O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Open Water

Open Water (Ocean strachu). Reżyseria Chris Kentis. W rolach głównych: Blanchard Ryan i Daniel Travis.

Zafundowałam sobie „straszną niedzielę” oglądając najpierw „Milczenie owiec”, a potem „Open Water”. Hannibal the Cannibal może był i demoniczny, ale na pewno nie tak przerażający, jak bohaterowie drugiego planu „Open Water”. Siedziałam ściskając poduszkę pod brodą, bo patrzeć i słuchać się nie dało. To znaczy dało się, ale oglądanie takich filmów to jednak nie na moje nerwy.

A fabuła jest prosta, oparta na autentycznych faktach. Daniel i Susan, para zapracowanych Amerykanów wyjeżdża na upragnione wakacje w tropiki. Oboje uwielbiają nurkowanie, więc któregoś ranka razem z grupą podobnych zapaleńców wypływają, aby ponurkować w otwartym oceanie. Kiedy po kilkudziesięciu minutach nurkowania wracają na powierzchnię, odkrywają ze zdziwieniem, że łódź zniknęła, a oni znajdują się na środku oceanu.  W wyniku pomyłki przy liczeniu uczestników wycieczki łódź wróciła do portu, a nikt nie zorientował się, że brakuje dwójki Amerykanów. Daniel i Susan zostają na otwartym oceanie, w wodzie pełnej rekinów.

To nie są kolejne „Szczęki”. Rekiny pojawiają się, ale nie w wersji spielbergowskiej jako dziesięciometrowe bestie, a jako integralna, choć przerażająca część ekosystemu. Napięcie w tym filmie zbudowane jest nie za pomocą sztucznej krwi i wypływających kończyn, a przez potęgowanie wrażenia izolacji dwójki bohaterów. Przypomniał mi się „Cube”, w którym bohaterowie zamknięci byli w pomieszczeniu, bez możliwości ucieczki. „Open Water” operuje podobnym, choć przewrotnym schematem. Nic przecież nie ogranicza Daniela i Susan, a jednak są uwięzieni, odcięci od świata i z nikłymi szansami na pomoc.

Reżyser bardzo sugestywnie pokazał emocje bohaterów – od niedowierzania, przez frustrację, złość i gniew prowadzące do kłótni i oskarżeń, do zniechęcenia i pogodzenia z losem. W „Open Water” na pozór niewiele się dzieje, a film wręcz mógłby wyglądać na nudny. Czytałam bardzo rozbieżne opinie w internecie – od zachwytów po stwierdzenia, że ten film to dno. Trzy czwarte filmu rozgrywa się na spokojnym oceanie, a ciszę przerywa tylko delikatny szum fal i rozmowy Daniela i Susan. Film sprawia wrażenie dokumentu, kręconego kamerą z ręki. To prawda, że nie ma w tym filmie akcji, do jakiej przyzwyczaiło nas kino sensacyjne. Gdy jednak obok niespodziewanie widać płetwę rekina albo słychać pluśnięcie przepływającej gdzieś obok ryby, wierzcie mi, że skakałam na kanapie z wrażenia. Reżyser znakomicie poradził sobie z trudnym zadaniem zbudowania napięcia i grozy bez epatowania krwawymi obrazami. Film ściska za gardło i serce. Zakończenia oczywiście nie zdradzam. Jak ktoś bardzo ciekawy, to i tak znajdzie w necie co i jak.

środa, 20 czerwca 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/06/20 05:35:53
ja tez podobnie ten film przezylam. pamietam, ze po obejrzeniu dosc dlugo bylam zla. tak generalnie na ta historie.
moja przyjaciolka z polski uczy sie wlasnie nurkowac. co prawda nie na oceanie a nad jeziorem. (tzn na basenie, ale byli nad jeziorem ostatnio). bardzo ja podziwiam, bo ja bym chyba umarla ze strachu.
-
2007/06/20 16:35:11
Mnie tez jakos nie ciagnie do nurkowania, choc plywac uwielbiam. Rekinow boje sie i zawsze, gdy widze ludzi plywajacych gdzies w oceanie w jakichs tropikach albo chocby w Kalifornii, to mam mieszane uczucia.
-
2007/06/20 23:44:01
Dobrze ze ja w wiekszosc juz filmy ktore polecasz ogladalem. Bo inaczej musialbym Ciebie pozbawic dostepu do tego bloga bo piszesz prawie streszczenia filmow :)
A film zaskakujaco dobry, swietny pomysl z uzyciem kamer cyfrowych.
-
2007/06/21 03:53:34
na faktach autentycznych powiadasz ? mhm...
-
2007/06/21 05:17:29
ja poprosze o zdradzenie zakonczenia, bo ja tego dobrowolnie sama nie zobacze! ;O)
-
2007/06/21 21:28:09
Chcialbym wteym miejscu przeprosic za moje nieodpowiedzialne teksty! Niniejszym przyznaje ze filmowy blog Ani czyta mi sie z niczym niezmacona przyjemnoscia! Howgh! Czekam na opisy filmow Polanskiego....Z gory dziekuje i prosze o pokute i rozgrzeszenie.
m
-
2007/06/21 22:37:52
Nie no, nie wyglupiaj sie. Tam "u Ciebie" to bylo w zartach. Gdybym nie chciala zeby czytelnicy komentowali, to wylaczylabym opcje zostawiania komentarzy. A ja bardzo lubie, jak komentuja.
-
2007/06/22 02:05:44
wlasnie! i tu sie z Toba jak zwykle zgadzam droga Aniu.
-
2007/06/24 13:22:56
lekko zatrważający film. Pamiętam, że gdy jakiś czas po obejrzeniu Oceanu strachu miałem się wykąpać w morzu, to miałem lekkiego pietra...
-
2007/06/25 22:40:45
Witam i polecam swoja recenzję powyższego filmu.
Poza tym bardzo podoba mi się sepiowata fotografia będąca wizytówką bloga.
Pozdrawiam
-
2007/06/25 22:51:49
Dziekuje, tez jestem calkiem zadowolona z nowego wygladu :-) Ide do Ciebie czytac.
-
Gość: hecer, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/04 10:29:57
sorrka ze sie czepiam...ale nie mowi sie "na faktach autentycznych" tylko "na faktach". Bo fakty sa zawsze autentyczne. Tak jak nie mowi sie "bardzo piekna" - wystarczy "piekna";)

Na porownanie z Milczeniem owiec moze zaslugiwac tylko film naprawde wybitny. Kreacja Hopkinsa to majstersztyk, dzielo samo w sobie. Rezyseria Jonathana Demma rowniez genialna (chocby za te jedna scene gdy ekipa FBI wchodzi do domu gdzie ma mieszkac bufflo bill i jednoczesnie Clarice naciska guzik dzwonka...:ge-nial-ne!). Czy za Clarice idacaca korytarzem wiezienia na 1sze spotkanie z Lecterem..

Rekiny czy Hopkins? Wole ogladac Hopkinsa. W kinie;)
-
2007/07/06 18:26:27
Witam Hecera. Nie bylo moim zamiarem porownac tak dwoch roznych filmow. Tak sie tylko zlozylo, ze obejrzalam je tego samego dnia. Rekiny z "Open Water" przestraszyly mnie bardziej niz Lecter, ktorego widzialam juz po raz kolejny, wiec wiedzialam co i jak. I tez wole Hopkinsa w kinie niz rekiny w telewizorze. Pozdrawiam.