O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Everything is illuminated

Reżyseria Liev Schreiber. W rolach głównych: Elijah Wood, Eugene Hutz i Boris Leskin.



Bardzo lubię filmy, w których reżyser zabiera widza w egzotyczną podróż do innego kraju. Ciekawi mnie, jak twórca postrzega kraj, którego nie zna, jakie smaczki wyłapie, na czym się wyłoży, czym mnie rozśmieszy, a czym zasmuci. Najbardziej podoba mi się, gdy zachodni reżyserzy wędrują na „naszą” stronę Europy, a więc do Polski, Czech, czy Rosji. Liev Schreiber, amerykański aktor w swoją pierwszą reżyserską podróż zabrał Elijah Wooda i pojechali na Ukrainę, aby wspólnie przedstawić historię Jonathana Foera, młodego amerykańskiego Żyda, który jedzie do tego kraju, aby poznać przeszłość swojego dziadka.

„Everything is illuminated” mogę określić jako prywatną hidden gem. Nie pamiętam tego obrazu z kin i nie mam zielonego pojęcia jak, kiedy i dlaczego wrzuciłam go do Netflixu. Z pewną więc nieśmiałością obejrzałam ten obraz i zachwyciłam się niemal od pierwszych chwil, a już na pewno od momentu, gdy Alex, ukraiński ziomal, dostaje w gębę od swojego ojca i od zacząwszy takiego dowodu rodzicielskiej miłości przedstawia siebie i swoją rodzinę. Alex zafascynowany jest amerykańską kulturą, a szczególnie Afro-Amerykanami, o których wyraża się per Negros (premium people). Jego ojciec przejął po swoim ojcu interes Heritage Tours, polegający na obwożeniu Żydów po miejscach, w których kiedyś żyli ich przodkowie, zanim wyemigrowali uciekając przed nazistami. Dziadek uważa się za ślepego i dlatego ma psa przewodnika, zwanego również seeing eye bitch, wabiącego się na dodatek Sammy Davis Jr. Jr. (podwójne Jr. to nie pomyłka). Jednym z klientów tej rodzinnej firmy jest wlasnie Jonathan (Elijah Wood), młody chłopak w za dużych okularach, którego hobby to kolekcjonowanie przeróżnych rzeczy i zamykanie ich w plastikowe torebki. Alex i jego dziadek mają zabrać go w okolice, gdzie kiedyś mieszkali jego przodkowie.

Droga do Trachimbrodu okaże się podróżą w głąb własnej tożsamości nie tylko dla Jonathana, próbującego pozszywać poszarpane losy swojej rodziny, ale także, a może nawet przede wszystkim dla dziadka, a w konswekwencji dla Alexa. Schreiberowi udało się wiarygodnie pokazać zderzenie dwóch kultur głównych bohaterów, a także poruszyć ważne wątki, jak antysemityzm, czy ksenofobia. Jednocześnie reżyser nie obarczył widza ich ciężarem i znalazł złoty środek na zabawne i bardzo trafne opowiedzenie tej historii. Bardzo podobało mi się ograniczenie dialogów i zastąpienie ich samym obrazem, uzupełnionym soczystą klezmerską oraz ukraińską muzyką, zwłaszcza w pierwszej, znacznie bardziej komediowej części filmu.

Po raz kolejny okazuje się, że konwencja filmu drogi, choć wydawać by się mogło, że eksloatowana do niemożliwości, w rękach dobrego reżysera z błyskotliwym scenariuszem przekłada się na kameralne i emocjonalne kino, w dodatku przepięknie sfilmowane i dobrze zagrane. Perełka.

środa, 07 listopada 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/11/08 00:21:25
oj perelka perelka. uwielbiam ten film. mam soundtrack jakbys chciala to moge ci wyslac
-
countersv
2007/11/08 17:11:17
Alez mi sie to nie podobalo. Nudne jak oskarowy film w Idiocracy (jak ktos widzial ;)). To co widzialem na ekranie bylo bardziej typowym wyobrazeniem Amerykanina o prymitywnej i zacofanej Europie niz jakimkolwiek przelamywaniem stereotypow. Gagi mi sie nie podobaly, wywolywaly raczej moje zazenowanie, a takze kilka mysli o inteligencji rezysera i sposobie postrzegania nas (wprawdzie to film o Ukrainie, ale jakos blisko mu bylo do polskich stereotypow).
-
2007/11/08 17:13:47
wspanialy film. po obejrzeniu przeczytalam ksiazke, ktora jednak wydala mi sie troche gorsza niz film.

ja wczoraj obejrzalam "kinky boots". rewelacja!
-
2007/11/08 17:54:00
Aaa, "Kinky Boots" sa swietne!
Contersv: widzialam "Idiocracy" i to byla nuda smiertelna, zgadzam sie. Ale "Everything" podobalo mi sie bardzo i nie wiem, czy trzeba w tym filmie dopatrywac sie proby przelamywania stereotypow. Historia jest po prostu osadzona na Ukrainie i tyle. Nie wydaje mi sie, ze rezyser myslal, ze Europa jest zacofana, a po prostu folklorystyczna i inna (ale nie gorsza) niz Ameryka.
-
hjuston
2007/11/08 19:46:49
do kinky boots tez mam soundtrack
-
2007/11/08 19:51:14
Kusisz, kusisz, wacpanna. Przysylaj.
-
2007/11/10 01:29:03
whatever Lola wants Lola gets:)
-
jakuzz
2007/11/14 10:41:59
Najpierw czytałam, później obejrzałam chyba z 5 razy. Niezła adaptacja, ale ja - w przeciwieństwie do lonelystar - wolę książkę, ma więcej językowych smaczków chociażby.
-
2007/11/18 20:28:37
jedna z moich ulubionych komedii!Świetna rola Wooda no i te radzieckie niezastąpione klimaty:)Plus oczywiście Sammy Davis Junior Junior - klasyka!