O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Disturbia

Disturbia (polski tytuł Niepokój, w kinach od 15 czerwca) Reżyseria D.J. Caruso. W rolach głównych: Shia LaBeouf, Carrie-Ann Moss i David Morse.

Amerykanie na filmy takie jak „Dziennik Bridget Jones”, „Pretty Woman” czy po prostu film zrobiony z myślą o kobietach mówią „chick flick”. Wczoraj odkryłam chyba nowy gatunek filmowy, który nazwałabym „guy flick”, bo gdy weszłam na salę kinową, to siedzieli na niej sami, na oko dwudziestoletni faceci. Normalnie ani jednej babki. Co jeden to w jakimś dracznym T-shircie, bojówkach, z komórką przy uchu. Czy ja czegoś nie wiedziałam o tym filmie, co oni zdążyli się wcześniej dowiedzieć?

Zaczyna się obiecująco. Po tragicznej śmierci ojca w wypadku samochodowym, Kale nie może dojść do siebie i wyładowuje swoją frustrację na nauczycielu hiszpańskiego, powalając go zdaje się prawym prostym. Trafia przed oblicze sędziego, który wymierza mu karę a’la Martha Stewart i nakłada na chłopaka areszt domowy na trzy miesiące. Kale dostaje obrożę na nogę i zakaz ruszania się poza dom i podwórko. Jakby tego było mało, matka (Carrie Ann Moss, bardzo inna od matrixowej Trinity) odcina go od dostępu do gier i iTunes. Chłopak nudzi się niemiłosiernie do czasu, gdy do domu obok wprowadza się małżeństwo z nastoletnią córką, która od razu zwraca uwagę chłopaka. Kale zaczyna podglądać sąsiądkę. Przy okazji obserwuje też sąsiada, dość tajemniczego samotnego mężczyznę w średnim wieku i po krótkim czasie zaczyna podejrzewać, że może być on mordercą kobiet, o którym rozpisują i trąbią media.

Nietrudno w tym filmie dopatrzeć się skojarzeń z filmem Hitchcocka „Okno na podwórze”. Tam Jimmy Stewart był uwięziony w mieszkaniu z nogą w gipsie. Niemal cały film osadzony był w jego mieszkaniu i, podobnie jak w „Disturbii”, główny bohater śledził sąsiadów, podejrzewając, że apartament naprzeciwko jest sceną morderstw. Nawiązania do Hitchcocka są więc oczywiste, ale nie łudźmy się, że „Disturbia” jest drugim „Oknem”. Osadzony we współczesnych realiach film jest raczej portretem dzisiejszych nastolatków, którzy żyją w technokratycznym świecie wypełnionym telefonami komórkowymi, komputerami, grami i telewizją niż obrazem amerykańskiego społeczeństwa, jak, przynajmniej mi, sugerował tytuł. Spodziewałam się bardziej rozbudowanego wizerunku „suburbii”, czyli amerykańskich przedmieść, ale poza wyświechtaną prawdą, że w okolicy mieszkają ładne dziewczyny i seryjni mordercy, reżyser nie tracił czasu na analizy socjologiczne. Wprawdzie przez większą część film był interesujący, ale brakło suspensu, jakim tak znakomicie posługiwał się Alfred. Dopiero sceny finałowe dostarczają widzowi trochę dreszczyku emocji.

Schematyczność i brak głębszego spojrzenia na współczesną Amerykę mogłabym reżyserowi wybaczyć i na jakieś 5 minut przed zakończeniem filmu myślałam, że dodam go do „Dobrych”. Ale sceny kończące film, już po dramatycznym finale, okazały się tak zupełnie nie na miejscu, że film spadł do kategorii „Kiepskie”. Miałam wrażenie, że końcówka została domontowana do całości jakby na życzenie szefów wytwórni filmowej, którzy Broń Panie Boże nie chceli jakichś bardziej wysublimowanych wniosków na koniec. Nie wiem, dlaczego reżyser nie zakończył filmu jakimś niedopowiedzeniem lub znanym z thrillerów czy horrorów znakiem, że zło nadal się gdzieś czai. Miałam być disturbed przez ten film, a wyszłam bardzo disappointed.

czwartek, 24 maja 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: michal.broniszewski, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/06/01 21:55:51
...a Shia LeBeouf już niedługo w Polsce w dwóch filmach - właśnie w "Niepokoju" a potem w sierpniu w "Transformers"
-
2007/06/01 23:36:25
Widzialam zapowiedz Transformersow - bardzo powazna, zadne tam dum dum i lubu dubu, tylko niemal dramat z robotami w tle. Pewnie bedzie nastepny letni blockbuster.