O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Brave One

Reżyseria Neil Jordan. W rolach głównych: Jodie Foster i Terrence Howard. W Polsce w październiku jako „Odważna”.

Jak do tej pory, „The Brave One” jest jednym z większych filmowych rozczarowań tego roku. Od strony realizatorskiej i aktorskiej jest niemal bez zarzutu i doprawdy nie ma się do czego przyczepić. Ale przesłanie, które niesie zakończenie filmu, jest według mnie z deka anchroniczne we współczesnym świecie, w którym sprawiedliwość i jej wymiar został poddany wyspecjalizowanym instytucjom.  Widać, że coś poszło nie tak, gdy podczas tego poważnego dramatu publiczność bije brawo w momentach, w których nie powinna tego robić. Neil Jordan, reżyser, któremu nie można odmówić inwencji twórczej (wspaniałe „The Crying Game”), poniósł kompletną porażkę tym filmem, dostarczając widzom marną kopię „Życzenia śmierci” w spódnicy.

Erica Bain (Jodie Foster) pracuje w nowojorskim radiu, prowadząc program „Streetwalk”. Podczas wieczornego spaceru po Central Parku ona i jej narzeczony zostają zaatakowani przez podpitych typów, których nikt z nas nie chciałby spotkać na swojej drodze. Niemal dla zabawy skopią na śmierć narzeczonego bohaterki, a ją samą zostawią ledwo żywą. Część filmu pokazująca, jak Ericka radzi sobie po tak traumatycznym wydarzeniu jest zdecydowanie najlepsza. Bardzo łatwo utożsamić się widzowi z jej traumą, poczuciem pustki oraz lękiem przed miastem, które do tej pory było dla niej najbezpieczniejszym miejscem na świecie. Przerażona, zagubiona i pozostawiona sama sobie (czy czterdziestoparoletnia kobieta nie ma żadnych znajomych?!) kupuje nielegalnie broń i z pukawką w torebce w końcu odważa się wyjść „na miasto”. Zaraz potem staje się świadkiem brutalnego morderstwa w nocnym sklepie i poniekąd w obronie własnej, poniekąd z zemsty za śmierć narzeczonego kładzie trupem napastnika.

Od tego momentu Erica staje się damskim Charlesem Bronsonem. Dwóch napastliwych nastolatków w metrze – bam! Mężczyzna wykorzystujący seksualnie młodocianą prostytutkę – bach! Lokalny mafiozo – bum! W międzyczasie rozwija się jej znajomość z detektywem Seanem Mercerem (bardzo dobry Terrence Howard), który prowadzi sprawę ataku w Central Parku. Ten wątek jest również bardzo dobrze poprowadzony; pomiędzy bohaterami nawiązuje się nić sympatii, lekko zarysowanego romansu, który jednak nie przysłoni głównego wątku. Mercer zaczyna składać w całość układankę i domyślać się, że to Erica może stać za niewyjaśnionymi morderstwami.

Filmy z zemstą w tle to śliska sprawa. Postać Eriki poprowadzona jest tak, aby wzbudzać w nas sympatię i zrozumienie dla jej działań. Większość filmów, które operują motywem zemsty posługuje się tym schematem (patrz: „Gladiator”). Zemsta jednak już dawno przestała być legalnym środkiem wymierzania sprawiedliwości. To, co pokazuje Neil Jordan, jest jej legitymizacją i jest to przesłanie, z którym zgodzić się nie mogę. Nie mamy tutaj Czarnej Mamby z „Kill Billa”, gdzie zemsta została użyta w określonej konwencji i z puszczonym do widza dużym oczkiem. Historia w „The Brave One” nie została przedstawiona również w konwencji „Punishera”. Fabuła ma raczej format opowieści o wydarzeniach z realnego świata, których możemy być częścią każdego dnia, więc jeśli reżyser serio podszedł do sprawy, to i ja serio podchodzę do tego filmu i uważam jego przesłanie za nieporozumienie. Niech już sobie ta Foster gania po Nowym Jorku i strzela do bandziorów. Ale z zakończeniem filmu się po prostu nie zgadzam. Może tylko ci, którzy bili brawo wyszli z kina zadowoleni.

Stay tuned, w następnym odcinku o  pożytkach z marchewki. 

poniedziałek, 17 września 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
milczacy_krytyk
2007/09/17 21:49:00
Stało się to czego się najbardziej obawiałem. Dobry reżyser, fantastyczni aktorzy i średni scenarzyści, którzy nie zaproponowali niczego porywającego. Mówi się trudno.

Chociaż i tak jak zobaczyłem kategorie "kiepskie" to spodziewałem się o wiele bardzie krytycznej recenzji ;)

Pozdrawiam
-
2007/09/17 21:54:22
Bo to nie jest az tak zly film, zeby go zjechac od gory do dolu, ale i do "Dobrych" z czystym sumieniem zaliczyc go nie mozna. Ciekawa jestem opinii po polskiej premierze. Tutaj film jest generalnie "zjechany".
-
hjuston
2007/09/18 00:43:48
dobrze, ze uprzedzilas bo mialam zamiar na to isc. a tak poczekam na dvd. jesli chodzi o filmy w stylu zemsty to ostatnio ogladalam film pt red road. jest na netflixie
www.netflix.com/Movie/Red_Road/70050590?trkid=211120

film, ze tak powiem dosc graficzny jesli chodzi o sceny dla doroslych. polecam.
-
2007/09/18 16:49:29
O, fajnie brzmi ten film z opisu.
-
Gość: miki, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/10 18:38:29
świetny film,zna ktoś może tytul tej piosenki co byla na koniec filmu i podczas tez byl kawalek,swietny utwor,napiszcie,pozdrawiam:)
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2008/01/09 08:16:08
Sarah McLachlan - Answer
-
2008/04/20 09:39:51
dla mnie film nie był aż taką wielką porażką, Jodie Foster zagrała nieźle, scenariusz ciekawy, być może zakończenie zbyt naiwne, ale nie powiem, by był to stracony czas
-
2008/04/21 16:34:50
Wlasnie to zakonczenie sprawilo, ze film mnie rozczarowal.