O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Niebezpieczne związki

Niebezpieczne związki. Reżyseria Stephen Frears. W rolach głównych: Glenn Close, John Malkovich, Michelle Pfeiffer.

I znowu Stephen Frears w Bez popcornu. Tym razem na tapecie jego genialna ekranizacja powieści Choderlosa de Laclosa pod tym samym tytułem. Kto czytał, ten wie, że de Laclos napisał powieść w formie listów. Książka jest zapisem korespondecji między markizą de Merteuil, hrabią Valmontem, panią de Tourvel i pozostałymi bohaterami. Napisanie scenariusza na podstawie osiemnastowiecznych listów na pewno nie było łatwe, ale zadanie ułatwił sam de Laclos i jego świetna proza, Christopher Hampton tylko ubrał to w szaty nadające się do przeniesienia na ekran, a Frears sfilmował. Zachował przy tym cześciowo klimat powieści poprzez włączenie epistolarnych motywów, jak choćby sceny pisania listów, które Valmont kaligrafuje na papierze leżacym na plecach jego kochanek.

Postaciami pierwszoplanowymi są markiza De Merteuil i hrabia De Valmont. On cieszy się zasłużoną opinią bawidamka, flirciarza i kobieciarza. Ona uchodzi za stateczną i rozważną damę. Pod warstwą pudru kryje się jednak prawdziwa modliszka, która już od wczesnych lat uczyła się sztuki mistyfikacji, pozoranctwa i krętactwa. Jej mottem jest „wygrać lub umrzeć”, a ulubionym słowem „okrucieństwo”. Oboje, dzięki przynależności do warstwy arystokratycznej i pomimo swoich ekscentrycznych charakterów i stylu bycia, są powszechnie poważani i przyjmowani na salonach.

De Merteuil, zraniona przed laty przez swego kochanka, proponuje Valmontowi uwiedzenie Cecylii De Volanges, przyszłej żony swojego byłego partnera, który ponad wszystko ceni sobie dziewictwo i klasztorne wychowanie potencjalnej żony. Valmont początkowo odmawia wymawiając się, że byłby to dla niego zbyt łatwy łup, który popsuł by mu reputację. Hrabia planuje zarzucić sidła na prezydentową De Tourvel, kobietę nieposzlakowanego charakteru, opinii i wartości, a nic nie znaczący romans z Cecylią byłby nieporzebną przeszkodą. Markiza, rozczarowana odmową hrabiego ma jednka do niego dużą słabość i proponuje mu jednak swego rodzaju zakład: jeśli hrabia dostarczy jej pisemny dowód niewierności pani de Tourvel, ona odda mu swoje wdzięki jako nagrodę za zdobycie prezydentowej. Rozpoczyna się gra, w której jest dwoje rozgrywających, a zmieniają się tylko pionki.

Dlaczego lubię ten film? Bo pokazuje fascynujący świat francuskiej arystokracji i nie jest to świat wymyślony na potrzeby filmu w XX wieku, ale obraz, który de Laclos utrwalił na kartach powieści. Te wszystkie spiski, knowania, podstępy, gierki, zazdrość, zawiść i wyrachowanie były częścią tamtego okresu, w którym uczucia i seks były dużo większym tabu niż dziś. Romanse były więc skrzętnie ukrywane, kochankowie przyjmowani w tajnych buduarach, ale jak pokazuje przykład markizy, można było cieszyć się rozkoszami życia bez narażenia się na powszechne potępienie. Wystarczyło tylko trenować wbijanie widelca w rękę pod stołem, a na twarzy trzymać szeroki uśmiech, aby nie dać się ponieść emocjom i zawsze mieć pełną kontrolę nad sytuacją.

No i poza tym, jak nie lubić tego filmu, gdy para aktorska Glenn Close i John Malkovich tworzy tak znakomity duet? On zblazowany kawaler, z drwiącym uśmieszkiem na twarzy, ona prawdziwa femme fatale. Oboje bezlitośni, wyrachowani, podstępni, rozpieszczeni i znudzeni prozą życia szukają nowych podniet, nie bacząc na uczucia innych. Oboje wiecznie grają i udają, nawet jako sprzymierzeńcy nie odkrywają przed sobą wszystkich kart. A gdy staną się wrogami, to już tylko „win or die”.

Piszę dosyć niefrasobliwie o tym filmie pełnym zamierzonego okrucieństwa i igrania z uczuciami, ale coś w jego konstrukcji sprawia, że ogląda się go bardzo lekko (może mniej pod koniec). Można się wsłuchać w rytm muzyki, bodajże granej na klawesynie i zobaczyć, jak film skacze w jej rytm. Pam-pam-pam, tu Cię mam, pi-pi-pi, gonisz Ty, pum, pum, pum, będzie bum-bum. I do tego te szerokie kiecki, gorsety, peruki, pudry kaftany. Uczta dla oka, pożywka dla duszy. Jeden z moich ulubionych filmów.

wtorek, 12 czerwca 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/06/17 01:09:47
Nie czytalem recenzji Ani, bo znajac ja jest zakochana w tym filmie, i ja tez uwazam ten film za rewelacyjne arcydzielo. Narracja niespieszna ale za to niesamowicie dramatyczna, uczucia ktore wprost wylewaja sie z ekranu w taki sposob ze wszystko jest strawne i przejrzyste (pewnie to z powodu ksiazki) No i ta gra....Glenn Close, Malkovich, Pfeiffer. Ten film trzeba ogladac przynajmniej dwa razy do roku...tak samo jak "Amadeusa"
-
2007/06/17 18:22:42
Swiete slowa.
-
2007/07/03 12:33:02
polecam do kolekcji 'śmieszność' patrice leconte z fanny ardant - francuska arystokracja w pałacach i pojedynki na żarciki, ośmieszanie i demaskowanie - kto wie, czy nie lepsze od niebezpiecznych związków
-
2007/07/03 16:33:35
Dzieki i witam na blogu.
-
Gość: isabele, *.w83-202.abo.wanadoo.fr
2009/11/29 18:47:32
Widzialam ten film juz 20razy w wersji francuskiej ..wersja Altmna jest kiczowa .