O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
In the Valley of Elah

Reżyseria: Paul Haggis. W rolach głównych: Tommy Lee Jones, Charlize Theron i Susan Sarandon. W Polsce od  25 stycznia 2008.



Prawdziwy wysyp w tym sezonie filmów o wojennej tematyce bądź oko
łowojennej. W kinach „The Kingdom” z Jamim Foxxem, zbliża się  “Rendition” z Jakem Gyllenhaalem i Reese Witherspoon, „Lions for Lambs” Redforda, a w grudniu "Charlie Wilson’s War" z Hanksem. Zdaje się, że w Hollywood skończył się okres kwarantanny na wojenne filmy.

Paul Haggis, nagrodzony dwoma Oskarami za „Crash”, scenarzysta trzech ostatnich filmów Clinta Eastwooda, wypowiada swoje zdanie na temat wojny w dobrym, choć nieco przewidywalnym dramacie „In the Valley of Eliah”. I podobnie, jak w „Crashu” robi to bezkompromisowo, ale już nie tak drapieżnie. Historia opowiedziana w filmie nie toczy się „tu i teraz”, ale zostaje pokazana przez pryzmat rozmów w wojskowej bazie, barach ze striptizem, filmów odzyskanych ze spalonego irackim słońcem telefonu komórkowego oraz ustaleń śledztwa. Film nie jest tylko kolejnym anywojennym obrazem, czy potępieniem decyzji o przystąpieniu do niej. Haggis pyta raczej, co stało się ze szlachetnymi zamiarami krzewienia demokracji w Iraku, pomocy jego mieszkańcom i uwolnienia ich od totalitarnej tyranii. Gdzieś po drodze rozmyły się idee, a ludzie, którzy mieli nieść pomoc, zapomnieli o poszanowaniu podstawowych wartości.

Osią filmu jest śledztwo prowadzone w sprawie Mike Deerfielda, żołnierza, który po powrocie z Iraku, zaginął bez wieści. Jego ojciec Hank (Tommy Lee Jones) wyrusza do Fortu Rudd i zaczyna poszukiwania na własną rękę. W pewnym momencie do tych działań włączy się policyjny detektyw Emily Sanders (Charlize Theron) i ta dwójka będzie nadawać ton poszukiwaniom oraz wyjaśnieniu zagadkowego zniknięcia Mike’a. W toku śledztwa przyjdzie Hankowi poznać wiele szokujących faktów z przebiegu służby Mike’a w Iraku. Z tych układanych w całość elementów powstanie obraz zniszczeń w psychice żołnierzy, wyrażony najdobitniej i przerażająco szczerze wypowiedzią jednego z żołnierzy, że przed wyjazdem do Iraku nigdy by nie myślał, aby zrzucić tam bombę i zamienić w proch i pył.

Nie byłoby tego filmu bez Tommego Lee Jonesa. Nie wiem, kto mógłby zagrać rolę Franka w tak prawdziwy, oszczędny i wiarygodny sposób. To nawet nie wygląda na grę aktorską. TLJ po prostu jest i jego osoba uwiarygadnia cały film, który – gdyby nie on – wydaje mi się, że nie miałby polowy impaktu. Do stonowanej postaci Deerfielda znakomicie dopasowała się Charlize Theron w wyważonej roli policyjnego detektywa i matki, samotnie wychowującej syna.

Może i całość jest nieco łopatologiczna, zwłaszcza końcowa scena (czytelników, ktorzy już widzieli, proszę nie zdradzać o co chodzi) i film raczej nie wywoła takiej dyskusji, jak „Crash”, ale warty jest dwóch godzin w kinie, choćby dla fantastycznego Tommego Lee Jonesa.

piątek, 05 października 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/10/06 10:30:13
czekam z niecierpliwością na polską premierą, która niestety dopiero w przyszłym roku....:(
-
2007/10/07 21:33:54
zgadzam sie, ze przewidywalne, malo odkrywcze ale fantastyczne.
-
milczacy_krytyk
2008/05/14 00:45:49
Wg mnie ostatnia scena jest rewelacyjna. Tzn. już na początku wiedzialem, że tak będzie ona wyglądać, ale pomimo to robi ona spore wrażenie.

Pozdrawiam
-
2008/05/14 17:50:01
Z perspektywy paru ladnych miesiecy, ktore minely od czasu, gdy widzialam ten film, nie ocenilabym jej juz jako "lopatologicznej". Byc moze przewidywalna, ale jednak bardzo pasujaca i dobrze spinajaca calosc.
-
nomaderro
2011/08/08 20:31:25
Genialny film, mnie powalił, jak zresztą większość filmów Jonesa. Klasyk.