O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Życie na podsłuchu

Życie na podsłuchu (The Lives of Others). Reżyseria Florian Henckel von Donnersmarck. W rolach głównych: Ulrich Mühe, Sebastian Koch, Martina Gedeck.

Zbesztana przez koleżankę, słusznie wypominającą mi, że czas najwyższy zapoznać się z tym filmem, poszłam w końcu do kina. A gdy wyszłam, to byłam zła na siebie, że nie zobaczyłam The Lives of Others wcześniej, bo jest to film rewelacyjny.

Oglądałam w towarzystwie męża, który świat totalitaryzmu zna tylko z książek, filmów oraz moich opowieści o pustych półkach PRLu i oddawanych milicji paszportach.  Dla niego tamta rzeczywistość jest obca i czasem trudna do zrozumienia. Działalność Stasi przedstawiona w „Życiu na podsłuchu” kojarzy mu się z książkami Orwella i fantazją literacką. Komuś wychowanemu w realiach wolności słowa, niełatwo zrozumieć, że państwo mogło wyhodować system kontroli obywateli, który otaczał ich szczelną pajęczyną podejrzeń, infiltracji i nieufności. Przedstawicielem tego systemu jest kapitan Wiesler, oddany sprawie specjalista od podsłuchów, który szkoli młode kadry enerdowskiej Stasi. Wiesler zostaje przydzielony do inwigilowania pisarza Georga Dreymana, który choć w przyjaźni z socjalistyczną władzą, wydaje się jej podejrzany mimo to. Mieszkanie Dreymana zostaje okablowane podsłuchami, a kapitan urządza stację nasłuchową na strychu domu, w którym mieszka pisarz. Dreyman związany jest z aktorką Christą-Marią Sieland, która na swoje i pisarza nieszczęście wpada w oko jednemu z ministrów.

Z samotnej dziupli na strychu Wiesler podsłuchuje życie pary, pełne namiętności mimo trójkąta z ministrem i wypełnione prawdziwą miłością. Każdego wieczora kapitan wraca do swojej prywatnej dziupli w wielkiej płycie, do mdłych obiadków i zimnej samotności, przerywanej jedynie od czasu do czasu wizytą prostytutki. Wiesler uświadamia sobię pustkę własnej egzystencji i zaczyna żyć życiem podsłuchiwanej pary, a w twardej skorupie pracownika Stasi pojawią się rysy i pęknięcia. Sytuacja komplikuje się, gdy bliski przyjaciel Dreymana popełnia samobójstwo, co staje się przyczynkiem do artykułu o zatajanej przez władze liczbie samobójstw w NRD. Pisarz anonimowo publikuje artykuł w zachodnioniemieckiej prasie, a kierownictwo Stasi dostaje szału próbując odgadnąć, kto jest autorem.

Film von Donnersmarcka jest filmem, który polscy krytycy chcieliby zobaczyć podpisany polskim nazwiskiem. Niech to zabrzmi nawet śmiesznie, ale jest to film, który ja jako Polka i kinomanka chciałabym, aby był zrealizowany na podstawie naszej historii, dramatycznej i bez Stasi. Pada w filmie zdanie, że po upadku komunizmu artyści stali się bezpłodni, a ich największe dzieła zostały stworzone pod presją systemu, którego upadek wykastrował ich twórczo. Czyż nie to właśnie obserwujemy w naszej rodzimej kulturze? Mąż powiedział, że nie jest artystą ten, kto nie umie czerpać z otaczającego świata, bez względu na to, czy jest to świat totalitaryzmu, czy wolnej myśli. Jest to dość radykalne stwierdzenie i idąc za nim należałoby się więc zapytać, czy Wajda przestał był artystą po 1989 r.? Odpowiem sobie, że nie, ale z drugiej strony, jak gdzie jest jego spowiedź artystyczna? Jak zrobili to inni? Czy zrobili to w ogóle?

To tylko jedno z wielu pytań, które nasunęły mi się po projekcji. Socjalistyczny świat został pokazany w „Życiu...” takim, jaki był: zakłamany, podszyty podejrzeniem, utrzymujący ludzi w wiecznym strachu i niszczący przejawy myślenia innego niż jedyne słuszne. System łamiący talenty, charaktery i osobowości zaczyna pękać od środka, gdy jego pracownicy z maszyn zamieniają się w ludzi. Nie ma w tym filmie fałszywych nut, niepotrzebnej martyrologii, rozliczania się z przeszłością i kombatanctwa. Jest to film według mnie doskonały. A ostatnie padające z ekranu słowa są po prostu genialne. Polecam gorąco wszystkim maruderom takim, jak ja, którzy jeszcze nie widzieli (i nie słyszeli) „The Lives of Others”.

czwartek, 31 maja 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: radarek123, *.hsd1.il.comcast.net
2007/05/31 03:22:22

No to chyba bedzie trzeba sie na to przejsc, bo netflix na razie nie wie kiedy bedzie dvd.

Tak mi sie cos pomyslalo, ze chociaz urodzile sie i troche pozylem w tej komunie to tak naprawde nie wiem co to totalitaryzm. Jedyna niedogodnosc ktora teraz mi przychodzi do glowy to to ze nie moglem wczesniej wyjsc z przedszkola, bo rodzice musieli pracowac jak bozia przykazala a nie jak sie pracowalo i nie mogli mnie wczesniej zabrac. Byly jakies tam kartki i takie tam ale to byl problem doroslych, a to ze ludzi trzymali w wiezieniach to i ja sie dowiedzialem tak naprawde z ksiazek ...

A film podobny troche do Goodbye Lenin czy nie za bardzo ?
-
2007/05/31 05:06:16
Witam Radarka. Tak zabawnie jak w Goodbye Lenin na pewno nie jest. Ba, w ogole nie jest zabawnie.
Masz troche racji z tym totalitaryzmem. My w sumie zylismy w socjalizmie, a totalitarne spoleczenstwo to tak naprawde po wschodniej i zachodniej granicy.
-
2007/05/31 05:13:38
told ya...
podobnie sie czulam ogladajac ten film. tak jak w przypadku "grbavicy" az serce peka ze w polsce nie moze powstac wartosciowy film, a przy okazji wychodzi na jak ze problem wcale nie tkwi w ograniczonym budzecie...
-
2007/05/31 05:26:05
Yup, you did.
-
olijanna
2007/05/31 14:30:11
Polecam ten film! Jest naprawde niesamowity i bardzo prawdziwy! Obejrzalam go w Berlinie, w kinie mieszczacym sie niedaleko siedziby Stasi czyli jakby w centrum tej historii. Uwazam, ze ten film wpisuje sie genialnie wlasnie w historie DDRu, przy czym pozostaje uniwersalny. DDR to bylo potwornie ponure panstwo z zaszczutym spoleczenstwem. Do dzis ci ludzie sa jacys inni, mam wrazenie, ze duzo gorzej znosza transformacje niz np: Polacy.
-
2007/05/31 21:39:23
Witam
Film jest rewelacyjny, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Gdzieś na moim blogu jest jego recenzja.
Droga autorko bloga (a może Autorko Bloga? :) W Polsce tego typu film nie powstanie zbyt szybko. Gdzieś w Polakach tkwi bardzo mocno zakorzeniona wrogość do samych siebie. Historia jest jedną z najsilniejszych impulsów do wybuchów najróżniejszych aktów agresji. Rozliczeniowy film nie powstanie choćby przez polityków, którzy zaraz wokół niego wybudują barykadę. Jedni będą bronić rozliczenia, drudzy w osobie reżysera będą szukać żyda/masona/agenta/sprzedawczyka/lewaka/kurwiarza idt. *niepotrzebne skreślić. Jeśli w Polsce dalej nie potrafi się merytorycznie i spokojnie dyskutować np. o wydarzeniach w Jedwabnem, to jak w spokoju może powstać film rozliczeniowy czy to o wiernych żołnierzach komunizmu czy o nim jako systemie totalitarnym. Rozpętałaby się gigantyczna burza, w której film byłby tylko mało znaczącym szczegółem w polskim kotle insynuacji,pieniactwa,niekompetencji czy wreszcie zwykłego chamstwa.
A Wajda? A dlaczego ona takie film ma robić? Przecież Droga Autorko Wajda to nie to pokolenie, które miałoby rozliczać komunę. Jego trauma to Powstanie Warszawskie i Armia Krajowa. O tym zrobił dwa GENIALNE filmy, należące do KANONU KINA śWIATOWEGO - Kanał oraz Popiół i diament (dla mnie Polak nie znający tych filmów to .... proszę wstawić jakieś brzydkie słowo). O komunizmie, jego historii i niszczycielskiej sile, zrobił przecież Człowieka z marmuru i nadzorował film Bugajskiego Przesłuchanie (KONIECZNIE !!!).
Pozdrawiam
-
2007/05/31 21:46:11
Wajda to oczywiście nie "ona". Błąd klawiaturowy :)
-
2007/05/31 23:04:33
Irku,
(Wystarczy "autorka bloga", odpowiadajac na Twoje pytanie o litery wielkie i male.)
Z tym Wajda to byla bardziej przenosnia niz zarzut. Slusznie mowisz, ze on juz swoje zrobil i rozliczyl sie z komuna. Chodzilo mi o to, ze po 1989 nie powstal film, ktory jakoscia zblizalby sie to tego, co polska kinematografia wyprodukowala przed upadkiem komunizmu. Moze tylko "Dlug", nie wiem, czy cos jeszcze, bo z polska kinematografia jestem na bakier. Pojawiaja sie filmy dobre, poprawne, ale ile z nich zapadlo nam w pamiec? Mi tylko "Dlug", "Psy" i "Cwal" Zanussiego. I to jest smutne, bo karmimy sie przeszloscia, szkola polska, Wajda i jego Oskarem, a nie widac, zebysmy kontynuowali te piekne tradycje. Ani mlodzi, nieobciazeni komunizmem, ani starsze pokolenie nie jest w stanie robic filmow, ktore nie musza byc od razu drugim "Czlowiekiem z marmuru", ale po prostu dobra filmowa robota.
Temat rzeka.
Dziekuje za komentarz Tobie i pozostalym czytlenikom.
-
Gość: michal.broniszewski, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/06/01 21:53:05
znakomite kino - zgadzam się z powyższym watkiem, taki film jeszcze długo nie powstanie w Polsce.Nad czym możemy tylko ubolewać....
-
hjuston
2007/09/07 06:10:01
wlasnie obejrzalam. wspanialy film.
-
2007/09/07 16:45:19
Ano :-)
-
nomaderro
2011/08/08 20:35:37
Długi film, który trzyma w napięciu - choć nic się nie dzieje... Ciężki, ale genialny!