O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Seks w wielkim mieście

Reżyseria Michael Patrick King. W rolach głównych: Sarah Jessica Parker, Kim Cattrall, Kristin Davis, Cynthia Nixon i inni. W Polsce od 20 czerwca.

Przezabawny, romantyczny i bardzo udany – tak najkrócej mogłabym podsumować hit ostatniego tygodnia w amerykańskich kinach, czyli kinową wersję serialu „Seks w wielkim mieście”. Kultowy wśród kobiet serial doczekał się ekranizacji i po pierwszym weekendzie wyświetlania zmiótł konkurencję i prawie całkowicie zwrócił koszty produkcji. Wątpliwości, że uwielbiany przez panie i znienawidzony, bądź przynajmniej traktowany z pobłażaniem przez mężczyzn chick flick może być kurą znoszącą złote jaja, zostały rozwiane udanym weekendowym otwarciem i niebotycznymi kolejkami do kas.

Film oczywiście najbardziej docenią fanki serialu, dla których spotkanie z Carrie, Charlotte, Mirandą i Samanthą w męskim towarzystwie Biga, Steve’a, Smitha, Stanforda i Harry’ego jest niczym niewidziany od lat ponaddwugodzinny odcinek serialu. Film akcentuje już na początku przerwę, jaka minęła od zakończenia nadawania serialu w telewizji, a panie z przedziału wiekowego 30/40 wkroczyły w etap ryczących czterdziestek, z nieco większą ilością zmarszczek i obwodem bioder, ale z tą samą werwą i humorem. Scenarzysta i reżyser Michael Patrick King zachował klimat serialu, z niewybrednymi żartami Samanthy, uwielbieniem Carrie dla garderoby, lekkich obsesjach Charlotte i chłodnej głowie Mirandy. Patricia Field, odpowiedzialna za kostiumy, stworzyła na ekranie kolekcję zapierających dech w piersiach, zupełnie nienadających się w większości do noszenia strojów, które bohaterki zmieniają z szybkością przewijającej się taśmy filmowej. Naprawdę jest na co popatrzeć. Żółty pozostaje kolorem sezonu, torebka od Louisa Vittona nieśmiertelnym przedmiotem pożądania, a Manolo Blahnik zostanie chyba do końca swoich dni najbardziej znanym na świecie designerem butów.

Mimo czterech lat, jakie upłynęły od zakończenia serialu, cztery z lekka narcystyczne, rozkapryszone i wyzwolone panie z Mahattanu nadal są magnesem przyciągającym widownię, która w większości składa się z kobiet od nich zupełnie innych. I pewnie dlatego serial jest tak popularny. Dla jednych stanowi po prostu rozrywkę, dla innych bohaterki są wzorem do naśladowania, dla niektórych ściągą z obowiązujących trendów mody. Wersja kinowa łączy wszystkie elementy serialu w jedną zabawną i momentami wzruszającą historię, w której nie brakuje słynnych koktaili, zwariowanych ubiorów, romansów, kryzysów oraz przede wszystkim miłości.

Jedyną rzeczą, która mnie rozczarowała było zakończenie wątku Samanthy i jej chłopaka. Niby oznacza on pełnię szczęścia bohaterki oraz pozostaje w zgodzie z nimfomańską naturą Samanthy, ale całość została potraktowana po łebkach (zwłaszcza Smith). Poza tym przymykam oko na oczywiste oczywistości (wiadomo było od początku, jak potoczy się historia z Bigiem, czy kryzys małżeński Mirandy), bo film jest zrobiony z pomysłem i jajem, do którego przyzwyczaił nas serial.

Czy film podobałby się komuś, kto nigdy nie widział serialu? Przez moment nurtowało mnie pytanie, ale chyba jest ono nie na miejscu. Film przede wszystkim ma się podobać fanom serialu i dla nich został zrobiony. Jak było widać i słychać z reakcji pań na widowni, SJP i spółka wywiązali się z tego zadania znakomicie. Dawno tak świetnie nie bawiłam się w kinie. No to cóż, let’s talk about sex.

piątek, 06 czerwca 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/06 05:36:56
SATC to swietna rozrywka przez ponad 2 godz. i mysle, ze wcale nie trzeba znac serialu, zeby sie dobrze bawic. oczywiscie lepiej jest serial znac, ale z drugiej strony - kto serialu nie zna?! chyba nieliczne wyjatki! ;O)

no i trafili z premiera SATC bardzo dobrze w czasie - to akurat kino na pore cieplo-wiosenna i na lato!
no i jeszcze wazne, ze jak sie da, to trzeba do kina na to isc z przyjaciolkami. wtedy to jest fun! :O)
-
hjuston
2008/06/06 06:44:13
no wiec poszlam z psiapsiolkami i przyznam szczerze, ze z calego filmu podobala mi sie najbardziej atmosfera na sali. cala sala byla zapelniona po brzegi. 99% dziewczyn. wszystkie staraly sie wygladac jak te aktorki z filmu. normalnie rewia mody. musze przyznac, ze dawno czegos takiego nie widzialam. czy u was tez tak bylo?
jesli chodzi o sam film to jako ktos kto nie ogladal serialu przyznam, ze rzeczywiscie mozna sie bylo dobrze bawic i ze wlasciwie wszystko bylo do przewidzenia. no ale nie o to chodzilo.
samantha byla fantastyczna. reszta panienek w sumie troche nudnawe.
film moim zdaniem byl troche przydlugawy.
-
Gość: ania k, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/06/06 07:16:26
uff. cale szczescie ze ci sie podobalo ;) mi sie w sumie chcialo plakac przez pol filmu. bylo smiesznie ale przez lzy moim zdaniem. zgodze sie z toba co do watku smitha. oraz ten watek z jennifer hudson byl moim zdaniem bez sensu. po prostu nie pasowal. ale poza tym - bynajmniej rozczarowalana nie bylam!!! :-)) i ta scena na moscie brooklinskim - klasyczna "rynna"!
-
2008/06/06 16:38:00
Szczerze mowiac, to nie przygladalam sie laskom w kinie, wiec nie wiem, jak tam bylo ze szmatami, ale ja przywdzialam zolte buty :)
-
mrs.caipiroska
2008/06/07 20:39:16
co za ulga ze film nie jest gniotem, no przynajmniej w twojej ocenie
kiepskiego scenariusza i prostackiego humoru nie wybaczylabym nawet tym moim ulubienicom
do premiery w pl mamy jeszcze troche czasu, ale i tak bedzie milo isc do kina i spotkac sie z nimi na duzym ekranie
and I can't wait any longer
-
2008/06/09 22:40:20
to cieszę się, że jest tak dobrze. Sam jestem fanem serialu, wspólnie z dziewczyną mamy wszystkie 6 sezonów w oryginalnych opakowanich, które zakupiliśmy w niejakim Media Markt:) Film obejrzę dopiero 20 czerwca...
-
2008/06/09 22:48:32
No prosze, moze ja powinnam mezowi podpowiedziec prezent na gwiazdke dla siebie?

Witam Mrs. Caipiroska na blogu. Humor nieco prostacki jest wedlug mnie w jednej scenie w Meksyku. To mialo byc histerycznie smieszne, a wyszlo ciut zenujaco, no ale mam naprawde duza doze tolerancji dla filmu, wiec przymykam oko.
-
hjuston
2008/06/10 00:24:41
no wiec ja wlasnie nie wiem o ktora scene w meksyku ci chodzilo. czy o ten waxing czy o kupe?

-
2008/06/10 02:15:47
a ja po obejrzeniu zastanwiam sie nerwowow, czy aby nie jestem... facetem. no bo ani troche mi sie nie podobalo, czemu zreszta dalam wyraz we wlasnej notce na temt filmu.
-
2008/06/11 17:12:09
Hjuston: O kupe.
Bigapple1: czytalam, czytalam, ale chyba nie starczylo mi odwagi, zeby probowac Cie przekonac, ze to fajny film byl.
-
2008/06/11 17:22:59
oj, bez przesady - zawsze jestem ciekawa, dlaczego ludziom sie podobaja takie rzeczy. nie moja bajka, ale moze przy okazji dowiem sie czegos, co mi samej nie przyszlo do glowy? nie zeby to mialo kogos przekonywac - ale poznawczo wymianan odmiennych pogladow zawsze jest cenna...
-
anetacuse
2008/06/13 18:23:42
"...cztery z lekka narcystyczne, rozkapryszone i wyzwolone panie z Mahattanu nadal są magnesem przyciągającym widownię, która w większości składa się z kobiet od nich zupełnie innych..."

Swietnie to ujelas. Sama serialu niestety nie mialam okazji ogladac, ale kiedy ostatnio zaczeli puszczac powtorki w telewizji i zlapalam kilka odcinkow, nie moglam sie wprost nadziwic jak bardzo ten film wciaga i jak bardzo sie podoba pomimo, ze taki styl zycia by mi w ogole nie odpowiadal.
-
2008/06/13 18:37:30
No i chyba na tym polega sila tego serialu.
-
froasia
2008/07/08 19:53:10
A ja mam skrajnie inne wrażenia ;) Serial bardzo lubiłam, na film nie mogłam patrzeć ...
-
2008/07/08 20:00:03
Bo sie nie posluchali Samanthy i dali za malo botoxu he he.