O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
High Fidelity

„High Fidelity” („Przeboje i podboje”). Reżyseria Stephen Frears. W rolach głównych John Cusack, Jack Black, Catherine Zeta-Jones, Tim Robbins.

Tym razem mam do zrecenzowania prawdziwe “wash&go”, czyli dwa w jednym, bo raz, że film „High Fidelity” wyreżyserował Stephen Frears, którego filmografię sumiennie ostatnio ogladam, a dwa, że akcja dzieje się w Chicago. Miasta jednak nie widać za dużo. Jest parę widoczków z centrum i mostów nad Chicago River, do tego telepiąca się w oddali kolejka i tyle. Na szczęście pada nazwa „Milwaukee”, która w sercu każdego mieszkającego w Chicago Polaka przywołuje (nie)zapomniane wrażenia polskich sklepów spożywczych, zapachu mielonych z restauracji „Czerwone Jabłuszko”, Polameru i rodaków w sandałach nałożonych na skarpetki. Na Milawaukee Avenue mieści się sklep z płytami winylowymi, którego właścicielem jest Rob Gordon, główny bohater ekranizacji powieści Nicka Hornbego pod tym samym tytułem. Książkę („Wierność w stereo”, gratulacje za tłumaczenie tytułu i książki i filmu) czytałam parę lat temu, więc szczegóły nieco zatarły mi się w pamięci, ale wydaje mi się, że akcja osadzona była w Londynie. No, ale już taki urok prozy Hornbego, że gdy pisze o piłce nożnej, to robią z tego bejsbol („Fever Pitch”), a jak bohater mieszka pod Big Benem, to przenoszą go pod Sears Tower.

Frears poradził sobie z Hornbym na 4 z minusem. Film nie ma tej neurotycznej aury, która otaczała bohatera w powieści. Rob jest trzydziestoletnim facetem, który porządkuje swoje życie w  kategoriach „top five”: pięć najboleśniejszych rozstań w życiu, najlepszych piosenek w poniedziałek, najgorszych utworów w historii, najbardziej udanych akcji łóżkowych itp. Związki Roba rozpadają się jeden po drugim, a on sam z masochistyczną lubością rozpamiętuje przyczyny. Papier nadaje się do takich rozważań wyśmienicie, ale przenieść to na ekran i zachować ten depresyjny, dupkowaty z lekka kontekst jest sztuką niełatwą. Frears zastosował rozwiązanie najprostsze – pozwolił Johnowi Cusakowi (obsadowy strzał w dziesiątkę) monologować na ekranie niczym Rob w książce. Cusack, ubrany w spodnie rurki, czarny podkoszulek i wytartą skórzaną kurtkę bardzo przypomina Roba z książki i znakomicie wczuł się w rolę przegranego trzydziestolatka, który spędza niedzielne popołudnia z rodzicami w kinie (tego akurat w filmie nie ma), jego życie uczuciowe rozpada się raz po raz, a on sam czuje się zagubiony w rzeczywistości. Filmowi Frearsa ciut zabrakło tej dozy smutku i przygnębienia, jaki roztaczał książkowy Rob, epatujący kolejnymi „top five” raz po raz. Kryzys  bohatera, który tkwi w swoim jestestwie sprzed dziesięciu lat i nie dorasta do roli, jakiej wymaga od niego społeczeństwo, rodzina i dziewczyna ma wymiar bardziej komediowy niż w powieści, czego jednak nie można uznać za wadę, a wydaje mi się, że za autorskie podejście reżysera do materiału. Dojrzewanie bohatera jest pełne błędów i jest słodko-gorzkim odbiciem dzisiejszych trzydziestolatków, gdy „ja” zamienia się w „my”. 

Frearsowi jak zwykle udało się okiełznać aktorów, którzy grali, jak im zagrał, choć akurat Jackowi Blackowi popuścił wodze, a ten stworzył porywającą postać Barrego, współpracownika Roba w sklepie z płytami, który klientów pytających o Steviego Wondera wyrzucał za drzwi. Cusack był rewelacyjny i coraz bardziej lubię tego aktora. Wobec tego na zakończenie moje własne „top five”, czyli pięć najlepszych ról Johna Cusacka w filmach z jego udziałem, które widziałam:

#5 Cradle Will Rock

#4 Being John Malkovich

#3 Bullets over Broadway

#2 America’s Sweethearts

#1 High Fidelity

poniedziałek, 12 lutego 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/02/13 00:27:16
nie ogladalam tego filmu, ale tez bardzo lubie cusacka, wiec moze niedlugo zobacze.
-
2007/02/13 03:41:45
Obejrzyj, obejrzyj, o Lakeview tez cos tam mowia.
-
Gość: michal.broniszewski, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/02/13 21:20:29
mam wielki sentyment do tego filmu. Wspaniały soundtrack i bardzo "życiowy" scenariusz.
-
2007/03/19 04:13:54
jezeli dobrze pamietam to miejsce gdzie nagrywali ten film(sklep z vinylem)jest na rogu Milwaukee ,Des Plaines i Kinzie
co prawda nie ma tam takiego sklepu tylko zostal stworzony dla potrzeb filmu, jakby ktos chcial sobie zobaczyc to jest taki trojkatny budynek na zachod od "Bloomers"