O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Maria Antonina

“Maria Antonina”. Reżyseria: Sofia Coppola. W rolach głównych: Kirsten Dunst, Jason Schwartzman, Marianne Faithfull.



Istnieje gatunek filmu zwany kostiumowym, gdy akcja rozgrywa się w XVII bądź XVIII wieku, a bohaterowie ubrani są w stroje z epoki. Takim właśnie filmem jest najnowszy film Zośki Coppoli “Maria Antonina”. Film dostał zasłużonego Oskara za kostiumy i są one jedynym dobrym akcentem tego filmu.

Poznajemy Antośkę, gdy w wyniku zaaranżowanego małżeństwa wyjeżdża z ojczystej Austrii do Francji, aby poślubić przyszłego króla Ludwika XVI. Dwór francuski, początkowo jest niechętny młodziutkiej królowej i nie omieszka naśmiewać się z jej nieskonsumowanego małżeństwa z Ludwikiem i braku potomka. Matka, królowa Maria Teresa, drąży jej dziurę w brzuchu, aby doprowadziła do aktu fizycznej miłości, bez którego jej pozycja na dworze nie wydaje się być pewna, a alians francusko-austriacki zagrożony. Maryśka czuje się więc nieszczęśliwa i niepewna jutra. Dopiero, gdy poznaje członków francuskiej arystokracji, którzy balują do rana i wydają stosy pieniędzy na rozrywki, jej życie nabiera rumieńców, a ona sama rzuca się w wir zabawy, wydając przy tym bajońskie sumy na stroje, biżuterię i wszelakie zachcianki.

Po niezwykle udanym “Lost in Translation”, który zbierał pochwały po obu stronach globu, “Maryśka Antośka” ani się umywa do subtelnego “Między słowami”. Doprawdy nie wiem, jaki był zamiar Coppoli, gdy zabierała się za ten projekt. Czy chciała nakręcić opowieść o francuskiej królowej, która oddała głowę pod gilotynę czy teledysk dla MTV? Wyszedł jej niepoważny film o poważnych wydarzeniach, w konwencji opowieści dla ucznia z amerykańskiej high school, który oglądając ten film mógłby pomyśleć, że królowa Antonina to zakręcona laska była. Chodziła na imprezy i bale przebierańców, grała w karty i kości, romansowała, paliła opium, wybierała peruki i buty przez całe dnie, jednym słowem była cool and hip. W filmie prawie nie ma wzmianek o ówczesnej sytuacji politycznej oraz bolączkach absolutystycznej Francji, a oglądamy wyłącznie beztroskie życie Antośki, mącone jedynie tymczasową oziębłością seksualną męża, plotkami na dworze i wyborem między różowymi a niebieskimi butami. Dużo jest różowego koloru na ekranie, który jeszcze bardziej podkreśla styl Barbie, jaki wybrała Coppola. Na podkład muzyczny Coppola wybrała muzykę, którą określiłabym modern punk, przez co film sprawiał wrażenie wideo w strojach sprzed rewolucji francuskiej. Kicz jednym słowem, który, jak mi się wydaje miał pomóc w przetrawieniu filmu przez amerykańską publiczność. Nie wiem tylko, kto z tej publiczności miał go oglądać – nastolatki wolą pościgi i s-f, a dorosłych kino w kolorze waty cukrowej już nie interesuje.

Uważam “Marię Antoninę” za artystyczną porażką Coppoli. Popkulturowa papka w kostiumach z XVIII wieku nie mówi nic o Francji tamtych czasów, a królowej Antoninie nie wystawia najlepszego świadectwa. Kirsten Dunst jako królowa zagrała poprawnie, ale to za mało, aby zatuszować inne słabości. Coppola być może miała w zamiarze film o historii w nowoczesnej formie, gdzie kostium byłby estetycznym dodatkiem, a nie obciążeniem, ale hybryda filmu kostiumowego z teledyskiem MTV zupełnie się jej nie udała. Nie dziwię się więc, że po pokazie filmu na festiwalu w Cannes wiosną 2006 film został wygwizdany. Gdybym tam była, też bym gwizdała.

niedziela, 25 marca 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/03/25 19:14:49
monsz widzial w samolocie. stwierdzil, ze niezla szmira.
-
2007/03/26 19:52:50
szkoda ze tak mlodej Coppoli niewyszlo :O( LostInTranslation jest dla mnie do dzis wielkim wydarzeniem filmowym i nawet jesli ogladalam milion razy, to zawsze mnie powala na kolana ta historia i sposob jej opowiedzenia... mysle, ze od Sofi mozna wymagac wiecej. i po co zrobila cos takiego? glupia przeciez nie jest! a moze jest??? :O|
-
2007/03/26 20:11:59
W sytuacjach, gdy rezyser albo dobry aktor po udanym, ambitnym projekcie kreci taki kicz, mysle, ze po prostu ma w kontrakcie zapisane, ze musi wyprodukowac tyle i tyle filmow na rok i ten kiczowaty to wlasnie w ramach wypelniania kontraktu. Disappointing.
-
Gość: michal.broniszewski, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/03/26 23:26:30
a ja tam myślę, że film nie był taki zły. Miał dość specyficzną konwencję, ale charakterystyka budowania postaci i styl "samotniczki" Sofii Coppoli udało się zachować.
-
2007/03/26 23:46:08
Poczekajmy na kolejny film, moze sie wtedy zgodzimy w ocenie :-)
-
Gość: , *.neiu.edu
2007/05/03 00:40:56
film mial na celu ukazac cukierkowosc i sie udalo
super zrealizowany z super polaczona muzyka brytyjskiego popu. proponuje ogladnac jeszcze raz i zwrocic uwage na symbolike, ciekawy montaz i niezla prace kamer.