O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Bridge

The Bridge (Most). Reżyseria Eric Steel. Dokument.

     

Golden Gate, czyli Złote Wrota. Jeden z najpiękniejszych mostów świata, atrakcja San Francisco. Znany również z ponurej statystyki samobójstw. Przyciąga desperatów jak żadna inna budowla na świecie, może dlatego że w przeciwieństwie do Wieży Eiffla czy nowojorskiego Empire State Building nie ma na nim żadnych zabezpieczeń. A może dlatego, że według niektórych otacza go aura tajemniczości, niby mgła, która spowija most. Nikt nie prowadzi już oficjalnych statystyk, ile osób zabiło się skacząc ze Złotych Wrót. Podobno, gdy liczba zbliżała się do tysiąca, paru desperatów skakało dlatego, aby zostać tym tysięcznym.

Film Erica Steela wywołał rok temu kontrowersje, nie tyle samą tematyką, ale środkami, jakimi posłużył się reżyser, aby opowiedzieć historię osób, które w 2004 r. skoczyły z mostu. Ekipa Steela przez cały rok filmowała most i zarejestrowała śmierć kilkunastu samobójców, a kilka zarejestrowanych skoków znalazło się w filmie. Przed projekcją myślałam, że oglądanie tego filmu będzie przypomniało znane wszystkim sceny, gdy zdarzy się wypadek, a tłum gromadzi się wokół, ciekaw raczej, co się stało niż zainteresowany udzieleniem pomocy. Oglądanie śmierci ma w sobie coś niehumanitarnego i niemoralnego. Jest w tym niezdrowa ciekawość wkraczania w prywatną sferę drugiego człowieka, w tym przypadku samobójcy, który zdecydował się na skok.

Zapewne wielu zapamiałoby ten film właśnie z powodu tej ciekawości i utrwalonych na taśmie samobójczych skoków. Nie było to jednak zamierzeniem reżysera (tak sądzę). Pierwsze, co zwróciło moją uwagę w filmie Steela, to przepiękne kolory. Most, rdzawo-czerwony, wygląda wręcz bajkowo, zawieszony gdzieś w chmurach błękitnego nieba, stojący na tle zielonych pól golfowych, za chwilę spowity gęstą mgłą. Sceneria niemal wonderlandu, którą parę minut później przerywa skaczący z mostu człowiek.

„Most” jest opowieścią o ludziach nieszczęśliwych, zagubionych, cierpiących na prawdziwe depresje i ich ucieczce od bólu, jaki im towarzyszył każdego dnia. Niesamowite są rozmowy twórców z rodzinami samobójców. Większość, choć pogrążona w bólu po stracie bliskiej osoby, z naprawdę zaskakującym zrozumieniem przyjęła ich śmierć. Większość osób, które skoczyły cierpiały na depresje bądź poważne choroby psychiczne. Ich życie w oczach rodziny i przyjaciół było pasmem egzystencjalnego bólu. Ojcowie, matki, rodzeństwo mówią o samobójstwie i podziwiam tych ludzi za to, że gdzieś w zagubieniu po śmierci córki, siostry czy brata, potrafią rozsądnie myśleć o tym dlaczego. Nie rozumieją do końca dlaczego, nie znają przyczyn, ale wierzą, że decyzja o odebraniu życia była w jakiś sposób wybawieniem.

Zderzenie piękna mostu, filmowanego i pokazanego w bardzo poetycki sposób, ze scenami, w których ludzie z niego skaczą było zapewne zamierzone. Życie, który toczy się obok nas, może zostać przerwane w przeciągu kilku sekund, jakie wystarczają na przejście przez barierkę mostu i skok do wody, który mało kto przeżywa. Pędzimy wszyscy za czymś, nie mając czasu się zatrzymać, porozmawiać i pomóc. Przechodzimy obojętnie obok bólu i cierpienia. Czasem tylko, gdy widzimy kogoś dosłownie stojącego na krawędzi, zatrzymujemy się i wyciągamy rękę.

Piękny film. Smutny, wstrząsający, ale piękny przez delikatne i wrażliwe potraktowanie tematu, brak taniej sensacji i znakomitą robotę operatorską. Nie znalazłam informacji na temat premiery w Polsce, ale jeśli „Most” pojawi się w obiegu kinowym czy płytowym, polecam. Zainteresowanych odsyłam do dwóch artykułów: „Jumpers” Tada Frienda, który zainspirował Steela do nakręcenia filmu oraz „Spokojnie, to tylko skoczek” Marcina Gadzińskiego o moście i filmie.

Zdjęcie pochodzi z Wikipedii.

czwartek, 07 czerwca 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/06/07 22:57:38
po takiej swietnej recenzji grzechem byloby nie zobaczyc
-
2007/06/07 23:13:54
Prosze mi ladne zdjecie mostu zrobic w weekend i przyslac.
A film kojarzyl mi sie kolorystycznie ze zdjeciami Twojego mensza (teraz masz kolejny powod, zeby obejrzec i sprawdzic).
-
hjuston
2007/06/08 03:54:09
wlasnie gadalam przed chwila z mezem. zakonczyli biking trip w wine country. mam nadzieje, ze bawia sie lepiej niz bohaterowie filmu- sideways.
a film juz czeka w kolejeczce w netflixie. nawet go pchnelam do gory.
-
zmroki
2007/06/10 13:03:37
NO prosze.. ciekawy obraz moze z tego wyjsc... mi osobiscie widok tego mostu przypomnial bardzo inensywny sen z tym mostem w roli glownej. ;) Zobacze wiec z przyjemnoscia :)
-
hjuston
2007/06/28 23:13:59
obejrzalam. az sie skoczyc chce... tak troche dziwne wydawalo mi sie to podgladanie i czekanie na skoczkow w oddali.
-
hjuston
2007/06/28 23:17:13
to znaczy skoczyc sie chce nie po to aby popelnic samobojstwo, tylko dlatego ze tak pieknie ten most zostal ukazany. byl taki bardzo nieruchomy. jakkolwiek to nie zabrzmi. nieruchomy, obserwujacy te wszystkie smierci, skoki, spacery. ten caly ruch...
-
2007/06/28 23:42:27
Prawda? Jakby jakis magnes przyciagal nas do tego mostu.