O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Funny Games

Reżyseria Michael Haneke. W rolach głównych Susane Lothar i Ulrich Muhe.


Przyznam, że wiadomość o tym, że uznany reżyser robi angielskojęzyczny remake własnego filmu, zdziwiła mnie mocno (i pewnie nie tylko mnie). Pada pytanie po co, na które odpowiedzią być może fakt, że oryginał zarobił w Stanach Zjednoczonych wyjątkowo marne grosze i przeminął niemal niezauważony. Nie tylko dostaniemy więc w lutym przyszłego roku (premierę przesunięto) ten sam film, według zapowiedzi Hanekego zrobiony identycznie klatka po klatce, ale również wyreżyserowany przez tego samego reżysera. W rolach głównych Haneke obsadził rozchwytywaną ostatnią Naomi Watts (co nie dziwi) oraz Tima Rotha. Czy Wam też Roth zdecydowanie pasuje bardziej do roli oprawcy niż przykładnego ojca? Może kolejny raz reżyser gra widzom na nerwach.

A zrobił to już wcześniej przerażająco dobrze w oryginale z 1997 roku, który wywołał skrajne opinie wśród krytyków oraz widzów . Kiedy dziś na ekranach przewalają się co rusz kolejne odcinki „Pił”, „Hosteli” i innych filmów pełnych wybeszonych ludzkich ciał, film Hanekego zdaje się być odpowiedzią na przemoc oraz nasze na nią zapotrzebowanie. Osobiście nie rozumiem gore i jego ostatniej odmiany gorno i być może nie umiem wyjść poza ograniczenia własnego umysłu i fantazji, ale nie wiem, gdzie w tych gatunkach szukać czegoś zwanego sztuką filmową. Oglądając „Funny games” czułam autentyczne przerażenie, domyślając się zakończenia patrzyłam nerwowo na zegarek i czekałam końca tego wstrząsającego widowiska, który broni się nie ilością latających po ekranie flaków, a doskonałym scenariuszem i reżyserią. Słowa o przemocy wylewającej się z ekranów telewizorów i kin brzmią jak powtarzana od wielu lat mantra, a mimo to, agresja  i krew w filmie sprzedaje się niczym świeże bułeczki. W trakcie „Funny Games” Haneke pyta się widzów wprost, czy chcemy oglądać więcej, choć tak naprawdę jest to pytanie czysto retoryczne, a reżyser kontynuuje dalej grę, w którą bawi się dwóch młodych mężczyzn, psychicznie i fizycznie torturując trzyosobową rodzinę.

Nie dziwię się, że film Hanekego wywołał tyle kontrowersji. Na pewno widzowie zadawali sobie pytania po co, dlaczego i jak długo można było przeciągać sceny maltretowania Bogu ducha winnych ludzi i czemu to tak naprawdę ma służyć. Reżyser wciąga widza w odchłań psychicznego i fizycznego upodlenia ludzi do stopnia, w którym widzowie chcą powiedzieć „dosyć”, ale Haneke nie przestaje, a film staje się okrutną satyrą na dzisiejsze zapotrzebowanie na przemoc na ekranie. „Funny Games” to jeden z tych filmów, o których można śmiało powiedzieć, że co recenzja, to inna opinia. W mojej własnej, film Hanekego niesie przekaz o tym, że przemoc obecna wokół nas w bezmyślnych strzelaninach na ekranach telewizorów, ma się nijak do tego, z czym możemy się zetknąć w rzeczywistości. Gdy ojciec rodziny pyta jednego z oprawców, dlaczego to robi, ten odpowiada „dlaczego nie?”.  

Jest to jeden z bardziej inteligentnych i przerażająco niepokojących filmów, jakie widziałam. Czy pójdę na remake? Na własne ryzyko tak.

poniedziałek, 29 października 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/10/29 20:55:10
Witam
1) Trafiłaś z jednym w sedno. Jestem fanem horrorów i oglądam ich dużo. Ale nie pamiętam, bym na jakimś siedział doszczętnie zdruzgotany i sparaliżowany strachem jak właśnie na "Funny Games". Heneke najpierw tworzy niezwykle wiarygodny odprysk naszego świata, by nagle wprowadzić w niego rzadko spotykany koszmar (np. Ukryte czy Funny Games). Nie potrzebujemy wtedy niezbędnego w horrorach "zawieszenia niewiary" bo to co dzieje się na ekranie jest wręcz wzięte z naszego podwórka.
2) Haneke jest nierównym reżyserem (kto nie ryzykuje, ten nie zrobi takich filmów jak Funny Games), ale niezwykle inteligentnym facetem. Co więc "odbiło" mu z tworzeniem amerykańskiego remake? A może w tym szaleństwie tkwi metoda? Może nie będzie on jednak identyczny z pierwowzorem? Może jednak będzie "małe" zaskoczenie?
Pozdrawiam
-
2007/10/29 21:09:35
Zobaczymy. Na pewno jest to ciekawy eksperyment, konfrontujacy rezysera ze swoim wlasnym dokonaniem, aktorow z poprzednikami i Europe z Hollywood. Ciekawe, jak Watts poradzi sobie z rola.
Jestem troche rozczarowana przesunieciem premiery na nastepny rok, ale nie pozostaje nic innego, jak czekac.
-
countersv
2007/10/30 09:02:15
Nie tak dawno mielismy przeciez do czynienia z podobnym zabiegiem. Rezyser japonskiej Klatwy wyrezyserowal takze wersje amerykanska (z Sarah Michelle Gellar). Zrobil to zaledwie dwa lata po japonskim oryginale. Tutaj roznica czasowa jest o wiele wieksza, wiec spojrzenie rezysera moglo sie zmienic, stad film moze byc zupelnie inny.

Natomiast osobiscie nie slyszalem o tym filmie Funny Games. Zabilas mi cwieka.

Btw. co to jest "gorno" i czym sie rozni od gore? Powaznie pytam, bo nie slyszalem o jakims roznicowaniu filmow gore.
-
zmroki
2007/10/30 13:40:37
Widzialem ten film zaraz po premierze kiedy krazyl jeszcze bardziej w podziemnej dystrybucji. Tzn byl filmem, ktory stawiano na rowni z chlamem... nie dostrzegajac jego wyjatkowosci i celowosci w poslugiwaniu sie strachem. Skoro tak podobal Ci sie ten film to polecam "czlowiek pogryzl psa" No chyba, ze juz widzialas. Belgijskie kino z poczatku lat 90 tych.
-
2007/10/30 15:48:32
Zmroki: nie widzialam, ale pamietam, ze pisales o tym filmie.
Countersv: "gorno" od gore i porno, czyli przemoc oraz duzo seksualnie sugestywnych obrazow.
-
2007/10/30 16:27:43
Witam
Małe wyjaśnienie. "Gorno" to chyba raczej sposób pokazywania scen gore podobnie jak aktów seksualnych w filmach porno. Chyba każdy wie w czym rzecz hihi (.Y.)
-
2007/10/31 10:36:14
Tim Roth pasuje absolutnie do każdej roli,bo jest cholernie zdolny!!!
Widziałaś "Vincent i Theo"?
-
2007/10/31 16:47:33
Nie jestem pewna, ale chyba tak.
-
2007/11/01 05:16:19
termin gorno wziął się z gry słów. Porno (niby-film który ciągnie ku fiku miku) ma teraz nowy odprysk tzw. gonzo (0 fabuły - zaczyna się film i od razu jest fiku miku).

Gorno to czysta makabreska - zaczęło się chyba od Hostelu. Inni reprezentanci to seria "Pił" (Piła I, II...)...

Tak jak w gonzo chodzi tylko o sex, tak w gorno - tylko o makabrę.
-
2007/11/01 05:18:15
gorno i gonzo łączą te same elementy - niskie koszty (żadnych znanych nazwisk, tania produkcja) i duży popyt (najwyraźniej ludzie to lubią... Ech :( )
-
2007/11/01 05:23:24
en.wikipedia.org/wiki/Splatter_film#.22Torture_porn.22
-
zfiesz
2008/01/24 01:07:12
"funny games" ogladalem ze sto lat temu i do dzis pozostal w pierwszej piatce (w sumie moze z dziesieciu:-) horrorow (umowmy sie), które da sie ogladac. pamietam, ze uczuciem, ktore dominowalo w trakcie ogladania tego fimu bylo autentyczne (wybacz) wkurwienie wynikajace z totalnej bezsilnosci - zarowno bohaterow, jak i widza, ktory ma ochote "wejsc w ekran" i zrobic porzadek. genialne w tym wzgledzie byly wstawki, w których oprawcy (nie pamietam imion) zwracali sie wprost do kamery i sceny "przewijane". te ostatnie to wprost perwersja;-)

pzdr
-
2008/01/24 17:24:50
Te retrospekcje byly rzeczywiscie trudne do przelkniecia. Podczas ogladania chcialam, zeby ten film skonczyl sie, jak najszybciej.
-
Gość: Damian, 46.45.109.*
2015/07/19 20:50:24
bigapplecontest2015.blogspot.com/