O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Superbad

Reżyseria Greg Mottola. W rolach głównych: Jonah Hill, Michael Cera i Seth Rogen.

Pytanie brzmi: czy film o rozterkach genitalno-alkoholowych dwóch (właściwie trzech) nastolatków może podobać się osobie prawie dwa razy od nich starszej? Odpowiedź: może. W weekend otwarcia, film zadebiutował od razu na pierwszym miejscu amerykańskiego box office’u. Za scenariuszem i produkcją stoją Seth Rogen i Judd Apatow, którzy podbili kina na początku lata komedią „Wpadka”, a wcześniej odnieśli sukces „40-letnim prawiczkiem”. Tym razem Rogen napisał scenariusz, a Apatow zajął się produkcją oddając reżyserski ster Gregowi Mottoli.

Fabuła jest prosta: para nastolatków Seth i Evan, dwóch nieudaczników z amerykańskiej szkoły średniej, dostaje niespodziewanie zaproszenie na imprezę u szkolnej beauty queen Jules. Już byli w ogródku, już witali się z gąską, gdy Seth pakuje się w kłopoty chwaląc się przed Jules, że zamierza wyrobić sobie fałszywy dowód tożsamości. Dziewczyna prosi go, aby w taki razie kupił alkohol na imprezę. Dla tych mniej zaznajomionymi z amerykańskimi realiami, wyjaśniami, że alkohol sprzedawany jest osobom, które skończyły 21 rok życia i jest to bardzo skrupulatnie przestrzegane. Fałszywe ID tymczasem zdobywa kolega Setha i Evana i pod fałszywym nazwiskiem McLovin zostaje przez nich wysłany do monopolowego po alkohol.

Filmów o amerykańskich nastolatkach, wzdychających do najpiękniejszych dziewczyn w szkole czy najbardziej wysportowanych młodzianów było już dziesiątki. Większość w mojej pamięci klei się w jeden wielki kłąb waty cukrowej, ze starannie wypolerowanym scenariuszem na potrzeby kategorii PG-13. „Superbad” tymczasem nie próbował niczego ukryć i zafundował widzom pogadankę na temat młodzieńczych huci, licznie przeplataną słowami i wyrażeniami, których młodzież słuchać nie powinna, a i większość nie usłyszy, gdyż film dozwolony jest od lat 17. Jeśli przeciętny amerykański nastolatek, kończący szkołę średnią nie myśli o niczym innym, jak tylko zaspokojeniu rozbuchanego popędu seksualnego, to Seth Rogen odwalił kawał dobrej roboty rekonstruując dialogi, jakie można usłyszeć od osiemnastoletnich chłopaków. Uszy więdną w pierwszej półgodzinie od słuchania o częściach intymnych obu płci i przeróżnych sposobach ich użycia, a słowo na „f” pada tak często jak trupy w filmach Tarantino. Oczywiście, nie liczba przekleństw stanowi o tym, że jest to film udany. Dialogi skrzą i choć nieraz są mocno wulgarne, to można wyobrazić sobie, że tak rozmawiają dzisiejsi nastolatkowie. Parafrazując Cindy Lauper- boys just wanna have fun. Rogen nie konfabulował i nie upiększał. On i współscenarzysta Evan Goldberg zaczęli pisać scenariusz w wieku 13 lat, więc można domyślić się, że oparli go na tym, co sami przeżyli.

Coraz bardziej lubię Setha Rogena. We „Wpadce” był zabawny, ale miałam wrażenie, że tak przejął się swoją pierwszą główną rolą, że nie do końca popuścił sobie wodze. Co innego w „Superbad”. Choć nie gra pierwszoplanowej roli, to jest jego film. Łatwo się domyślić, że w osobach Setha i Evana, scenarzyści sportretowali samych siebie, nie trudząc się nawet zmianą imion w scenariuszu. Najzabawniejszą jednak postacią w filmie jest debiutujący na ekranie Christopher Mintz-Plasse w roli Foggela alias McLovina, kolegi Setha i Evana, który pakuje się w tarapaty kupując nielegalnie alkohol. Typowy amerykański nerd, w którego wątłym ciele drzemie prawdziwy gangsta jest chyba zabawniejszy niż główna para aktorów.

„Superbad” może nie jest „supergood”, ale w tłumie filmów o blond cheerleaderkach i przypakowanych kapitanach szkolnych drużyn futbolowych wyróżnia się niezłym realizmem i porządną dawką humoru. 

poniedziałek, 10 września 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/28 23:04:58
Fenomenalny!! Film jest po prostu perfekcyjny. SuperBad jest na prawde warty uwagi, niedość, że odegrane są świetne postacie to na dokładke udizela się idealniy klimat i kompletnie rozbrajająca fabuła. Komedia robi ogromne wrażenie a przy okazji można zaśmiać się na śmierc :). Tak powinno robić się prawdziwe komedie. Osobiscie leżałem zwinięty ze śmiechu przez większośc filmu :) POLECAM!!
-
hjuston
2008/02/14 13:56:30
zgadzam sie z przedmowca. tez zwijalam sie ze smiechu. no moze nie tak zupelnie, ale film jest zdecydowanie smieszniejszy od takiego na przyklad american pie, ktore jest niby w podobnym klimacie. no i chlopcy fantastycznie zagrali.
-
2008/02/14 16:24:48
No to odhaczylas "film z szuflady".

Musze sobie wypozyczyc i jeszcze raz obejrzec.