej.
-
Gość: aga-b, *.dyn.optonline.net
2008/11/09 17:08:19
obejrzalam wczoraj, faktycznie, bardzo dobry film.
-
2008/11/10 19:20:14
mnie ten film wcisnal w fotel.
-
Gość: lonelystar, *.hsd1.il.comcast.net
2008/11/11 04:57:12
ja mam uczucia mieszane, choc troche mi glupio bo za chwile wyjdzie, ze sie programowo z toba nie zgadzam;) chyba ostatnio nie trafiaja do mnie takie ciezkie filmy...
-
aniabuzuk
2008/11/11 16:36:03
Spoko, do mnie srednio trafilo "Rachel Getting Married", ktore podobalo sie Tobie.
-
2008/11/11 18:01:53
naprawde? ja ostatnio mam bardziej jazde na wielokulturowe wesela niz ogladanie egzekucji. brr! wydaje mi sie, ze ten film bylby o wiele lepszy gdyby sie zakonczyl gdzies w polowie, zaraz po tym jak odkryli to co sie dzialo na farmie. reszte spokojnie mozna bylo dac w kilku napisach koncowych. a tak ostatnia godzine spedzilam patrzac na zegarek, albo zamykajac oczy. bylo albo nudno albo odrazajaco. gross...
ide dzisiaj na "happy go lucky", zeby odreagowac... a propos, ania wybierasz sie na festiwal polskiego filmu?
-
aniabuzuk
2008/11/11 18:18:20
Z jakiegos powodu bylam bardziej zdolowana po "Rachel..." niz po "Changeling". Deprecha przez caly nastepny dzien.
A co do festiwalu, to sama nie wiem. Zajrzalam na strone, zeby sprawdzic rozklad jazdy i jakos mnie nic nie porwalo.
-
2008/11/11 18:34:50
noo, mnie tez nie...
-
aniaposz
2009/01/13 14:45:22
To prawda - bardzo dobry film. Na pewno zasługuje na nominację do Oscara, czy na wygraną - nie wiem, ale mam nadzieję, że statuetki nie wywalczy naiwniutki i kiczowaty "Slumdog". ;)
-
aniabuzuk
2009/01/13 16:31:50
Zobaczymy. A w ogole to zabawne, ze napisalas o "Slumdogu" i "Gran Torino" u siebie, czyli o dwoch filmach, ktore widzialam w weekend i do ktorych recenzji sie zbieram.
-
aniaposz
2009/01/13 17:56:59
No to czekam teraz na Twoje teksty. :)