O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Once

Reżyseria John Carney. W rolach głównych: Glen Hansard i Markéta Irglová.

Niemal każda wzmianka na temat tego filmu mówi, iż jest to musical, niektóre dodają, że nowoczesny. Irlandzki „Once” wymyka się jednak kategorii musicalu. „Once” to kino, przy którym się odpoczywa, wycisza, wtapia w kinowe krzesło, zapomina, relaksuje. To kino, jakiego nie widzi się często na amerykańskich ekranach, bo jest tak na wskroś europejskie, że przez swoją europejskość niezbyt niepopularne za wielką wodą. Na polskich stronach kinowych również nie ma o nim za wiele informacji i nie znalazłam nic o planowanej premierze. Być może film uhonorowany w tym roku na festiwalu w Sundance nagrodą World Cinema Audience Award nie jest wystarczająco zachęcający dla dystrybutorów.

Bohater filmu, bezimienny On mieszka z ojcem nad warsztatem, w którym obaj naprawiają odkurzacze. W ciągu dnia, gdy w warsztacie niewiele się dzieje, wychodzi z gitarą na dublińską ulicę i śpiewa popularne piosenki. Wieczorami, gdy mniej przechodniów, wykonuje własne kompozycje, które w jego pojęciu nie przyniosą mu zarobku. Pewnego wieczoru jego utworowi przysłuchuje się bezimienna Ona, czeska imigrantka. Okazuje się, że ma zepsuty odkurzacz, więc następnego dnia przychodzi z Hooverem i ciągnąc go za sobą, niczym niesfornego psiaka na smyczy, idzie z Nim do warsztatu. Okazuje się też, że Ona ma wykształcenie muzyczne i gra na fortepianie. Od słowa do słowa, a może raczej od nuty do nuty, zaczyna się ich muzyczna współpraca, a gdzieś między komponowaniem i śpiewaniem rozwija się przyjaźń, a wkrótce kiełkuje głębsze uczucie. Oboje mają poszarpane życiorysy. On leczy rany po rozstaniu z dziewczyną, która go zdradziła, Ona przyjechała do Irlandii z dwuletnią córką, zostawiając męża w Czechach.

„Once” można byłoby nazwać musicalem bez makijażu. Formuła, jaką posłużył się reżyser oraz odtwórcy głównych ról Glen Hansard i Markéta Irglová urzeka prostotą. Nieskomplikowany scenariusz, którego punktem kulminacyjnym jest nagranie płyty demo, muzyka, w której głównie słychać tylko gitarę i fortepian, do tego historia miłosna, nakreślona delikatną kreską sprawiają, że bezpretensjonalny „Once” po prostu chwyta za serce. Widać czasem braki techniczne oraz aktorskie (odtwórcy głównych ról nie są aktorami, a profesjonalnymi muzykami), ale jest w tym jakaś nuta romantyzmu i świeżości.

Spielberg powiedział, że A little movie called Once gave me enough inspiration to last the rest of the year.

Oficjalna strona filmu tutaj. Na koniec najpiękniejsza moim zdaniem piosenka filmu.

środa, 29 sierpnia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/08/29 22:59:02
film rewelacyjny. tylko jak ktos idzie na oryginalna wersje do kina, to niech sie najpierw z Irlandczykami oslucha... bez tego - pierwsze minuty stracone! ;O)
-
2007/08/29 23:07:16
No, to fakt, ze na poczatku filmu ktos mowi zdaje sie z irlandzkim akcentem badz jakims lokalnym dialektem, to w cholere nie idzie zrozumiec.
-
2007/08/30 20:54:27
w takim razie czekamy na Polską premierę!
-
2007/08/30 21:14:59
Mi nieodparcie ten film kojarzy sie z "Wloskim dla poczatkujacych". Moze dlatego, ze to kolejny europejski sympatyczny film zrobiony za niewielkie pieniadze, ktory moglby byc zapomniany przez Boga i ludzi, ale na szczescie ktos sie na nim poznal.
-
2007/08/31 00:29:24
a mi sie kojarzy z "hustle and flow", bo jest tak samo przekonywujacy i pelen pasji.
a kariera tego filmu tez jest niesamowita, bo gdy go ogladalam jakies 3 miesiace temu to grali go tylko w jednym kinie, a teraz jest juz wszedzie, a glena i markete ogladalam ostatnio w snl chyba.
-
Gość: suvka, *.ptld.qwest.net
2007/10/01 08:37:27
pierwsze piec minut filmu powinno byc z napisami po angielsku bo nie potrafilismy zrozumiec co tam pan krzyczal, cala reszta byla piekna. Nie wiem czemu, ale przez jedna polowe chcialo mi sie plakac, a przez druga wgapialam sie z rozmarzonym usmiechem, malo przytomna (moze to to wino, ktore jednoczesnie spijalam). Fabula taka prosta i jednoczesnie tak bardzo chwyta za serce. Dla mnie byl to jeden z najlepszych filmow w tym roku. Drugim jest 10 Canoes.
-
Gość: as, *.133.broadband3.iol.cz
2008/02/17 20:25:34
Przepiekny film, cieply, prawdziwy, z urzejakaca muzyka.