O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Queen

„The Queen”. Reżyseria Stephen Frears. W rolach głównych: Helen Mirren, Michael Sheen, James Cromwell, Sylvia Syms, Alex Jennings.

Nie widziałam poprzedniego filmu  Stephena Frearsa “Mrs. Henderson Presents” (czeka w kolejce), ale po reżyserze „Niebezpiecznych związków” można spodziewać się rzetelnej roboty. Nie inaczej jest w przypadku „Królowej”. Mało ostatnio filmów, które subtelnie opowiadają o wydarzeniach, które wstrząsnęły opinią publiczną. Reżyser zmierzył się z historią sprzed dziewięciu lat, gdy w wypadku samochodowym zginęła księżna Walii Diana, a świat pogrążył się w żałobie.

„Królowa” opowiada o trudnych dla monarchii i rządu kilku dniach od czasu śmierci księżnej do momentu jej pogrzebu. Księżna Diana po rozwodzie z Karolem nie należała do rodziny królewskiej i Elżbieta II odmówiła jej publicznego pogrzebu oraz opuszczenia flagi do połowy masztu Buckingham Palace. Angielskie tabloidy naskoczyły na królową, piętnując jej niewrażliowość. Popularność monarchii spadła na łeb na szyję.

Tyle fakty. Frears pokusił się o fabularyzowaną wersję tych wydarzeń oraz o przedstawienie relacji królowej z nowo wybranym premierem Tonym Blairem. Królowa od początku nie pozostawia wątpliwości, że jest głową kraju – surowa, niemal beznamiętna i trzymająca się ustalonych reguł. Nie dostrzega, że popełnia gigantyczną pomyłkę chowając głowę w piasek po śmierci Diany i unikając podjęcia jakichkolwiek działań. Co innego Blair. Premier doskonale wyczuwa nastroje społeczne i rozumie, że jeśli królowa nie przełamie tego impasu, monarchia stanie w obliczu poważnie naruszonego autorytetu.

Dialogi w filmie są rewelacyjne. Nie wiem, na ile scenarzysta skonsultował się z kimkolwiek z otoczenia Elżbiety II lub premiera, ale rozmowy brzmią tak naturalnie, że wydawać by się mogło, że zostały żywcem przepisane z dyktafonu. Konwersacje Blaira z królową są pasjonującą rozgrywką pomiędzy politykiem, który rozumie, co należy zrobić, aby uspokoić rozgoryczoną opinię publiczą, a Elżbietą II, która wydaje się przedkładać obowiązki i protokół ponad własne odczucia.

Wiadomo, że publiczy pogrzeb Diany odbył się, flaga została opuszczona do połowy masztu, królowa przyleciała do Londynu i pierwszy raz od czasu zakończenia II wojny światowej (!) wyszła przed Buckingham Palace, aby spotkać się z ludźmi opłakującymi księżną. Ciekawa jest zmiana, jaka dokonała się w sercu i sumieniu Elżbiety, która zrozumiała, że śmierć Diany wymaga od niej czegoś więcej niż tylko smutku po stracie matki jej wnuków. Widzimy transformację władczyni, która schodzi z piedestału, aby pochylić głowę razem ze swoim ludem.

Na sam koniec kilka słów o aktorach. Tytułową rolę królowej odtwarza Helen Mirren. Mirren JEST Elżbietą II. Nie chodzi tylko o fizyczne podobieństwo, Mirren nie gra, Mirren jest królową. I’ll be damn, jeśli nie będzie z tego Oskara. Słowa uznania należą się również Michaelowi Sheenowi za rolę Tony’ego Blaira oraz postaciom z drugiego planu w rolach męża Elżbiety Filipa oraz żony Blaira Cherie. Tu Frears popuścił cugle i trochę sobie poużywał na małżonkach przedstawiając ich w nie najlepszym świetle.

A must-see. Aktualnie w kinach amerykańskich, w Polsce od 26 stycznia 2007.

poniedziałek, 04 grudnia 2006, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
milczacy_krytyk
2007/01/02 20:21:48
Właśnie kilka dni temu zastanawiałem się na jakie filmy wybiorę się w styczniu do kina i nie do końca byłem przekonany o Królowej. Teraz już jestem ;)

Pozdrawiam.
-
2007/01/02 20:37:29
A ja wczoraj widzialam wspomniana w pierwszym akapicie pania Henderson. Recenzja na dniach.