O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Rescue Dawn

Reżyseria Werner Herzog. W roli głównej Christian Bale. W Polsce od 8 lutego.



Film Herzoga opowiada prawdziwą historię Dietera Denglera, Niemca z urodzenia, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, aby spełnić marzenie z dzieciństwa i zostać pilotem. W czasie tajnej misji podczas konfliktu wietnamskiego w 1965 roku, jego samolot został zestrzelony gdzieś nad Laosem, a on sam dostał się do niewoli.

Można się zapytać po co robić kolejny film o Wietnamie i obozach POW (Prisoners of War), skoro w tym temacie wszystko zostało już chyba powiedziane przez Michaela Cimino, Francisa Coppolę, czy Oliviera Stone’a? Film Herzoga mniej koncentuje się na polityczno-społecznych aspektach wojny, czy jej (bez)sensie, a raczej na przeżyciu w warunkach ekstremalnych. Nie należy więc temu filmowi dorabiać gęby antywojennego bądź dokumentującego wojnę w Wietnamie. „Rescue Dawn” opowiada o amerykańskim pilocie, który trafił do podwójnego więzienia. Podwójnego, gdyż oprócz krat i kajdanek, więzieniem była niesamowicie sfilmowana jungla. Dbałość o realizm jest znakiem firmowym Herzoga, który swego czasu wyciągnął całą ekipę gdzieś do Amazonii, aby wiernie odtworzyć historię budowy opery w sercu peruwiańskiej dżungli. Realizując „Rescue Dawn” reżyser zabrał filmową ekipę do Tajlandii i w tamtejszym gąszczu kręcił sceny Danglera przedzierającego się przez niesamowity gąszcz pnączy, lian i drzew. Dzięki temu, na ekranie czuje się niemal żar lejący się z nieba i zabójczą wilgoć.

Dangler dostał się do wietnamskiego obozu POW, gdzie spotkał dwóch innych Amerykanów oraz trzech azjatyckich więźniów. Ci wydawali się już pogodzeni, że przyjdzie im spędzić lata zanim zostaną uwolnieni z niewoli, jeśli wcześniej nie umrą z głodu. Dangler przygotował plan ucieczki i został liderem więźniów. Jednak ucieczka z obozu, to dopiero początek drogi do wolności. Przeszkodą zostaje dżungla. Wystarczy sobie tylko wyobrazić, jak przerażające musi być dla człowieka nieobytego z naturą przedzieranie się przez gąszcz roślin, z pełzającym bądź latającym robactwem, brakiem schronienia przed deszczem, żarem i Vietkongiem za plecami. Realizm sytuacji i przeżyć, które stały się doświadczeniem bohatera jest zasługą świetnej kreacji Christiana Bale’a, który gra człowieka rzuconego w nieznane, niepewnego jutra i przez to przestraszonego, ale jednocześnie pełnego determinacji i trzeźwo myślącego faceta, który zwyczajnie chce przeżyć.

Bardzo podobała mi się muzyka autorstwa Klausa Badelta (z reguły nie mam ucha do filmowych ścieżek) oraz soczyste kolory. Sam film nie jest spektakularny, czy szczególnie przenikliwie wgłębiający się w mechanizmy wojny. Niespieszne tempo podkreśla, jak wolno, nudnie i beznadziejnie płynie czas człowieka uwięzionego pośrodku dżungli, pod nadzorem nieobliczalnych ludzi, w warunkach urągających mianu obozu jenieckiego, gdzie do jedzenia podaje się wijące robactwo (co za scena). „Rescue Dawn” jest zapisem woli przetrwania wbrew logice i okolicznościom.

Niezły film o charakterze człowieka walczącego z wrogiem, dżunglą i samym sobą.

poniedziałek, 10 grudnia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/12/11 18:51:44
Witam
Czekam na ten film z wielką niecierpliwością. Myślę, że jeśli Herzog zajął się takim temat, na pewno ma coś szczególnego do powiedzenia.
Pozdrawiam
-
2007/12/11 21:16:40
Film jest poniekad kontynuuacja (badz fabularyzowana wersja) dokumentu o Denglerze, ktory Herzog nakrecil pare lat temu (nie widzialam). Warto pewnie byloby zobaczyc.
-
Gość: , 213.134.176.*
2008/01/04 22:11:39
Oglądnięcie tego filmu uważam za największą porażkę poprzedniego roku. Co gorsza namówiłem do tego samego błędu trzy inne osoby, które do dziś robią sobie komentarze odnośnie mojego gustu filmowego. Film się dłuży. jest nudny, akcji w nim brak, a co gorsza końcówka jest tak patetycznie amerykańska że brak słów. Przyznaje, że szczęka opadłam mi po wszystkim, ale bynajmniej nie z zachwytu.
-
2008/01/04 22:18:59
Owszem, koncowka jest dosc hollywoodzka, ale co jesli cala historia zakonczyla sie tak, jak w filmie? Czy rezyser powinien tego nie pokazac, gdyz bylo patetycznie (bo bylo)?
-
Gość: pseudonim, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/09/10 12:31:40
www.rescuedawnthetruth.com/
-
aniabuzuk
2008/09/10 16:39:27
Dzieki.