O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Savages

Reżyseria Tamara Jenkins. W rolach głównych: Laura Linney, Philip Seymour Hoffman i Philip Bosco.

Czytałam dziś felieton Mariusza Szczygła, który prosi czytelników, aby nadsyłali mu propozycje rzeczy, z których Polska może być dumna. Jedną z nadesłanych była opieka, jaką dorosłe już dzieci otaczają swoich starszych rodziców, gdy ci nie radzą sobie sami. Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale w Stanach to chyba raczej wyjątek, żeby rodzice mieszkali z dziećmi (poprawcie mnie, jeśli się mylę). Tutaj normą jest, że jeśli rodzice są starzy i niedołężni, umieszcza się ich w tzw. nursing home, po polsku nazywanym domem opieki lub czasem odpychająco domem starców. Przed takim właśnie dylematem stanęło rodzeństwo Savage’ów, gdy mieszkający daleko od nich ojciec zaczął zdradzać objawy demencji. Rzadko kontaktujący się ze sobą Wendy i John lecą do Arizony, aby odebrać ojca z domu, w którym dotychczas mieszkał i przewieść go stanu Nowy Jork, bliżej ich miejsc zamieszkania.

W wielu streszczeniach ten film nazywany jest komedią. Jeśli ktoś widział ten film nastawiając się na dwie godziny ha-ha-ha rozrywki, popełnił wielki historyczny błąd. Humorystyczne scenki pojawiają się w filmie, dialogi skrzą, ale wymowa jest daleka od komediowej formy. Ktoś powiedział kiedyś, że miarą wartości społeczeństwa jest jego stosunek do dzieci, osób starszych, chorych, niepełnosprawnych i biednych. Mam wrażenie, że w  Ameryce ludzie starsi spychani są na margines. Ogrom kraju sprawia, że rodziny porozrzucane są od jednego wybrzeża do wybrzeża, a gdy matka/ojciec ma zawał, wylew, czy chorobę Alzheimera, nikt nie chce wziąć odpowiedzialności i uciążliwych obowiązków opieki nad chorym. Dlatego takie osoby umieszcza się w domach opieki i tak właśnie robią Wendy i John. O ile John nie widzi w tym nic złego, Wendy wyraźnie nie radzi sobie z taką decyzją oraz szpitalnym wyglądem ośrodka dla ojca. Próbuje upiększyć jego pokój, przyprowadza nawet kota, ale jak w złości wyjaśnia jej John robi to po to, aby zagłuszyć własne wyrzuty sumienia i zapach śmierci. Niespodziewana sytuacja, w której znaleźli się John i Wendy okaże się punktem zwrotnym do wejrzenia wgłąb samych siebie. Ona, niespełniona pisarka, romansująca z żonatym sąsiadem, on, humanista i akademik z narzeczoną, w stosunku, do której nie się zdeklarować muszą przewartościować swoje dotychczasowe życie. Opieka nad chorym ojcem staje się dla nich lekcją dorosłości, której wcześniej nie dostali.

Film jest koncertem aktorskich kreacji. Laura Linney, nominowana do Oskara za rolę Wendy, zagrała emocjonalnie rozchwianą siostrę, próbującą udowodnić sobie i bratu, że jej prywatne i zawodowe życie składa się z sukcesów i że nie ma takiej rzeczy, której nie byłaby w stanie kontrolować. W roli brata, racjonalnie próbującego wytłumaczyć świat, wystąpił znakomity, jak zwykle Philip Seymour Hoffman. Kameralny film ze znakomitymi dialogami.

piątek, 18 lipca 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/07/19 03:00:44
rzadko sie zdarza, ze pamietam wiekszosc filmu po kilkunastu tygodniach, zrobil na mnie duze wrazenie (chociaz zapomnialam scene, jak brat nadwyrezyl sobie szyje). no i wciaz dreczy mnie portret narzeczonej, nawet ostatnia scena nie dala mi ukojenia :)
-
Gość: ania k, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/07/19 07:33:29
mi tez sie ten film bardzo, bardzo podobal. PSH oraz LL sa znakomici!!! zgadzam sie tez z toba odnosnie tego co piszesz o traktowaniu ludzi starszych tu i w Polsce. moi tesciowi oddali matke mojej tesciwej do takiego wlasnie domu. bacia ma 99 lat i zaawansowanego alzheimera. w domu opieki jest od 4 lat. oddali ja tam po tym jak mieszkala z nimi. ja tego kompletnie nie rozumiem.... oni maja ogromny dom, tesciowa nigdy nie pracowala, maja pieniadze (ten dom opieki jest raczej luksusowy).... masz chyba racje, prostu inna mentalnosc chyba. i "the savages" swietnie pokazuje ten stan rzeczy
-
aleandra
2008/07/20 17:21:26
Chociaż nie widziałam tego filmu, to przez ten opis bardzo mi się zachciało go obejrzeć. Mogę się odnieść do dziennego domu opieki albo całodobowego domu opieki społ. - to właśnie są te "domy starców". Osobiście bm się chyba nie zdecydowała na oddanie kogoś z rodziny do takiego ośrodka, jednakże mam świadomość, że domy, przynajmniej te w Polsce, starają się bardzo, aby starsi ludzie czuli się w nich tak, jak w domu.
-
2008/08/07 21:33:50
bardzo dobry film. Świetni Hoffman i Laura Linney!