O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Eastern Promises

Reżyseria David Cronenberg. W rolach głównych: Viggo Mortensen, Vincent Cassel, Naomi Watts. W Polsce – a któż to wie.



To, co przedstawił Cronenberg we „Eastern Promises” podąża podobną ścieżką, którą reżyser wyznaczył w „Historii przemocy”. Nie interesuje go przemoc sama w sobie, jej mechanizmy, ale natura człowieka, który z przeróżnych powodów zostaje w nią uwikłany. Tom Stall z „Historii przemocy”, mimo iż wybrał spokojne życie na amerykańskiej prowinicji, nie był w stanie uciec od swojej przeszłości. Gdyby Stall naprawdę oderwał się od swojej natury, zginął by w swojej knajpie, zamiast w stylu zawodowego mordercy położyć trupem napastników.

We „Eastern Promises” Cronenberg dostarcza kolejny portret ludzkich charakterów. I robi to po prostu fantastycznie. Film, wystylizowany na dramaty z gatunku noir, rozgrywa się w deszczowym i mrocznym Londynie, stanowiącym idealne schronienie dla Vory V Zakone, rosyjskiej mafii. „Eastern Promises”, choć niewolne od bardzo cronenberowskich obrazów przemocy, nie koncentrują się jednak na niej. Przemoc jest tu tylko środkiem ku ukazaniu, jak działa człowiek wewnątrz organizacji mafijnej, na czele której stoi Semyon (Armin Mueller-Stahl), wraz ze swoim synem Kiryłem (Vincent Cassel) i kierowcą Nikołajem (Viggo Mortensen), który jest również „czyścicielem”. Nietrudno dopatrzeć się tutaj podobieństw do rodziny Corleone. Nie ma jednak ślepego naśladownictwa; Cronenberg zdążył przez lata wypracować własny styl i nie musi naśladować filmowych wzorców. W jego portrecie rosyjskiej mafii zaskakuje dbałość o szczegóły: ubiór, rytualne niemal tatuaże, wnętrza, „wypasione” samochody i przede wszystkim język rosyjski, którym często posługują się główni bohaterowie. Widać, że aktorzy musieli się nieźle natrudzić imitując rosyjski akcent, co stosunkowo najłatwiej przyszło naszemu Jerzemu Skolimowskiemu w jednej z drugoplanowych ról.

Aby nie było wątpliwości, że Cronenberg nic nie stracił ze swojego pazura, film rozpoczyna się sceną morderstwa, a zaraz potem na ekranie pojawia się ciężarna nastolatka, która zaczyna gwałtownie krwawić. Zabrana do szpitala trafia w ręce położnej Anny (Naomii Watts). Dziecko udaje się uratować, matki nie. Z nielicznych osobistych rzeczy nastolatki, Anna zabiera jej pisany po rosyjsku pamiętnik. Anna, choć z rodziców Rosjanka, nie włada językiem, gdy więc znajduje w dzienniku wizytówkę z adresem rosyjskiej restauracji, udaje się tam i poznaje Semyona oraz jego Kiriła i Nikolaja. Semyon oferuje pomoc w tłumaczeniu dziennika. Równolegle, tłumaczy go również wuj Anny (Skolimowski), a treść pamiętnika wciągnie Annę w świat rosyjskiej mafii.

Pisać więcej o fabule byłoby grzechem. Element zaskoczenia oraz poplątane wątki każdy powinien doświadczyć na własne oczy, więc lepiej nie czytać streszczeń filmu. Powiem tylko, że kluczową postacią jest Nikołai w kapitalnej kreacji Viggo Mortensena, ale tu akurat nic nie zdradzam, bo widać to od początku filmu. On i Cassel grają po prostu koncertowo. Nikolai jest wyważony, małomówny i opanowany. Kirył to wulkan, niepokorny, nieobliczalny, ale i tchórzliwy charakter. Wielkie, wielkie brawa dla reżysera za tak trafne i umiejętne pokazanie pół Duńczyka i Francuza jako Rosjan z krwi i kości. Naomi Watts, choć miała najmniej do zagrania, jest również przekonująca jako osoba z rosyjskim rodowodem.

Film ogląda się „jednym tchem”, na krawędzi kinowego krzesła. Do annałów kinematografii przejdzie scena w łaźni, w której Nikolai zmierzył się z dwoma Czeczeńcami. Cronenberg zabrał widza w świat podziemnego Londynu, równoległego do normalnego, w którym za niehonorowe zachowanie płaci się gardłem i nadal handluje się ludźmi. W tym świecie każdy udaje kogoś innego przed otoczeniem i samym sobą, goniąc za władzą i pieniędzmi w drodze na szczyt. To hermetyczne, pełne tajemnic środowisko, w którym tak naprawdę nikt nikomu nie ufa, a niepewne ogniwa bezględnie eliminuje. W wielowątkowej fabule reżyser pokazuje, kim są ci ludzie i jak zachowują się, gdy ich stabilny świat zaczyna pękać.

Współpraca Cronenberga z Mortensenem zaowocowała do tej pory dwoma filmami. Czy będzie tryptyk? Jeśli tak dobry, jak „Historia przemocy” i „Eastern Promises” niech zabierają się do roboty, jak najszybciej. Jak na razie, najlepszy film w tym roku.

środa, 03 października 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/10/03 23:18:53
Witam
Odkąd zacząłem interesować się kinem Cronenberg wywoływał we mnie wręcz stany hipnotyczne. Każdy jego film to oryginalne, jedyne w swoim rodzaju dzieło. I nawet jeśli Kanadyjczyk podchodzi do kina w sposób komercyjny ("Mucha") i tak w filmie tym aż roi się od interesujących treści. Naprawdę ciężko wskazać najlepszy film Cronenberga. Tym bardziej na nowe czeka się z WIELKĄ niecierpliwością.
Pozdrawiam
-
2007/10/04 00:00:08
Film poki co zbiera wiecej niz pochlebne opinie i wygral festiwal w Toronto. Ja chyba pojde po raz drugi - chyba masz racje z ta hipnotycznoscia :-)
-
hjuston
2007/10/04 00:51:32
ja mialam w ten weekend do wyboru the kingdom i ten wlasnie film i wybralam middle east. no ale coz chyba trzeba bedzie pojsc i na ten. lubie pozakrecane watki.
-
2007/10/04 05:32:49
No i jak "kingdom"?
-
hjuston
2007/10/04 13:16:55
tez sie siedzi na krawedzi krzesla. pomimo, ze z amerykanskim patosem.
-
milczacy_krytyk
2007/10/04 19:46:16
W rolach głównych: [...] Naomi Watts" Z pewnością obejrzę!! :)
-
Gość: radarek123, *.hsd1.il.comcast.net
2007/10/05 02:56:59

Za cholere nie rozumiem jak taki film mogł wygrać jakis festiwal. Myśllalem ze bedzie cos jak wlasnie ta Historia Przemocy a tu Banditskij Pieterburg tylko w Londynie, moze to dlatego, ze rodzinke i znajomych mam w polowie rosjan/litwinow i filmy o ruskiej mafii to juz ledwo co trawie ale nawet obiektywnie to lekka chala no . Byl kiedys taki rapowy teledysk o tym jak zrobic rapowy teledysk a teraz to mozna by zrobic cos takiego o filmach o ruskiej mafii - jakas pokretna historia o syberyjsko /afgansko/wieziennym pochodzeniu co dodaje tajemniczosci i tlumaczy twardosc, dziwki z eastern europe ( Bachleda Curus na przyklad ), duzo wiecej brutalnosci niz np u wlochow i obowiazkowo gadka z akcentem . Ja bardzo prosze zeby mnie dobrze zrozumiec - sa gorsze filmy ale ten to naprawde niczym sie nie wyroznia , taki w sam raz do zobaczenia jak w trzeba isc do kina a tam tylko glupie komedie i transformersy.
A nawet nie przyszlo mi do glowy ze ten ojciec to Skolimowski :-)
-
Gość: radarek123, *.hsd1.il.comcast.net
2007/10/05 03:00:13

valley of elah na ten przyklad duuuuzo lepszy . Nie wiem jak kingdom ale dzisiaj sie dowiem :-)
-
2007/10/05 12:58:39
pojde jak wroce.
-
2007/10/05 18:23:13
Radarek: Tylko czemu zbiera tak dobre recenzje krytykow i wygrywa festiwal, w ktorym glosuje publicznosc?
In the Valley of Elah przyzwoity, ale jednak troche lopatologiczny i do przewidzenia (ta koncowka!). Moze jak zdaze, to dzis napisze.
-
hjuston
2007/10/05 18:29:52
radarek- i jak tam kingdom?
-
Gość: radarek123, *.hsd1.il.comcast.net
2007/10/05 18:50:08
aniabuzuk: no wlasnie nie wiem czemu :-)))

hjuston: kingdom moze byc ,moze dlatego ze niczego za bardzo sie nie spodziewalem , bylby lepszy gdyby nie te zaciecie patriotyczne i akcje typu arab i amerykaniec rozwalaja zlych arabow jak pod koniec , ale spoko da sie ogladac , fajny koniec tzn. ze dalej beda sie zabijac ...
-
hjuston
2008/01/27 01:18:13
no obejrzalam. rzeczywiscie dobry. ale chyba az tak bardzo bym sie nie zachwycala. nie wiem tez o jaki element zaskoczenia chodzilo, bo w sumie udalo mi sie przewidziec wlasciwie cale zakonczenie. przyznam natomiast, ze cassel byl rzeczywicie fantastyczny. kiedys go nie za bardzo trawilam, ale z filmu na film uwielbiam go coraz bardziej
-
2008/01/28 00:07:36
No nie gadaj. Wiedzialas z gory kim jest Nikolai i o co chodzi z ta nastoletnia panna, ktora rodzila na poczatku?
-
hjuston
2008/01/28 04:22:42
nie napisalam przeciez ze z gory wiedzialam.
oczywiscie, ze nie w pierwszej minucie filmu, ale od poczatku bylo przeciez wiadomo kto jest dobry, a kto zly. po co tak naprawde tatuowalo mu sie te gwiazdy, kto doniosl policji o prostytutce. a jak juz wiadomo bylo kto doniosl, to chyba mozna sie bylo reszty domyslec. no i skoro cassel byl gejem to wiadomo, ze dziecko nie bylo jego, a jak nie jego to czyje? generalnie nie bylo zadnego zaskoczenia. ale przyznaje, ze film byl niezly.