O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Ucieczka z Alcatraz

Reżyseria Don Siegel. W roli głównej Clint Eastwood.


Don Siegel spotkał się z Clintem Eastwoodem po ośmiu latach od czasu „Brudnego Harrego”. Tym razem obsadził Clinta w roli kryminalisty Franka Morrisa, zapamiętanego przez historię z powodu ucieczki z otoczonego złą sławą więzienia Alcatraz pod San Francisco. Więzienie, obok placówki w San Quentin, uchodziło za jedno o najostrzejszym rygorze. Usytuowane na litej skale, z dala od lądu, było naturalną zaporą dla skazańców myślących o ucieczce. Wprawdzie czternaście razy próbowali oni się z niego wydostać, ale każda z tych prób kończyła się fiaskiem bądź, jak w przypadku ucieczki Morrisa, brakiem dowodów na to, że zakończyła się sukcesem. Ucieczka Morrisa pozostaje niewątpliwie najbardziej spektakularną z nich wszystkich.

Siegel wziął więc temat na warsztat i niestety, z perspektywy niemal trzydziestu lat, stwierdzam, że film nie oparł się zębowi czasu. O ile „Brudny Harry” nic nie stracił na świeżości, to drugie filmowe podejście duetu Siegel-Eastwood, mocno trąci myszką. Rolę Morrisa mógłby zagrać praktycznie każdy, bo Clint specjalnie się nie wysilił nad psychologiczną stroną postaci. Nie dowiadujemy się o Morrisie prawie nic, poza tym, że najprawdopodobniej nie miał żadnej rodziny. Trafił do Alcatraz za ucieczki z innych więzień, ale jak skrzyżowały się jego drogi z wymiarem sprawiedliwości, tego już nie wiemy. Postać oparta jest na schemacie dobrego „bad guya” - choć wiemy, że Morris to zapewne typ spod ciemnej gwiazdy, to kibicujemy mu w ucieczce. Ta sztuczka akurat udała się Siegelowi przednio.

Film razi naiwnymi dialogami. Plan ucieczki jest przedstawiony nieprzekonywująco i wywołuje uśmiech politowania. Rzeczywisty plan był świetny i powiódł się, ale w filmie brzmi absurdalnie. Najbardziej groteskową postacią jest jednak naczelnik więzienia wygłaszający pompatyczne komunały o resocjalizacji w Alcatraz oraz braku możliwości ucieczki. Normalnie chce się śmiać.

Najlepszą zabawą z oglądania tego filmu jest wychwytywanie zaskakujących podobieństw między „Ucieczką z Alcatraz” a „Skazanymi na Shawshank” (których, na marginesie, umieściłabym w mojej filmowej Top 10). Główni bohaterowie w obu filmach planują ucieczkę. Obaj kopią tunel we własnej celi, a robota idzie łatwiej dzięki przetrawionym wilgocią murom. Przyjaźnią się z czarnoskórym więźniem. Jako jeden ze współwięźniów został sportretowany starszy pan, który potajemnie hoduje sobie zwierzaka (w „Ucieczce” mysz, w „Shawshank” ptaka) i umiera w mniej lub bardziej dramatycznych okolicznościach. W obu filmach występuje więzienny mięśniak, który mocno uprzykrza życie głównemu bohaterowi, a gdy ten próbuje mu się przeciwstawić, ląduje niezasłużenie w karcerze. No i naczelnik szuja. Zastanawiam się więc, czy „Skazani” byliby tak dobrzy, gdyby nie było „Ucieczki”, filmu w sumie miałkiego, który w mojej opinii nie wytrzymał próby czasu?

poniedziałek, 06 sierpnia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
quentiin
2007/08/06 22:50:59
Nie zgodzę się w ogóle. Oglądałem nie tak dawno temu i jakoś nie uważam, że film się zestarzał. Zdaje się maksymalną notę u mnie dostał po tym obejrzeniu i żadnych negatywnych odczuć u siebie nie zauważyłem po seansie. Może gdybym teraz zobaczył i spojrzał na film Twoim okiem to byłoby inaczej - sprawdzę przy okazji :)

A Clint jest świetny. Nie wysilił się? A po co? Jest taki jak zwykle - mało mówi, ale jak się odezwie to konkretnie.

Nawiązań do "Skazanych" bym nie szukał. To znaczy one są, ale raczej nie do "Skazanych", ale to w ogóle schematy więziennego kina. Widziałaś kiedyś np. filmowe więzienie bez diabolicznego naczelnika? :)
-
2007/08/06 23:00:35
No jasne, ze nie moze byc filmu wieziennego bez wrednego naczelnika, jak i jakiegos seksualnie zwichrowanego typa. Tu sie zgodze, ze sa to charakterystyczne elementy kina wieziennego, bez ktorego z reguly zaden film z tego gatunku sie nie obejdzie. Ale czarnoskory przyjaciel i hodowany zwierzak?

Calosc mnie troche znudzila, a i Clint nie porwal.
-
2007/08/06 23:13:08
Westmoreland i jego kot ("Prison Break"). Tak pierwszy z brzegu bez wysilania mózgownicy :) "Zielona mila" i mysz. Powiesz pewnie, że to filmy, które powstały po tych dwóch, ale na logikę skoro później byli, to i wcześniej też ;) Zwierzaki się przydają, żeby demoniczny naczelnik mógł jakiegoś zabić na oczach właściciela i udowodnić, że rzeczywiście jest diaboliczny ;)

Czarny przyjaciel? A co to, koleżanka rasistka? :) Przyjaciel to przyjaciel. No, ale jak chcesz to masz, też pierwszy z brzegu: "Ucieczka w kajdanach" :) "Fled" to tak po najmniejszej linii oporu kontynuując temat. "In Hell" z Van Dammem. Czarny kumpel w celi.

Itd.
-
2007/08/06 23:35:00
Mi sie akurat takie podobienstwa skjarzyly, ale widze, ze koniecznie musisz mi udowodnic, ze mysli mialam nieczyste i zle. O tempora, o mores... ;-)
-
quentiin
2007/08/07 00:02:10
Ja? Ależ skąd, ja jestem fajny i w ogóle ;)

Poza tym my posiadający "Skazanych..." w Top10 musimy trzymać się razem ;)

BTW godnego politowania planu ucieczki z Alcatraz :) jakkolwiek "Skazani..." mają u mnie 7(6) to od zawsze przemarsz po więzieniu w lakierkach był dla mnie szczytem bzdury w planowaniu ucieczki i żadne "powiedzcie szczerze, jak wielu z was zwraca uwagę na buty?" mnie nie przekonuje.
-
2007/08/07 03:20:53
"Zielona mila" i "Skazni na Shawshank" sa na podstawie Stephena Kinga, wiec to do niego pytanie dlaczego tyle podobienstw do "Ucieczki z Alcatraz"
Skazani top 10 pewnie natomiast Clint i jego ucieczka tez sa u mnie wysoko. Polecam odcinek "Mythbusters" na temat tejze slynnej ucieczki z Alcatraz.