O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Fałszerze

Reżyseria Stefan Ruzowitzky. W rolach głównych: Karl Markovics, August Diehl, Devid Striesow.



„Fałszerze” wykorzystują ciekawy epizod z czasów II wojny światowej, gdy grupa głównie niemieckich Żydów w zamkniętym sektorze obozu Sachsenhausen produkowała doskonałe podróbki angielskiej i amerykańskiej waluty. Więźniowie z racji swojej pracy mieli specjalne przywileje: czyste łóżka, regularne posiłki, cywilne ubrania, opiekę medyczną i inne wygody, o jakich więźniom po drugiej stronie płotu nigdy się nie śniło. Wybrańcy żyli w niemal wirtualnym świecie, przerywanym jedynie co jakiś czasem brutalnym przypomnieniem, że tuż obok rozgrywa się dramat setek im podobnych, których nieszczęściem było to, że nie są fałszerzami, zecerami, drukarzami i grafikami, potrzebnymi upadającej Rzeszy.
Więźniowie, mimo iż na łasce nazistów, nie przypominają bohaterów innych filmów o podobnej tematyce. Ich wcześniejsze profesje uratowały im życie, ktore choć bez gwarancji, toczy się jakże odmiennie od innych zamkniętych w tym samym obozie.

Film ten określiłabym mianem „Holocaust w wersji light”. Określenie to nie ma zabarwienia pejoratywnego i już tłumaczę dlaczego go użyłam. Obraz Stefana Ruzowitzky’ego ogląda się bowiem jak lekcję historii dla współczesnych licealistów, których uwagę można przykuć tylko na krótki czas. Trzeba więc uczniów jakoś zatrzymać w ławkach, aby poprowadzić opowieść do końca, a najlepszym ku temu sposobem jest niecodzienna historia, opowiedziana szybko, trochę po łebkach, z odpowiednią dawką dramaturgii i nieco odmiennym niż w przypadku innym filmów o podobnej tematyce punktem widzenia. Są więc w filmie dramatyczne zwroty akcji, okrucieństwo człowieka wobec człowieka i brutalne przypomnienie widzowi, że grupa fałszerzy była wyjątkiem w morzu milionów, które straciły życie w komorach Oświęcimia, Sobiboru, Majdanka i Dachau. Kudy jednak temu obrazowi do „Pianisty” (który to film uważam za najlepszy w swoim gatunku), czy „Listy Schindlera”. „Fałszerze” jedynie ślizgają się po ludzkiej tragedii, skupiając się bardziej na jakże widowiskowym i budzącym naturalną ludzką ciekawość procesie fałszowania pieniędzy.

W moim odczuciu wyszedł więc z tego nieco popkulturowy film o Holocauście. Film, który ogląda się z zainteresowaniem i ciekawościa i dostanie kategorię „dobre”, ale w którym ludzki dramat zepchnięto ciut na boczny tor. Ktoś zapyta, co ma piernik do wiatraka i czy film o tak poważnej tematyce musi być poważny, aby był dobry? Oczywiście, że nie, czego sztandarowym przykładem było kapitalne „Życie jest piękne”, gdzie sala kinowa turlała się ze śmiechu, aby na koniec wyciągać chusteczki i wycierać nosy. „Fałszerzom” zabrakło kropki nad „i”, która z sensacyjnej historii uczyniłaby film, po ktorym nie można się długo otrząsnąć. Nie przeżyłam tej historii tak silnie, jak tych z trzech wymienionych wcześniej filmów i pewnie poleciłabym ją komuś, kto chce dostać lekcję historii w postaci sobotniego deseru w kinie.

piątek, 04 kwietnia 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
yez.hodowca
2008/04/04 01:04:01
Też to dziś obejrzałem i mam bardzo podobne odczucia. Wprawdzie "Fałszerze" bardziej mnie przekonali niż podobne w swej wymowie "Życie na podsłuchu", ale z nowych niemieckich filmów "obozowych" zdecydowanie wolę "Dziewiąty dzień".
Oscara bym "Fałszerzom" nie dał, ale "Katyniowi" tym bardziej. Pozostałych nominowanych filmów jeszcze nie widziałem.
-
2008/04/04 17:14:09
Tez nie mialam jeszcze okazji zobaczyc pozostalych nominowanych filmow, ale moglabym zaryzykowac teze, ze Oskar dla "Falszerzy" byl nieco na wyrost.
Mnie akurat "Zycie na podsluchu" zachwycilo.
-
Gość: ania k, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/04/04 18:50:10
Ciekawe, byc moze zbiore sie, zeby obejrzec. "Pianista" mnie rzucil na kolana, Polanski jest jednym z moich ukochanych tworcow i ten film nalezal do jego czolowki, moim zdaniem.
-
2008/04/04 20:05:16
Witam
Już na początku pozwolę sobie nie zgodzić się z Anią co do tego, że film jest "nieco popkulturowy" oraz że "ludzki dramat zepchnięto ciut na boczny tor". "Fałszerze" są inni. I to dlatego. Inni są więźniowie, inni są Niemcy, inna jest sytuacja. Przyzwyczajeni jesteśmy do nagich, chodzących trupów powolnym krokiem zmierzających do komory gazowej. Widzieliśmy dotąd tylko puste ciała w pasiakach pozbawione już duszy. Wreszcie przyzwyczailiśmy się do traktowania więźniów przez Niemców jak insekty, które z trzaskiem i sykiem Cyklonu B należy rozgnieść. Moim zdaniem w "Fałszerzach: dramat jest nie mniejszy. Główny bohater przecież musi zmagać się z konfliktem polegającym na ogromnej chęci przeżycia z pomaganiem hitlerowcom w zabijaniu swoich ziomków. Nie widzimy jak naziści zabijają żonę i dziecko jednego z bohaterów, ale dzięki fantastycznej roli i konstrukcji postaci, czujemy jego ciernienie i dramat, z którego jedynym wyjściem okazuje się samobójstwo.
Ja siedziałem na tym filmie jak na szpilkach. Z dwóch powodów. Pierwszy podałem powyżej - pokazanie piekła, prawdziwego piekła człowieczeństwa znalezienia się w sytuacji bez wyjścia (KAŻDY wybór naznaczony będzie moralną porażką) z zupełnie innego punku widzenia. Od strony formalnej film jest niezwykle atrakcyjnie zrobiony. Ruzowitzky zrezygnował z teatralizacji rzeczywistości jak w "Katyniu", nie stawiał też przywiązaniem do akademickiej sztuki filmowej kinowych pomników ("Pianista" i "Lista Schindlera"). Tak więc Oskar jak najbardziej zasłużony. Rewelacyjne kino!!!
Pozdrawiam

-
2008/04/04 20:19:08
Irku, tak, to prawda, co napisales o tym, ze wiezniowie sa inni (rzadko kiedy bohaterami filmow z tego gatunku sa Niemcy; z reguly sa to Zydzi polskiego, czy innego slowianskiego pochodzenia), sytuacja, w ktorej sie znalezli jakze odmienna od obozowej rzeczywistosci, a wybory, jakich przyszlo im dokonac skazane na porazke. Wyroznia to zdecydowanie ten film sposrod innych i ja tej odmiennosci nie neguje. Jest w tym filmie dramat, ale widocznie pozostaje kwestia osobistej percepcji, co w kazdym z nas wzbudza emocje. Obejrzalam ten film "na spokojnie", bez tych szpilek, o ktorych wspomniales.
-
Gość: rob3, *.sta.asta-net.com.pl
2008/04/05 16:04:58
zapraszam na www.rob3@gazeta.pl
-
2008/04/06 20:33:58
Muszę się zmobilizować i jak najszybciej obejrzeć, bo chcę sam sprawdzić czy Oscar choć w małym procencie zasłużony.
-
aniaposz
2008/04/09 19:46:21
Aniu, zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Przygotowuję już własną notkę nt. filmu, ale na nic ostatnio nie mam czasu, więc to musi poczekać. :) Mnie się "Fałszerze" skojarzyli trochę z "Czarną księgą", którą określiłam kiedyś jako "dramat w polewie malinowej". ;)
-
aniabuzuk
2008/04/09 19:57:39
Czekam w takim razie na Twoja recenzje.
-
Gość: ania, *.ssp.dialog.net.pl
2008/04/22 19:05:15
Ja zastanowiłabym się dwa razy, czy dać "Fałszerzom" oskara, choć film mi się bardzo podobał. Na pewno ciekawe jest inne ujęcie tego filmu, ten sam czas, ten sam dramat a zupełnie inna historia, inne dylematy. Choć jedno pozostaje niezmienne: walka o życie. Natomiast osobiście podobało mi się dużo bardziej "Życie na podsłuchu" . Ale jedno muszę przyznać, gra Markowicsa mnie zachwyciła.