O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Motyl i skafander

Reżyseria Julian Schnabel. W rolach głównych: Mathieu Almaric, Emmanuelle Seigner, Max von Sydow.



Nie wiem, jakiej woli, nadziei i wiary wymagało od bohatera filmu, aby znaleźć siłę do życia, które w ciągu kilku minut przestało być „normalne”. Czterdziestoletni szef francuskiego „Elle” Jean Dominique Bauby doznaje rozległego wylewu i paraliżu całego ciała. Jedyną funkcjonującą częścią jest lewe oko. I tym właśnie okiem Jean-Do ogląda świat, a wraz z nim widzowie, dzięki przepięknym zdjęciom Janusza Kamińskiego. O tych zdjęciach piszą wszyscy, którzy widzieli film, ale naprawdę trudno czegoś nie napisać po obejrzeniu.

W opublikowanym kilkanaście dni temu wywiadzie Kamińskiego dla „Wysokich obcasów” ((polecam lekturę) operator powiedział, że nie interesuje go brzydota. Mówił to wprawdzie w kontekście filmowania stolicy, ale myślę, że to zdanie odnosi się nie tylko do sposobu sfilmowania miasta. Myślę, że Kamińskiego interesuje głównie realizm, co widać chyba najlepiej w „Szeregowcu Ryanie”, gdzie realizmu jest być może nawet za dużo, a zdjęcia stworzyły kanon pokazywania wojny, którym – tak sądzę – inspirował się Eastwood w swoim wojennym dyptyku. W „Motylu i skafandrze” Kamiński pokazuje, jak wyglądał życie z perspektywy głównego bohatera, którego jedynym oknem na świat – dosłownie i w przenośni – było oko. Świat, który początkowo wydaje się zamazany, niewyraźny i obcy, powoli nabiera barw, soczystości i w którym można było wyłowić takie na przykład detale, jak piękne włosy Emmanuelle Seigner (która była po prostu cudna). Wszystko, co zostało bohaterowi to pamięć i wyobraźnia i to w nich Jean-Do znajduje ukojenie, spokój i nadzieję.

Słodko-gorzki wydźwięk filmu jest wynikiem równowagi między tragedią głównego bohatera, który w ciągu minut zmienia się z prężnego czterdziestolatka w fizycznie ubezwłasnowolnionego człowieka całkowicie zdanego na innych, a nietkniętym wylewem umysłem, który stanowi jego jedyną ostoję. Jak niewiarygodnie trudno musi być wykrzesać z siebie iskierkę nadziei, gdy nie można poruszać ciałem, mówić i komunikować z otoczeniem. Jak wielkiej determinacji pacjenta oraz otaczających go osób – lekarzy, terapuetów oraz rodziny – potrzeba było, aby Jean-Do znalazł w swoim okaleczonym ciele inspirację do wymrugania książki i porozumiewania się ze światem. Nie stracił również nic ze swojej ironii, wnikliwej obserwacji oraz ciekawości świata, co sprawia, że historia jego życia po wypadku nie jest łzawą opowieścią o kalece, a o człowieku, który na nowo uczy się samego siebie oraz swoich bliskich.

Choć ten flm mógłby być ciężki jak tytułowy skafander, którym jest ciało ciążące bohaterowi, to jednak wydaje się lekki niczym motyl. Piękne kino oparte na niezwykłej historii.

******

Jeśli chodzi o szanse filmu w oskarowym wyścigu, to nie widzę tego różowo, nie dlatego, że film nie jest dobry, bo jest aż nadto dobry, tylko dlatego, że taka jest niestety natura Oskarów. Wątpię, aby Oskar za reżyserię wymknął się braciom Coen. Kamiński z kolei ma już dwa Oskary na koncie, ale tu na dwoje babka wróżyła – akademicy mogą dać mu trzeciego, bo jest znany lub nie dać, bo ma już te dwa. Może więc Oskar za montaż (świetny), bo za scenariusz adoptowany chyba znów obstawiłabym Ceonów.  Nie wiem, jak to się stało, że film nominowany w czterech kategoriach nie został nominowany w kategorii najlepszego filmu zagranicznego! Ktoś chyba mocno przyspał. 

poniedziałek, 11 lutego 2008, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/02/12 03:20:25
podpisuje sie pod powyzszym tekstem recami i nogami! film jest swietny i spora w tym zasluga zdjec Kaminskiego. juz dawno nie widzialam tak konsekwentnie i pieknie poprowadzonych zdjec w filmie! oby wiecej!

nie widzialam wszystkich nominowanych za zdjecia do Oscarow w tym roku, ale mysle, ze Kaminskiemu tym razem nalezy sie bardziej nawet niz za to, za co juz dostal. bo odwalil kawal dobrej roboty! 3mam kciuki!
-
Gość: , 62.233.249.*
2008/02/12 11:55:32
Film nie mógł być nominowany w kategorii najlepszego filmu zagranicznego do Oscara, bo nie reprezentuje żadnej krajowej kinematografii, gdyż jest co-produkcją francusko-amerykańską. Gdyby film był tylko francuski to mógłby być i pewnie by był nominowany i zapewne by wygrał, a niestety w przypadku Oscarów i tej kategorii są inne wymogi niż kryterium językowe (np. takie jest przy Złotych Globach, gdzie MiS dostał nagrodę za najlepszy film OBCOJĘZYCZNY)

Pozdrawiam :)
-
2008/02/12 16:35:47
Aaaa, zaiste. Dzieki za informacje i pozdrawiam rowniez.
-
2008/02/13 08:02:11
www.charlierose.com/share?id=8913

na 11 kilkanascie dni temu byl wywiad z rezyserem u Charlie Rose mam nadzieje ,ze link dziala...
-
2008/02/13 16:29:16
O, dzieki, zerkne pozniej. Nawet nie wiedzialam, ze gosc tak wyglada. Myslalam o nim jako blondwlosym mlodzianie ;-)
-
2008/02/18 14:48:28
znakomity film!jak dla mnie ciągle nr 1 w tym roku - przynajmniej jak do tej pory.
-
2008/02/18 18:13:00
Moj tez, choc jeszcze Sweeney Todda bym dorzucila.