O filmach zza oceanu
Blog > Komentarze do wpisu
The Birdcage

“The Birdcage”. Reżyseria Mike Nichols. W rolach głównych: Robin Williams, Nathan Lane, Gene Hackman, Dianne Wiest, Calista Flockhart.

Jedząc wczoraj kolację i pstrykając po kanałach TV, natknęłam się na jedną z moich ulubionych komedii. „The Birdcage” to aktorski popis Robina Willimasa oraz Nathana Lane’a.  Zwłaszcza Lane w przerysowanym portrecie „cioty” (przepraszam, ale nie ma lepszego słowa na określenie tej postaci) staje na wyżynach komedii i farsy. Oto mamy parę podstarzałych gejów mieszkających wygodnie i luksusowo w Miami. Armand (Williams) prowadzi klub nocny (tytułowa „Klatka dla ptaków”), którego główną gwiazdą jest Starina, czyli wieloletni partner Armanda Albert (Lane). Spokój domowego ogniska prowadzonego przez ekscentrycznego służącego (komiczny Hank Azaria) zakłóca syn Alberta Val (owoc namiętnej heteroseksualanej nocy dwadzieścia lat wcześniej), który oświadcza, że zamierza się żenić.

Problem polega na tym, że wybranką Vala jest córka amerykańskiego senatora i szychy we władzach „Moral Order”, czyli jak nazwa wskazuje, organizacji czuwającej nad morlanym porządkiem rzeczy. Jak to jest, że senatorowie w filmach to albo prawicowi szaleńcy albo przekupni dranie? Ot, kolejny schemat Hollywoodu, podobnie jak numer telefonu zaczynający się w każdym chyba amerykańskim filmie od 555. Kiedyś to prześwietlę.

„Klatka dla ptaków” jest prześwietną satyrą obnażającą zakłamanie społeczeństwa oraz nawarstwione uprzedzenia, które często nie mają racjonalnego podłoża. Wszyscy tkwimy w jakichś schematach i wystarczy inna maska albo jej brak, a stajemy się kimś innym. Moją absolutnie ulubioną sceną, jest ta, w której Williams oducza Lane’a pedalskich zachowań i stara się z niego zrobić twardziela w stylu Johna Wayna. Niestety, przeszukałam YouTube i nie znalazłam tego kawałka. Zamiast - Robin Willims dający choreograficzne rady. Kto nie widział, do wypożyczalni marsz!

środa, 08 listopada 2006, aniabuzuk
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
jgn
2006/11/11 23:38:34
Zgadzam się całą rozciągłością - świetny film, jeśli ktoś nie widział, to powinien to nadrobić.
pozdrawiam
-
2006/11/14 00:58:02
Ania, ale co to tak wszystko na powaznie...Komedie mozna opisac tez w sposob zeby czlowiek sie posmial. Nie mowiac juz o patriotyccznych gniotach lub horrorach dla niedorozwinietych
-
2006/11/14 22:46:16
Warto wspomnieć, że to remake francuskiego filmu "La Cage aux folles".

A z tym 555 to nie schemat, a raczej konieczność :) No,ale rzeczywiście to temat na całą notkę ;)

Aha, bardzo lubię "Birdcage". Świetny film. Oryginału nie widziałem.
-
2006/11/17 23:04:26
Hm, nie wiedzialam, ze to remake. Musze wyszukac orginal w takim razie. Panie Marxxie, witam na blogu, widze, ze sie udzielasz na lewo i prawo odkad masz w koncu internet. I od razu z krytyka. Zero wyrozumialosci dla raczkujacych recenzentow. Jgn - witam i pozdrawiam rowniez.

Dziekuje za komentarze w trakcie mojej nieobecnosci.
-
2006/11/18 03:35:12
Alez przeciez to znakomita recenzja! Na dodatek rzeczowa a nie powazna... Powazna moze byc muzyka albo nekrolog a ta recenzja jest w sam raz. Kiedys niemalze mieszkalem w kinie ale ostatnio nawet z Netflixa musialem sie wypisac :((.
Twoj blog bedzie dla mnie podreczna lista filmow ktora nalezy obejrzec :)
-
2006/11/18 06:06:07
No to musze sie wziac do roboty, zeby nadazyc z recenzjami. Witam Raritana.
-
2006/11/20 03:59:39
Ja tylko niesmiale zwracam uwage ze moze juz czas na nastepna recenzje... No chyba ze film nie tylko ze byl dlugi ale na dodatek odcinkowy i wciaz jest w ogladaniu...
-
2006/11/20 16:28:16
Bije sie w piersi, ale mam na swoje usprawiedliwienie, ze 1. nie bylo mnie przez tydzien w Juesej, 2. bylam chora, 3. wena mnie opuscila z powodu choroby. Bylam w kinie w sobote, recenzja dzis lub najpozniej jutro.