O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Control

Reżyseria Anton Corbijn. W rolach głównych: Sam Riley i Samantha Morton.

"Control” opowiada historię Iana Curtisa, wokalisty kultowego dla niektórych zespołu Joy Division i jest debiutem Antona Corbijna, holenderskiego fotografa, który robił zdjęcia zespołowi w początkach kariery. Przychylnie przyjęty przez widzów oraz krytyków obraz został zrealizowany w czarno-białej stylistyce, z dobrze dopasowaną ścieżką dźwiękową z utworami Joy Division, Davida Bowie’go i Sex Pistols, a Sam Riley w roli Curtisa zagrał świetnie.

Rozczarował mnie ten film. Historia mnie nie wciągnęła, może dlatego że była tak cholernie przygnębiająca i na przekór mojemu nastrojowi w momencie oglądania, a może dlatego, że męczą mnie ostatnio historie artystów, którzy nie radzą sobie z życiem. Do tego muzyka Joy Division mnie nigdy nie interesowała, stąd pewnie te letnie uczucia, jakie wzbudził we mnie film o liderze grupy i pewien brak obiektywizmu w ocenie, choć zrobiła na mnie wrażenie ewolucja muzyki zespołu przedstawiona w filmie. Twórcy świetnie oddali pierwsze garażowe brzmienia, aby stopniowo przechodzić do bardziej wyszlifowanych i płynnych dźwięków, nie pozbawionych jednakże drapieżnego pazura.

Depresyjny wydźwięk filmu był idealnym uzupełnieniem osobowości głównego bohatera, który miotał się między dwoma kobietami, poważną chorobą oraz brakiem kontroli nad swoim dorosłym życiem, którą w dramatycznym akcie udaje mu się odzyskać w finale filmu.

O biografiach artystów mówi się często, że są przeznaczone dla fanów. Ten stereotyp sprawdza się raz na jakiś czas i moim zdaniem było tak w przypadku „Control”. A że nie każda biografia musi być tylko dla fanów, mnie osobiście przekonuje kapitalny „I’m Not There”.

PS. Plakat do filmu jest świetny.

poniedziałek, 22 września 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
jejmosc_filozofka
2008/09/22 23:25:59
wybierałam się na ten film, wybierałam, wybierałam, wybierałam... i na wybieraniu się skończyło:/
-
2008/09/22 23:34:52
No to zostaje dvd. Witam na blogu.
-
2008/09/23 18:20:40
a mnie sie podobal. tzn. film jak film i w sumie powiela jakis schemat, ale muzyka dobra. lubie, choc powiedziec o sobie 'fanka' nie moge :)
pozdrawiam. fajny blog :)
-
2008/09/23 18:28:34
Dzieki i witam u sibie. Film nie byl zly, ot po prostu nie trafil w moj gust i nastroj.
-
2008/09/24 18:51:28
a mnie się podobał:)przede wszystkim aktorsko.
-
2008/09/24 21:10:03
Aktorsko bardzo w porzadku.
-
birdgehrl
2008/10/03 21:05:54
nie należę do fanatyków joy division, ale film zrobił na mnie spore wrażenie, szczególnie gra riley'a /był niesamowity!/ wydaje mi się, że trudno zrobić dobry film biograficzny, szczególnie o kimś takim jak curtis. tutaj nie było porażki.
-
2008/10/09 07:02:42
Ja akurat jestem fanem Joy Division. Dla mnie film bardzo dobry. Duzo wczesniej przeczytalem ksiazke na podstawie ktorej glownie oparty jest film, i jak to zazwyczaj bywa lepiej sie czyta niz oglada, ale film mnie bardzo mile zaskoczyl. Aktorstwo rewelacja, klimat oddany w 100 procentach, no i przede wszystkim muzyka... polecam teledysk The Killers "shadowplay" A muzyka Joy Division zarazil mnie pewien DJ radia Wawa w latach 90-tych niejaki Paulus von Kinsky, co czwartek od Joy Division zaczynal swoja nocna audycje o 22... wilkie dzieki dla niego.
-
2008/10/09 07:14:32
Ps. offtopic proponuje obejrzec "cos" Jima Jarmuscha. Ciekawy jestem Twoich opinii o jego filmach. Osobiscie polecam "night on earth" albo ostatni "broken flowers".
-
2008/10/09 17:07:45
Widzialam oba. "Broken Flowers" bardzo mi sie podobalo.
-
Gość: jezebel, *.dyn.optonline.net
2008/11/23 05:04:13
Niedawno nabylam "Control" droga kupna na dvd, bo wiadomo, ze tego typu filmow nie graja we wszystkich kinach. Uwazam, ze to swietny obraz. Doskonale zagrany. Dobrze, ze filmowa historia zycia Curtisa powstala w momencie, gdy trafil sie tak genialny odtworca jak Sam Riley i ze nakrecil to wlasnie Anton Corbijn.