O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Shoot'Em Up

Reżyseria Michael Davis. W rolach głównych: Clive Owen, Monica Bellucci i Paul Giamatti.



Jeden z moich kolegów, który recenzuje filmy na IMDB, mówi, że bardzo rzadko zabiera się za dobre filmy, gdyż twierdzi, że recenzowanie dobrego filmu to żadna przyjemność. Dlatego recenzuje wyłącznie tandetne horrory i filmy co najmniej klasy „B”, gdzie może przelać swoje frustracje w bardziej złożonej i bogatej w słownictwo formie.

Zachęcona tym przykładem, pomyślałam, że akurat trafia mi się film, który jak żaden inny w kategorii „Kiepskie” schlastam od góry do dołu. „Shoot’Em Up” doprawdy trudno było przegapić, bo dosłownie całe miasto, a przynajmniej jego centralna część było oblepione plakatami z Clivem Owenem. Przepremierowe recenzje nie pozostawiały złudzeń, że film jest więcej niż kiepski, co postanowiłam wypróbować na własne oczy.

No i choć nie wiem, jak bym starała, to za cholerę nie mogę nie napisać, że był to kiepski film. Był totalnie przegięty i powymyślany, ale z drugiej strony ja i koleżanka Evek, miłośniczka aktorskich talentów Clive’a bawiłyśmy się świetnie przez cały seans. Mówiąc krótko w filmie się strzelają. I to dużo, ale za to efektownie. Pojawiają się nowatorskie sposoby użycia broni – bo kto widział, żeby – uwaga mały spoiler – odstrzeliwać pępowinę? Wiem, brzmi obleśnie, ale u widza, który zgodzi się na filmową konwencję „zabili go i uciekł” wywołuje to szeroki uśmiech na twarzy. Film startuje z kopyta, gdy siedzący na przystanku Clive, czyli filmowy Smith widzi biegnącą kobietę w zaawansowanej ciąży, a zaraz potem bandziora z gnatem, który podąża jej tropem. Jak łatwo się domyślić, Smith ruszy za nimi i wplącze się w polityczno-transplantologiczną aferę z Paulem Giamattim jako bad guyem depczącym mu po piętach. W ciągu pierwszych pięciu minut pada pewnie ze dwadzieścia , trzydzieści trupów, a to zaledwie początek. Mr. Smith po drodze odbierze poród i pokaże nam, że niewinna marchewka całkiem nieźle służy jako broń (królik Bugs byłby z niego dumny). A później nowonarodzonemu dziecku zapewni świeżą dostawę mleka z gościnnych piersi Moniki Bellucci, czyli filmowej Donny Quintano, prostytutki zarabiającej na klientach z fetyszem ssania mleka.

Poza strzelaniną i łupiącym z ekranu heavy metalem (nie bez przyczyny), można wyłowić z treści fajne smaczki. Giamatti, bohater osławionego przed kilku laty „Sideways” w pewnym momencie rzuca do Smitha „Fuck me sideways” (pardon my French). Inicjały imienia i nazwiska Donny Quintano układają się w DQ, co jest skrótem od Dairy Queen, znanego amerykańskiego fast foodu. Pada również nieśmiertelne „What’s up, doc?”, gdyż Smith, jako hoduje sobie marchewki w mieszkaniu i podgryza je nieustannie.

Wydaje mi się, że „Shoot’Em Up” należy do tej samej co „Sin City” kategorii filmów, które albo się kocha albo nienawidzi. „Sin City” nie podobało mi się w ogóle i przebrnęłam przez ten film z trudem, doceniając jednakże wspaniałą oprawę graficzną filmu, który jak chyba żadna z dotychczasowych ekranizacji komiksów, zbliżyła się do komiksowego wyglądu. „Shoot’Em Up” może nie pokochałam, ale im dłużej myślę o tym filmie, tym bardziej mi się podoba ten obraz. Clive przystojny, Monica ponętna, ganiają się, strzelają (nawet bez użycia pistoletów), finał można przewidzieć i do tego jakże ponadczasowe stwierdzenie „Eat your vegetables”. 

środa, 19 września 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
keroth
2007/09/19 21:26:14
Mówiąc krótko - dobry film, jeśli miało się skopany tydzień i chce się w spokoju wyluzować przy jednym z tych filmów, w których przesadne wnikanie w logikę filmu nie ma sensu :)?
-
2007/09/19 21:35:13
Dokladnie tak.
-
hjuston
2007/09/20 00:41:55
to ja cie ania wyzywam. wyzywam cie do napisania recenzji kiepskiego filmu, ktory uwielbiam. co ty na to?
www.imdb.com/title/tt0120770/
-
2007/09/20 02:33:12
No czemu nie, zwlaszcza ze to film z Ferrelem, ktory mi dziala na zeby odkad pamietam. No to dorzucam do Netflixa.
-
milczacy_krytyk
2007/09/20 19:58:06
Zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu. Jak pojawi się w Polsce to napewno wybiorę się do kina :)
Z tym oglądaniem złych filmów by je krytykować, to ja je raczej omijam szerokim łukiem, bo co tu dużo mówić szkoda mi na nie czasu. Lepiej obejrzeć coś rewelacyjnego :)

Nie podobało Ci się Sin City? Mnie wprost przeciwnie. Aż się sam zdziwiłem :)

Pozdrawiam
-
2007/09/20 20:57:31
No nie podobalo za bardzo. Wizualnie kapitalne - te wyprane kolory, niezle aktorsko, tylko troche za duzo przemocy.
-
countersv
2007/09/21 12:32:13
Ja uwielbiam Sin City, ale mojej zonie tez sie nie podobalo, bo za duzo przemocy. Co ciekawe, film jest dla mnie komiksem ogladanym w kinie. Ale sam komiks jest dla mnie kompletnie niestrawny, praktycznie nie da sie go czytac. Ciekawe, co?
-
zmroki
2007/09/29 00:39:39
Odstrzelenie pempowiny... mam nadzieje ze o tym zapomne zanim to wejdzie do polskich kin. Grunt to zaskoczenie :)
-
hjuston
2008/07/06 18:27:36
ten film to najwieksze dno jakie widzialam nie tylko w tym roku, ale w ogole. film byl w sumie gorszy nawet niz semi pro. jedynym plusem jest to, ze mozna sobie popatrzec na owena. prawde mowiac dzwie sie, ze zgodzil sie zagrac w tak dennym filmie.
-
2008/07/07 16:41:19
Wydaje mi sie, ze gdybym go ogladala w domu, a nie w kinie, to mialabym podobne zdanie. Normalnie pewnie bym nie zdzierzyla. No i obraz moze byc dosc drastyczny dla kobiet w ciazy.