O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Good Shepherd

“The Good Shepherd” (“Dobry agent”) Reżyseria Robert De Niro. W rolach głównych: Matt Damon, Angelina Jolie,Alec Baldwin, William Hurt, John Turturro. W polskich kinach od 23 lutego 2007.

Zapewne nie powinnam zaczynać recenzji od negatywnych spostrzeżeń i formułowań, ale przysięgam, że chyba pierwszy raz w życiu byłam tylko-tylko od wyjścia z kina po godzinie. Nie zrobiłam tego, bo mąż siedział obok i najwyraźniej oglądał z zainteresowaniem. To było długie 2 godziny i 40 minut.

Z tego, co czytałam “The Good Sheperd”, film wyreżyserowny przez Roberta De Niro miał być historią powstania CIA. Przeczytałam wywiad z De Niro, parę recenzji i słyszałam pozytywne opinie. Nie oczekiwałam filmu szpiegowskiego z gatunku Jamesa Bonda, ale inteligentnego dramatu politycznego. I nie mogę powiedzieć, że film jest głupi czy źle zrobiony, bo nie jest. Największa wada najnowszej produkcji De Niro jest powolność akcji i czas trwania. Gdyby odjąć te 40 minut z końcówki, to może dałoby się to jakoś zmęczyć. Domyślam się, że praca w wywiadzie nie wygląda jak w serii o 007 – szybkie samochody, kobiety, martini i przygody podnoszące poziom adrenaliny każdego dnia. I być może De Niro chciał przedstawić pracę wywiadowczą jako żmudny proces zbierania danych i ich analizowania. Być może miał także zamiar pokazać, jak raz wdepnąwszy w pracę w CIA nie ma od niej odwrotu, bo wpływa ona nie tylko życie zawodowe, ale i na prywatne. I to wszystko w tym filmie jest, ale w bardzo ciężkostrawnym sosie.

Film jest historią Edwarda Wilsona i jego oczami śledzimy, jak rodziła się CIA oraz destrukcyjny wpływ, jaki praca w organizacji miała na jego życie. I właśnie ta część filmu dotycząca prywatnego życia Edwarda, jego żony i syna jest najlepsza. W roli żony uwodzicielska Angelina Jolie, której pojawieniu się na ekranie towarzyszył głośny pomruk na sali kinowej. No, wyglądała pięknie; zagrała przekonywująco. Matt Damon jako Edward grał jedną miną gościa o stalowych nerwach i emocjach i wypadł lepiej niż w “The Departed”, gdzie próbował szarżować z ekspresją. No, ale wracając do filmu. Choć “The Good Sheperd” reklamowany jest jako historia CIA, to trzeba ją niemal wysysać z akcji. Być może miała to być taka sztuczka De Niro – w końcu CIA nie jest organizacją, o której wiadomo wszystko od A do Z. Może ta aura tajemniczości powstania organizacji miała być odpowiednikiem tego, co wiemy, a czego nigdy nie dowiemy się o CIA. Ale to po prostu się w filmie nie sprawdziło.

Mężowi film się podobał, a to powolne ujęcie tematu w szczególności. Gdy jednak zapytałam go, czy poleciłby ten film znajomym, powiedział, że nie. No właśnie. Problem, jaki mam z “The Good Shepherd” jest taki, że widzę, że jest to ciekawa historia, przyzwoicie zagrana, dobrze wyreżyserowana, ale też za długa i przez ta strasznie nużąca. Wolę stary “Bez wyjścia” (“No way out”) z Kostnerem. Jak dla mnie to był “The Bad Shepherd”.

Nie zdziwię się jednak, gdy “The Good Shepherd” znajdzie się w gronie filmów nominawanych do Oskara, a De Niro zmierzy się w wyścigu o statuetkę najlepszego reżysera ze swoim mentorem i przyjacielem Martinem Scorsese. The show must go on.

poniedziałek, 01 stycznia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
jgn
2007/01/16 21:32:47
zamierzam pójść na ten film, choć dopuszczam do siebie myśl, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż jest kiepski (amerykanie uwielbiają robić filmy 'demaskujące' mechanizmy rozgrywek agentów). Jakbyco, pocieszam się, że kostiumy będą ładne. :)

ps. od razu jak zobaczyłam polski trailer uderzyło mnie tłumaczenie tytułu. czy 'ludzie z branży' stwierdzili, że polacy są na tyle głupi by nie odkryć o co chodzi z 'dobrym pasterzem'? ech...
-
2007/01/16 22:06:28
Byl pare tygodni temu watek na Forum Humorum z glupimi tlumaczeniami filmow . Rece mi opadly. A co do filmu - ja sie wynudzilam, ale fakt, ze ostatnio Hollywood mnie wkurza i chyba musze zaczac ogladac wiecej filmow z Europy dla odtrucia.
-
2007/01/18 22:13:46
Nie widziałem tego filmu, ale lubię tego typu kino. Z opisu wynika, że jest to w klimatach "JFK", "Nixona" albo "Good Night, and Good Luck". Filmy, w który słowa są akcją, a nie wydarzenia. A kino europejskie jak najbardziej. Polecam ostatnie filmy np. Mike'a Leigh.
-
2007/01/18 23:18:43
JFK bardzo mi sie podobal i Good Night, and Good Luck rowniez (Nixona nie widzialam), wiec nie jestem uprzedzona do filmow z trescia zawarta w slowach. Wiele halasu o nic z tym De Niro i tyle. Jak obejrzysz, to daj znac, bo jestem ciekawa innych opini, a na razie nie mam z kim o tym filmie pogadac.
-
2007/04/09 19:47:21
I tak jak myślałem nie zawiodłem się na tym filmie. Bardzo podobała mi się konstrukcja filmu. Z jednej strony historia Centralnej Agencji Wywiadowczej, z drugie skupienie na jednej, ale chyba dla Amerykanów bardzo bolesnej lekcji - samowolki CIA w Zatoce Świń.
Film zrobiony bardzo klasycznie, z przejrzystymi ujęciami i właśnie z przemyślaną konstrukcją. Na pewno de Niro wzorował się na takich tuzach kina politycznego jak Stone. Jako aktor staje się coraz bardziej zmanierowany i kiedyś mój ulubiony aktor (absolutnie doskonały w "Łowcy jeleni"), teraz jakoś nie chce mi się go ogladać na ekranie.
Mam nadzieję, że polityka Busha nie wpłynie za bardzo na Hollywood i takie filmy (jakby nie było jednak "Dobry agent" jest antysystemowy) będa powstawać.
Pozdrawiam