O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Bowling for Columbine

Reżyseria Michael Moore. Dokument.

Mimo iż produkcje Michaela Moore'a są przeważnie zrobione w czarno-białym stylu, gdzie linia podziału między dobrem a złem jest zarysowana grubą kreską, a część środków wyrazu, którymi posługuje się reżyser, robiona pod publiczkę, to nie mogę powiedzieć - lubię gościa i jego manipulacyjne metody pokazywania prawdy. Zamierzony efekt, na jaki liczy Moore, na mnie działa. Po „Roger & Me" ziałam nienawiścią do amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, po „Sicko" do systemu opieki zdrowotnej (choć akurat nie trzeba do tego filmu), a po „Bowling for Columbine" jeszcze bardziej niepokoi mnie prawo do posiadania broni i rola mediów w kreowaniu stanu zagrożenia. I choć może moje reakcje są przerysowane, to z pewnością o taki właśnie efekt chodzi Moore'owi, gdy kręci swoje dokumenty.

 „Bowling for Columbine" to nagrodzony Oskarem najlepszy dokument w 2003 r., zakończony słynną przemową reżysera z oskarowej sceny skierowana do prezydenta Busha. Moore szarżuje w nim mniej niż w świetnym skądinąd „Sicko", a konstrukcja filmu zdaje się być bardziej przemyślana i stonowana. Reżyser tak naprawdę nie chce chce dyskusji, a tylko przedstawić swój punkt widzenia, ale czyni to spokojniej i mniej agresywniej. O strzelaninie w szkole średniej Columbine widz dowiaduje się mniej więcej po pół godzinie filmu. Wcześniej Moore przygotowuje grunt i pokazuje łatwość, z jaką można nabyć broń w Ameryce.

Tragedia Columbine jest tu tylko przyczynkiem do głębszego spojrzenia na amerykańską kulturę, w której posiadanie broni jest konstytucyjnym prawem. Moore pyta, dlaczego w Ameryce procent morderstw z użyciem broni jest tak wysoki, podczas, gdy w innych krajach (Kanada), które mają tyle samo broni, jest on zdecydowanie niższy. Nie jest to spowodowane pełną przemocy historią, ani brutalnymi filmami, grami widea, poziomem zamożności społeczeństwa, ani zróżnicowaniem etnicznym. Winą za ilość broni będącej w prywatnych rękach oraz jej pochopnym użyciem, Moore obarcza media oraz rząd, który stosuje rozwiązania siłowe w międzynarodowych konfliktach i wciąga kraj w niezrozumiałe dla przeciętnego Joe wojny. Można się z Moorem nie zgodzić, że to telewizja kształtuje stan terroru i paniki w społeczeństwie, ale faktem jest, że przestępczość jest głównym i najlepiej sprzedającym się tematem. Operator telewizyjny pytany w filmie, czy pojedzie z ekipa do tonącego dziecka, czy strzelaniny odpowiada bez namysłu, że do strzelaniny.

Moore jest bardzo sprawnym dokumentalistą i ma szósty zmysł do znajdowania szokujących, bulwersujących przykładów, które posłużą poparciu jego teorii. Wywiad ze słynnem aktorem Charltonem Hestone, który przez wiele lat przewodniczył National Rifle Association, zrobiony po tym, jak kilkulatek zastrzelił swoją rówieśncę z broni znalezionej w domu wuja, pokazuje, jak wybiórczo ludzie traktują fakty i jak trudno zaakceptować im prawdę, że posiadanie broni przynosi więcej szkody niż pożytku. Do tego, zupełnie rujnuje mit wielkiego hollywoodzkiego aktora, znanego z ról mężów opatrznościowych.

Można Moore'a nie lubić. Można powiedzieć, że stosuje sprytne sztuczki, aby zmanipulować widza. Mi się wydaje, że jego filmy zmuszają do zastananowienia się i krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. Nawet jeśli nie zawsze ma rację, to fakt, że Ameryka ma największy procent zabójstw z użyciem broni, wywołuje lekki niepokój i jak mawia moja szwagierka "Nie pyskuj, jak ktoś Ci ukradnie miejsce parkingowe, bo nie wiesz, co trzyma w schowku na rękawiczki."
piątek, 24 października 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bizarre_films
2008/10/24 21:07:00
Moore robi dokumentalny show. Mimo to (a właściwie: dlatego) dobrze mi się oglądało "Bowling..." i "Fahrenheit 9/11" . Jesli chodzi o refleksję, to w przypadku Columbine lepiej wypada fabularny, oparty na faktach "Słoń", chociaż koncentruje się bardziej na uczuciach jednostki. Ale znowu wielki krytyk ze mnie nie jest, to lepiej wrócę na swoje podórko i pooglądam animacje o kosmitach z genitaliami zamiast głów ;)
-
aniabuzuk
2008/10/24 21:25:11
Nie no, tak szybko nie wracaj, skoro tutaj wpadlas z wizyta. Witam u siebie.

No wlasnie - Moore robi show, ktory 1. dobrze sie sprzedaje (jego filmy, jako nieliczne dokumenty, zarabiaja), a 2. pomimo komercyjnej otoczki przekazuje kawalek prawdy o wspolczesnej Ameryce. Filmu Van Santa nie widzialam, ale spodziewalam sie, ze jego podejscie do tragedii w Columbine bylo inne niz Moore'a.
-
2008/10/24 22:45:26
to w mojej ocenie najlepszy film Moore'a.
-
aniabuzuk
2008/10/24 23:06:07
Chyba sie z tym zgodze (choc nie widzialam "Fahrenheita").