O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Before the Devil Knows You’re Dead

Reżyseria Sidney Lumet. W rolach głównych: Philip Seymour Hoffman, Ethan Hawke, Marisa Tomei i Albert Finney. Data polskiej premiery nieznana.


Większość recenzji tego filmu zdradza od razu jeden z najważniejszych punktów zwrotnych najnowszego obrazu Sidneya Lumeta („Dwunastu gniewnych ludzi”, „Serpico”, „Pieskie popołudnie”) i odbiera, niestety, element zaskoczenia. Sama popełniłam ten błąd robiąc kilka miesięcy temu listę filmów do obejrzenia jesienią, ale mam nadzieję, że nikt nie pamięta, co napisałam. „Before the Devil Knows You’re Dead” należy do tych filmów, o których jeśli wie się mniej, tym lepiej dla widza. Podejrzewam jednak, że trudno będzie znaleźć recenzję, która nie zdradzi fabuły już w pierwszym zdaniu.

Hank i Andy są braćmi. Andy (Philip Seymour Hoffman) pracuje jako księgowy. Nudę pracy umila sobie kokainą wciąganą przy biurowym stoliku. W domu czeka na niego tzw. trophy wife, ponętna i zawsze skora do łóżkowych igraszek Marisa Tomei. Nie do końca uczciwy w swojej pracy, wpada w finansowe tarapaty, które są również udziałem jego młodszego brata (Ethan Hawke), mającego problemy z opłacaniem alimentów dla swojej nastoletniej córki. Starszy wpada więc na pomysł obrabowania sklepu z biżuterią. Nie żadnego markowego, jak Tiffany’s, ale małego sklepiku na przedmieściach, ubezpieczonego na wypadek takich okoliczności. Wilk ma więc być syty i owca cała. Wypadki toczą się jednak zgoła odmiennie i to, co miało okazać się łatwym łupem, nieoczekiwanie staje się największym horrorem braci.

Film Lumeta to przykład kina, które operując prostym w zamyśle scenariuszem przekłada go na psychologiczną rozgrywkę ludzi uwikłanych w dramat winy, chciwości oraz żądzy. Kryminalna historia zostaje pokazana oczami bohaterów w sekwencjach przed napadem, w dniu napadu i po napadzie. Daje to przenikliwy obraz ich psychiki oraz wgląd w wydarzenia, o których nie widzą pozostali uczestnicy dramatu. Finanse, które przed napadem nie wyglądały różowo, zaczynają po napadzie wyglądać nawet gorzej, a Hankowi i Andy’emu grunt zaczyna się usuwać spod nóg. Rabunek sklepu jubilerskiego wywołuje reakcję łańcuchową, której nie można zatrzymać. Do tego w sprawę aangażuje się ojciec braci (Albert Finney), a jego udział będzie miał znamienne konsekwencje.

Myśląc o kategorii dla „Before the Devil Knows You’re Dead”, waham się między „dobrymi” a „przeciętnymi” (zrobiłam nową kategorię, gdyż zdecydowanie brakowało mi średniaków). Do tego filmu trzeba mieć trochę cierpliwości. Film Lumeta, mimo iż rusza z impetem, wyhamowuje po pół godzinie i trzeba uzbroić się w cierpliwość, aby przetrzymać do finału. Ogarniało mnie lekkie zniecierpliwienie, potęgowane na dodatek czynnikami niefilmowymi (podpity amator kina komentujący na głos akcję, a zwłaszcza sceny erotyczne). Warto jednak powiercić się trochę w kinowym krześle, aby doczekać końcówki, która rekompensuje nieco powolny drugi akt.

Aktorskim zaskoczeniem tego filmu jest dla mnie Ethan Hawke. Nie widziałam go w wielu obrazach i miałam niewielkie pojęcie o jego aktorskich umiejętnościach. W filmie Lumeta, mimo iż to Philip Seymour Hoffman gra pierwsze skrzypce (i to jak gra), to Hawke zrobił na mnie większe wrażenie jako zagubiony, przestraszony i nieodpowiedzialny facet, którego najlepiej określa słowo loser. Albert Finney w roli ojca wygląda jakby miał mieć zaraz zawał serca i kłapie szczęką w każdym ujęciu pokazując objawy choroby wieńcowej, co znakomicie uwiarygadnia stres, jakiemu został poddany jego bohater. Najmniej do zagrania miała Marisa Tomei, ale za to pokazała, co miała.

Wygląda na to, że 2007 był rokiem reżyserskich powrotów. Na ekranach wciąż można oglądać bardzo dobry „No Country for Old Men” braci Coenów, a teraz dołącza do nich weteren sceny filmowej Lumet z dobrą kryminalną historią o ludzkich słabościach, braterskiej rywalizacji o ojcowską miłość i o tym, że być może jesteś już w niebie od pół godziny, zanim diabeł dowie się, że nie żyjesz. Czyli już był w ogródku, już witał się z gąską w wersji 2007. 

poniedziałek, 17 grudnia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/12/18 00:56:06
musze zobaczyc. ostatnio mam malo czasu na filmy, niestety. a co do ethana hawke to uwielbiam go jak gra, dla mnie jest geniuszem aktorskim na miare edwarda nortona. jesli nie widzialas to polecam ci "wielkie nadzieje", jeden z moich ulubionych filmow z nim i gwyneth w rolach glownych. rewelacja.
-
2007/12/18 02:41:48
Tez mam malo czasu na filmy, a lista do obejrzenia rosnie. Wielkie nadzieje chodza za mna od jakiegos czasu, ale jakos nie mozemy sie spotkac.
-
countersv
2007/12/18 12:05:36
Ethan Hawke najlepiej wypadl u Linklatera w Przed Zachodem Slonca, Przed Wschodem Slonca i Tape. Te trzy filmy, w zasadzie teatry, pokazuja pelnie jego aktorskich umiejetnosci. Szczegolnie Tape, ktorego cala akcja toczy sie w jednym pokoju i graja w nim 3 osoby. Bardzo mocna rzecz.
-
tierralatina
2008/12/09 03:08:04
Widzialem ten film w ubieglym tygodniu. Bo dopiero teraz dotarl na latynoamerykanskie ekrany. I bardzo mi sie podobal. Fakt, ze jak na amerykanski film to dosc powolny, ale historia skonstruowana i opowiedziana jest fantastycznie. Dawno nie widzialem amerykanskiego filmu kryminalnego w ktorym do samego konca nie domyslalem sie jak sie zakonczy.

PS. Poza tym straszna gapa jestem. Bo dopiero teraz zorientowalem sie, ze to takze Twoj blog. :)
-
aniabuzuk
2008/12/09 16:29:20
No niezle. To ja ciezko pracuje na swoje nazwisko (login), robie na dwa blogi (no, ostatnio tylko na jeden po prawdzie), a okazuje sie, ze marka nadal jest nierozpoznawalna. Chyba musisz oddac mi w naturze za ta nieuwage, tj. w przyszlych komentarzach oczywiscie.