O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Malowany welon

Malowany welon (aktualnie w kinach w Polsce). Reżyseria John Curran. W rolach głównych: Naomi Watts i Edward Norton.

Przez całe stulecia, rodzice aranżowali małżeństwa swoich dzieci, a względy społeczne, kulturowe i finansowe były ważniejsze niż uczucia. Panna na wydaniu musiała znaleźć kawalera i opuścić dom rodzinny, najlepiej przed dwudziestym rokiem życia. Bohaterka „Malowanego welonu”, Kitty jest odmiennego zdania. Uważa konieczność wyjścia za mąż za staroświecki obyczaj, ale gdy jej własna matka ripostuje, że rodzina nie zamierza jej wiecznie utrzymywać, Kitty przyjmuje niespodziewane i szybkie oświadczyny Waltera, młodego bakteriologa i wyjeżdża z nim do Szanghaju.

Tam Kitty odkrywa, że mąż bardziej pochłonięty jest pracą naukową niż zabawianiem młodej żony. Jego uporządkowany tryb życia kłóci się z lubiącą zabawę, taniec i gry Kitty, toteż gdy kobieta poznaje przystojnego dyplomatę, nawiązuje z nim namiętny romans. Walter dowiaduje się o tym szybko i stawia Kitty ultimatum: albo on wnosi sprawę o rozwód i robi z tego publiczny skandal (a rzecz dzieje się w latach 20. XX wieku) albo ona wyjeżdża z nim na głęboką chińską prowincję, gdzie on zgłosił się na ochotnika, aby walczyć z epidemią cholery. Kitty, odrzucona przez kochanka, nie ma wyjścia, jak jechać z mężem do interioru, w którym oprócz śmiertelnej choroby, rosną także antybrytyjskie nastroje.

Edward Norton jako Walter jest jak zwykle świetny. Jego bohater jest zraniony głęboko zdradą żony, ale nie powstrzymuje go to przed rozdrapywaniem ran oraz pogrążaniem żony. Wyprawa w głąb Chin ma znamię niemal samobójczej misji mającej na celu ukarać Kitty, jak i samego siebie, za to, że kiedyś odważył się ją kochać. Walter, niemal z masochistyczną lubością obserwuje Kitty zagubioną w obcym jej kraju, pośród ludzi, których językiem nie mówi, z brakiem jakiegokolwiek interesującego zajęcia. Podczas gdy on poświęca całą energię na walkę z epidemią cholery, ona odchodzi od zmysłów, pozostawiona sama sobie, bez nadziei na mężowskie przebaczenie.

To mógłby być ckliwy melodramat osadzony w jak zwykle niezwykle fotogenicznej Azji, gdzie dwoje nieszczęśliwych ze sobą ludzi próbuje egzystować obok siebie i pomimo siebie. Rewelacyjne aktorstwo pary Watts-Norton oraz ciekawy wątek uczuciowy sprawiają, że „Malowany welon” jest piękną opowieścią o dwojgu ludziach, którzy uwiązani węzłem małżeńskim, szukają drogi do własnego i partnera serca. Jak na dzisiejsze standardy moralne, film może trącić myszką – zdrada zostaje jednoznacznie potępiona, rozwód oznacza towarzyski skandal, lekarstwem na więdnące małżeństwo jest ciężka praca u podstaw, a ówczesna polityka kolonialna Wielkiej Brytanii daleka była od poprawności politycznej. Nie zapominajmy jednak, że w latach dwudziestych ubiegłego stulecia, konkwenanse obyczajowe były ciut inne niż obecnie. Może nie ma tu finezji  „Fortepianu” Jane Campion ani namiętności „Kochanka” Jean-Jacqueca Annauda, ale i bez tego „Malowany welon” jest pięknym, kameralnym dramatem ze znakomitym duetem aktorskim. Film jest remakiem „Malowanej zasłony” z 1934 r. w reżyserii Ryszarda Bolesławskiego z Gretą Garbo w roli głównej.

wtorek, 29 maja 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/05/30 04:36:15
wlasnie ogladalam w zeszlym tygodniu i bardzo mi sie podobalo, tym bardziej ze uwielbiam nortona. troche zaluje ze nie poszlam do kina (wszystko przez oscarowa goraczke i nadmiar) bo zdjecia byly przepiekne i napewno lepiej wygladalyby na duzym ekranie
-
2007/05/30 05:58:52
A ja byam na "The Lives of Others", dreczona wyrzutami sumienia wywolanymi tu niedawno przez Ciebie. Co za film.
-
Gość: michal.broniszewski, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/06/01 21:54:10
zamierzam obejrzeć w przyszłym tygodniu - głównie ze względu na oboje aktorów, których bardzo lubię.
-
2008/04/20 10:01:54
Ciekawa historia małżeństwa, które odnajduje się na nowo, a tak na prawdę poznaje się od zupełnie innej strony, zwłaszcza Kitty, dostrzega w swoim mężu człowieka, pełnego poświęcenia, czułego i, wbrew pozorom, łagodnego, dla mnie 5 z małym minusikiem (żeby nie było tak idealnie).
-
2008/04/21 16:36:24
Dla mnie 4+ za niektore dluzyzny i nie do konca dobre zdjecia.