O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
Dreamgirls

„Dreamgirls” (w Polsce od 2 lutego). Reżyseria Bill Condon. W rolach głównych: Jamie Foxx, Beyoncé Knowles, Eddie Murphy, Danny Glover i Jennifer Hudson.

Spóźniłam się na początek filmu (nie z mojej winy, tylko pewnego dupka, który mojej koleżance podrzucił jakiś niecierpiący zwłoki projekt o 5:15, gdy szykowałyśmy się do wyjścia po robocie) i do tego sala kinowa była tak zawalona, że musiałyśmy siedzieć w drugim rzędzie. Litości – przez pół godziny adaptowałam wzrok do wielgachnych i zniekształconych twarzy. Porażka jednym słowem. No ale nic to.

“Dreamgirls” są przykładem “pure entertainment” prosto z Hollywood. Film,oparty na musicalu pod tym samym tytułem, jest fabularyzowaną historią jednego z popularniejszych damskich zespołów lat 60. i 70. The Supremes oraz ewolucji muzyki R&B w Ameryce w czasach segregacji rasowej. W filmie nikt nie mówi o The Supremes, ale wiadomo, że rola Deeny Jones jest wzorowana na postaci Diany Ross. Fabuła filmu jest przewidywalna od początku do końca: dziewczyny zaczynają od lokalnych konkursów talentów, poznają wpływowego menadżera, podbijają Amerykę, stają się sławne i bogate, co prowadzi do przeróżnych perturbacji w życiu osobistym i zawodowym.

Tak naprawdę to nie ma o czym pisać, bo wszystko wiadomo od momentu, jak taśma w projektorze zaczyna się kręcić. „Dreamgirls” to zgrabnie zrobiona historyjka Kopciuszków z Detroit, które dostają szansę od losu na karierę, rewelacyjnie zaśpiewana przez Beyoncé oraz wschodzącą gwiazdę amerykańskiego show businessu Jennifer Hudson, do tego z cudownymi kostiumami, fryzurami i makijażem. Wizualnie i dźwiękowo twórcy zrobili kawał dobrej roboty. Beyoncé wygląda lepiej niż śpiewa, choć jak napiszę, że śpiewa lepiej niż wygląda to też będzie dobrze. Choć wydaje mi się, że przyćmiła ją Jennifer Hudson, gwiazda którejś tam edycji amerykańskiego „Idola”. Hudson, pochodząca z Chicago ma głos jak dzwon i choć może nie jest tak urodziwa, to ma charyzmę i publiczność w kinie oszalała, gdy jej nazwisko pojawiło się w napisach końcowych. Let’s be honest – żadna biała dziewczyna nigdy nie zaśpiewa, tak jak to robią czarne babki. Hudson z takim głosem ma szansę dostać się do panteonu sław pokroju Tiny Turner, Arethy Franklin czy Whitney Houston. No i od razu na początek kariery Złoty Glob.

W rolach menedżera oraz gwiazdy R&B pojawili się Jamie Foxx i wracający do formy Eddie Murphy, który bawił się swoją rolą w najlepsze i całkiem nieźle mu ta zabawa wyszła. Podsumowując – „Dreamgirls” były filmem idealnym na piątkowy babski wieczór: chwytliwa muzyka, piękne panie na ekranie, rewelacyjne kostiumy i przyzwoite aktorstwo.

poniedziałek, 22 stycznia 2007, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/06/23 17:06:45
w koncu wczoraj widzialam i okropnie mi sie ten film podobal