O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Mrs. Henderson Presents

„Mrs. Henderson Presents” („Pani Henderson”). Reżyseria Stephen Frears. W rolach głównych Judi Dench i Bob Hoskins

Stephen Frears ma ostatnio dobrą passę. Tuż przed świetną “Królową” nakręcił lekką komedię “Mrs. Henderson Presents” ze znakomitą kreacją Judi Dench w tytułowej roli. Amerykanie kochają brytyjski akcent i aktorki z Wysp  (a w co drugiej reklamie panie zachwalają odkurzacze z angielskim akcentem), więc mogą pokusić się o umieszczenie Judi Dench i Helen Mirren odtwarzającej rolę Elżbiety II w kategorii “Najlepsza aktorka” we wszelkiego rodzaju nagrodach, których rozdań jest na początku roku bez liku. Byłoby to o tyle ciekawe, że panie zagrały przecież u tego samego reżysera i są aktorkami z bogatym dorobkiem i prestiżowymi nagrodami na koncie.

Wracając do pani Henderson. Lata trzydzieste, Anglia. Główną bohaterkę, zamożną starszą angielską damę poznajemy na pogrzebie jej mężą. Wdowa zasięga rady swojej przyjaciółki i zamiast pogrążać się w żałobie, kupuje upadający teatr. Wywołuje to co najmniej zdziwienie jej przyjaciół i znajomych, ale my już wiemy, że lady Henderson nie jest zwykłą brytyjską damą, ale damą która nie boi się wyzwań i gdy trzeba użyje niecenzuralnych słów, aby dopiąć swego. Do prowadzenia teatru zatrudnia Viviana Van Damna (Bob Hoskins). Choć kłócą się nieustannie i mają odmienne zdanie niemal na każdy temat, to praktycznie nie mogą funkcjonować bez siebie. Otwarcie teatru jest wielkim sukcesem, a  pomysł przedstawienia zostaje szybko podkupiony przez innych, co równie szybko jak zaczęło, kończy dobrą passę teatru.

W takiej sytuacji pani Henderson wpada na pomysł uatrakcyjnienia show i proponuje dodanie gołych pań. Choć gołe biusty nie były niczym nowym w Europie, to w Anglii na scenie się wcześniej nie pojawiały. Aby dostać zgodę na wprowadzenie nieodzianych pań do przedstawienia, pani Henderson używa swoich znajomości i dostaje ją pod warunkiem, że panie nie będą się ruszać na scenie. Vivian Van Damn kreeuje więc coraz to nowe oprawy dla gołych biustów w tle, a konserwatywna arystokracja, na początku oburzona, docenia wysiłki pani Henderson i jej menedżera. Sukces. Ale film na tym się nie kończy i wychodzi poza ramy lekiej i przyjemnej opowieści o początkach striptizu w Anglii. Wybucha wojna.

Nie wiem do końca jak Frears to robi – czy to jego zasługa, czy dobrych scenariuszy, czy po prostu profesjonalizmu, ale aktorzy w jego filmach grają na wyżynach swoich umiejętności. Obie aktorki z ostatnich dwóch filmów stworzyły porywające kreacje. A pamiętać należy także o Glenn Close w “Niebezpiecznych związkach” w roli demonicznej markizy de Merteuil. W tym samym filmie John Malkovich zagrał jedną z najlepszych swoich ról. Większość najbardziej znanych tytułów Frearsa widziałam, ale będę do nich tutaj wracać, bo odkrywam te filmy na nowo, a mam jeszcze kilka, których nie widziałam. Tym, którzy ominęli panią Henderson z obawy przed nudą, starszymi paniami rozprawiającymi przy herbatce o koronkach, polowaniach i zamążpójściach, zaręczam, że przyjemnie się rozczarują oglądając ten film, nie tylko z powodu ładnych i kształtnych biustów na ekranie.

środa, 10 stycznia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/01/11 00:03:49
uwielbiam Judi Dench. film bardzo mi sie podobal. tak bardzo, ze widzialam go 2 razy ;-)
-
2007/01/11 16:42:39
Ja tez i dlatego, jesli naprawde obie bede walczyc o Oskary, to nie wiem, ktorej kibicowac. Dench ma juz Oskara, a Mirren jeszcze nie...
-
Gość: , *.chello.pl
2007/01/15 21:21:39
polecam goraco Pachnidlo T.Tykwera, jesli sie pojawi.. genialny obraz (wlasnie obraz).kostiumy,cala oprawa i oczywiscie gra aktorów.. film o zludnej a necocej iluzji..
Polecam tez (pewnie bedzie na DVD a nie w kinach) Jasne, blekitne okna Lindy ze swietna muzyka W.Waglewskiego. smutny do bolu,prawdziwy i fajnie zagrany przez Brodzik, Kawki i genialnej Celinskiej, plus Trela, Brylska...polecam takze.Sylwia
-
2007/01/16 01:49:01
Czytalam "Pachnidlo" pare lat temu i tak srednio mi sie podobala, ale brat mi powiedzial, ze film dobry. Mam juz wiec dwa glosy "za". Wlasnie wrocilam z "Blood Diamond", wiec recenzja juz sie pisze (na razie w glowie).