O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Into the Wild

(Wszystko za życie). Reżyseria Sean Penn. W rolach głównych Emile Hirsch, Marcia Gay Harden, William Hurt. Od 4 kwietnia w Polsce.

W latach 60., czasach flower-power, nonkonformizm uchodził za normę, zaprzeczając niejako samej zasadzie buntu. Bunt był modny, kontestowanie otaczającego świata u schyłu wojny w Wietnamie, segregacji rasowej, zabójstw prezydenta i prokuratora generalnego USA wydawało się niemal naturalne, a popularność ruchu dzieci-kwiatów osiągnęła zenit. Dziś po hippisowskich komunach nie zostało wiele śladów, a ci, którzy nigdy nie ścięli bujnych loków, uchodzą często za niedostosowanych, dziwnych, innych. Bohater filmu Seana Penna „Into the Wild” ("Wszystko za życie") mimo iż urodził się wiele lat po rewolucji społecznej lat 60. też mógłby w oczach niektórych uchodzić za dziwaka, odmieńca, człowieka, który odrzuca to, co ofiaruje mu świat i w zamian wybiera wędrówkę i życie bez pieniędzy, ale w zgodzie z własnym „ja”.

Christopher McCandless po ukończeniu dobrego college’u i z perspektywą studiowania prawa na Uniwersytecie Harvarda, oddaje na cele charytatywne ponad 20 tysięcy dolarów pozostałych po zakończeniu college’u, część pieniędzy pali i rusza w drogę po Ameryce. Jedynym towarzyszami, jakich posiada są plecak i notatnik, w którym Chris, lub Alexander Supertramp, jak siebie nazywa, spisuje swoje myśli i plany. Celem wyprawy staje się Alaska, gdzie po blisko dwóch latach bohater dociera i żyje w zupełnej samotności w znalezionym wraku starego autobusu. Rodzina nie wiem, gdzie jest Chris, gdyż ten zaaranżował wszystko tak, aby nikt nie wiedział, gdzie się znajduje.

Film oparty jest na autentycznych wydarzeniach, które zainspirowały Jona Krakauera do napisania książki o młodym człowieku, który w świecie pełnym rzeczy materialnych, pogoni za karierą, zakłamania i nieprawdy, zdecydował się na porzucenie tzw. „dobrych perspektyw” i podążanie swoją własną drogą. Wybór Chrisa może budzić mieszane uczucia. Dla jednych będzie oznaczał brak szacunku dla edukacji, którą odebrał, rodziców, siostry i systemu społecznego, który większości z nas narzuca określone role. Dla innych będzie to manifestacja przeciwko wyścigowi szczurów, wielkomiejskiemu życiu i dążeniom do utartych społecznie schematów o dobrej pracy, fajnym aucie i małym białym domku na przedmieściach. Chris zdecydował się na rozwiązanie, na które wielu osobom nigdy nie starczy odwagi, mianowicie żyć tak, jak on chce, a nie tak, jak wymagają od nas normy narzucane nam przez rodzinę, czy społeczne nakazy i zakazy. Przy czym to co zrobił, nie było nawet buntem, ale raczej prostym wyborem, który długo kiełkował w nim po latach życia z niekochającymi się rodzicami i ich skrywaną przeszłością.

Decyzja Chrisa, aby wieść koczownicze życie, chwytając się dorywczych prac, pomimo jej niekonwencjonalności, nie wydaje mi się aż tak niecodzienna. Każdy z nas gdzieś w pewnym punkcie swojego życia staje na rozstaju dróg i musi podjąc decyzję co do przyszłości. Czy będzie to wybór studiów, pracy, partnera, każdy z nas podejmuje jakiś wybór, który zaważy na jego przyszłym życiu. W przypadku Chrisa była to wędrówka po Ameryce i dotarcie do Alaski, gdzie miał się spełnić sen bohatera o życiu w zgodzie z naturą, samym sobą, z dala od cywilizacji. Bardziej dziwi mnie zupełne odcięcie się od rodziny i brak jakiegokolwiek kontaktu z nią, nawet z siostrą, z którą bohater był w braterskiej komitywie. Bardziej też dziwi mnie pewna naiwność bohatera, że zdoła sam, bez jakiejkolwiek pomocy, przeżyć w surowym klimacie Alaski, jedząc jagody i wiewiórki.

„Into the Wild” skojarzyło mi się ze świetnym filmem Wernera Herzoga „Grizzly Man”, który jakiś czas temu w końcu wyciągnęłam z filmowej szuflady i obejrzałam do końca. Mimo iż Chrisa i Timothy’ego Treadwella z dokumentu Herzoga nie łączyło zbyt wiele (poza uwielbieniem dla Alaski), wydaje się, że obaj mieli zbyt dużo wiary w samowystarczalność. To, jak skończyły się te dwie historia, pokazuje zaś, że człowiek jest istotą społeczną i że odcięcie się od innych jednostek w poszukiwaniu samego siebie może okazać się zgubne. Z drugiej strony, sposób w jaki sportetowano obu mężczyzn nie pozostawia wątpliwości, że obaj dzięki swojej nonkonformistycznej postawie żyli przysłowiową pełnią życia, nawet jeśli zapłacili za to wysoką cenę.

czwartek, 20 marca 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ania k, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/03/21 03:06:48
mi sie ten film bardzo podobal, widzialam w kinie na duzym ekranie i bylo moim zdaniem warto. duzo pieknych i wzruszajacych momentow i postaci, piekne widoki. z kolei "grizzly man" byl moim zdaniem dosc dziwny, chora fascynacja herzoga chorym bohaterem i jego placzliwa narracje mnie draznily, no i ten glowny bohater to byl moim zdaniem skrajny swir. za to muzyka byla piekna ( w "grizzly men"). z kolei jakos nie czulam eddi vedera w "into the wild"...
-
countersv
2008/03/21 08:13:39
Mi sie nie podobalo. Slabe i nudne. Glowny bohater niby chcial zyc w zgodzie z natura, a pierwsze co zrobil to zapakowal sie do starego autobusu. W zgodzie z natura to zyl Tom Hanks w Cast Away, a to co robil ten czlowiek, to bylo takie "pseudo" zgodne.
-
leelo
2008/03/21 11:09:17
Nie merytytorycznie zapraszam, do blogogry.. Zapewne nie pierwsza ja :) Szczegóły u mnie. Pozdrawiam ciepło.
-
2008/03/21 14:20:45
ja będę oglądał jutro, więc przekonam się na własne oczy. Ale z opinii jakie na razie wyczytałem, jedno nie ulega wątpliwości, to najlepszy film w reżyserskiej karierze Seana Penna!
-
2008/03/24 20:44:11
Mi sie ten bardzo podobal. Mysle, ze warto jeszcze dodac, ze bohater filmu tak naprawde probuje odnalesc samego siebie, pokonac wlasne leki (zwlaszcza ten przed woda) i udowodnic, ze wszystko jest mozliwe. Niestety nie docenia wszystkiego w zyciu co zrozumial w chwili kiedy juz bylo na to za pozno. Mysle, ze przeszlosc rodzcow i ich zachowanie ma duzy wplyw na wybor zycia samotnego, moze nie chcial stac sie taki jak oni.....
Znam jednego gostka, ktory po skonczeniu stodiow zrobil to samo, tzn nie pojechal na Alaske, ale polecial do Londynu tylko z biletem w reku, a pozniej mieszkal po calych Stanach i Kanadzie i nikt nie wiedzial gdzie jest. W San Francisco ukradli mu buty jak spal na lawce w parku. Teraz ma zone, dobra prace i dzieci w planach.
-
2008/03/24 20:50:43
Czyli dla niego skonczylo sie to troche lepiej niz dla Chrisa...
-
Gość: MISZKA, *.chello.pl
2008/04/15 22:46:51
oto moja recenzja tego filmu niezlekino.pl/2008/04/01/recenzja-wszystko-za-zycie-bolesne-dojrzewanie-alexandra-supertrampa
-
Gość: , *.range86-137.btcentralplus.com
2008/05/22 18:19:10
obejrzalem (przypadkowo) dopiero w UK, 2 tygodnie temu i wciaz jestem pod wrazeniem - jeden z najlepszych filmow jakie w zyciu widzialem.

Goraco polecam

mattness
-
2008/05/22 18:35:20
No to super. Mnie az tak nie poruszyl, ale obejrzalam z przyjemnoscia.